Podlaska Oktawa Kultur 2021. Kultowy festiwal znów przyciągnął tysiące mieszkańców miasta (zdjęcia)

Alicja Olchanowska
Alicja Olchanowska
W piątek rozpoczął się pierwszy dzień koncertów w ramach Podlaskiej Oktawy Kultur. Na Rynku Kościuszki zebrały się tysiące białostoczan.
W piątek rozpoczął się pierwszy dzień koncertów w ramach Podlaskiej Oktawy Kultur. Na Rynku Kościuszki zebrały się tysiące białostoczan. Alicja Olchanowska
Podlaska Oktawa Kultur to impreza z wieloletnią tradycją. Co roku na festiwalowych koncertach zbierają się miłośnicy folkloru. Koncertowy program tegorocznej Oktawy rozpoczęły kapele: Dobryna Sztetl, Zespół Folklorystyczny „Pogranicze”, Bordó Sárkány (Węgry) i Adam Strug.

Podlaska Oktawa Kultur po raz kolejny zawitała do Białegostoku. Miasto na 3 dni stało się miejscem spotkań kultur nie tylko z regionu, ale i z Polski i świata. Na festiwalu zjawili się zarówno pasjonaci sztuki ludowej, jak i ludzie stęsknieni za występami na żywo i uczestnictwem w kulturze.

Piątkowego wieczoru na Rynku Kościuszki można było spotkać tysiące białostoczan. Część przysłuchiwała się koncertom pod sceną, inni obserwowali występy z dalszej odległości, siedząc na schodkach czy odpoczywając w ogródkach gastronomicznych.

Koncerty rozpoczęły się o godz. 18. Najpierw zagrali: Dobryna i Sztetl. Nieco później na scenę wkroczył Zespół Folklorystyczny "Pogranicze", który w tym roku obchodzi 40-lecie istnienia. Jak wspomniał założyciel kapeli Józef Murawski, przez te 40 lat przez zespół przewinęło się ponad 120 ludzi. W repertuarze "Pogranicza" Szypliszk znalazły się tradycyjne pieśni z Suwalszczyzny.

Na koncercie spotkaliśmy Kamila Mrozowicza, stałego bywalca Podlaskiej Oktawy Kultur. Od wielu lat zafascynowany wszystkim, co związane z tradycją regionu

- Wszystko zaczęło się od tego, że zapisałem się na warsztaty tańca ludowego do Podlaskiego Instytutu Kultury, który jeszcze wtedy funkcjonował jako WOAK. Trafiłem tam przypadkiem, namówiła mnie do tego koleżanka. Na początku ciężko mi było się przełamać, ale później się rozruszałem. Jest coś takiego w tym folklorze, co mnie bardzo pociąga - zwierza się festiwalowicz.

Na Podlaskiej Oktawie Kultur stara się być co roku.

- Najbardziej cenię ten festiwal za różnorodność. Każdy region ma zupełnie inną kulturę, chociaż odległości między danymi miejscowościami są niewielkie. Inne pieśni mamy tutaj na Podlasiu, a inne na przykład na Suwalszczyźnie - tłumaczy.

Jednak najbardziej zapadła mu w pamięć ta edycja, przy której pomagał jako wolontariusz.

- To było 2 lata temu. Opiekowałem się zespołem z Ukrainy Go A. Zżyliśmy się z tą ekipą, jeździliśmy po Podlasiu, czułem się jak na mini trasie koncertowej. bardzo miło wspominam ten czas, gospodarze poszczególnych miejscowości częstowali nas jedzeniem, pokazywali przeróżne dzieła sztuki jak obrazy, tkaniny, wyroby. Pomyślałem wtedy, że to właśnie podlaska gościnność - wspomina Kamil.

Na warsztaty tańca ludowego uczęszczała też Elżbieta Stocka wraz z mężem.

- To były bardzo ciekawe i przyjemne warsztaty, prowadził je Dariusz Kryszpiniuk, który też organizuje ten festiwal. Teraz już nie chodzimy na zajęcia, bo zostały przerwane z powodu pandemii, ale nadal wszyscy trzymamy się razem i regularnie spotykamy się na tańce - opowiada pani Elżbieta.

W tańcu ludowym najbardziej ceni prostotę.

- Można go tańczyć w każdym wieku. My jesteśmy tego doskonałym przykładem - śmieje się.

Na tegorocznej POKtańcówke pani Elżbieta królowała na parkiecie. Teraz przyszła na koncerty.

- Co roku jesteśmy na Oktawie. Przychodzimy tu od samego początku festiwalu. Jesteśmy od wczesnych godzin do samego końca. Bardzo przyjemny festiwal, są i tańce i pieśni, a poza tym przybliża nam to, co pamiętamy jeszcze z czasów dzieciństwa i młodości. Dlatego czuję też sentyment do tej imprezy - podkreśla.

Michał Iwaniuk to pasjonat muzyki etnicznej, dlatego Podlaska Oktawa Kultur to festiwal wręcz dla niego stworzony.

- Podoba mi się ta impreza. Lubię takie pomieszanie starego z nowym. Najbardziej mnie interesuje folklor Podlasia i Europy Wschodniej, czyli Białorusi, Ukrainy czy Rosji. Bardzo lubię muzykę z tych rejonów. Chociaż wywodzę się bardziej z heavy metalu i punku, to folk jest mi bardzo bliski - wyjaśnia Michał. Dzisiaj przyszedł głównie posłuchać węgierskiego zespołu Bordó Sárkány. Z niecierpliwością czeka też na niedzielny występ Kapeli Ze Wsi Warszawa.

- Jest to zespół, który promuje kulturę Polską na całym świecie. Występuje w Kanadzie, Japonii, Australii. Niesamowity zespół i na pewno warto przyjść na to wydarzenie - dodaje.

Zdaniem Michała folk w dzisiejszych czasach ma się świetnie.

- Wystarczy spojrzeć na ilość tego typu imprez w regionie. Muzyka folkowa jest ciągle żywa, ciągle się rozwija i przybiera inne postaci - zauważa meloman.

Zespół Bordó Sárkány zdecydowanie najbardziej rozruszał publiczność. Twórczość węgierskich muzyków określana jest jako muzyka dawna. Inspirują się europejskimi pieśniami z okresu XI-XVI wieku. Za ich charakterystyczne brzmienie odpowiadają starodawne instrumenty jak: dudy, piszczałki, fujarki i cytry.

Ostatnim już artystą występującym w piątkowy wieczór był Adam Strug - polski śpiewak i instrumentalista.

Podlaska Oktawa Kultur potrwa jeszcze dwa dni. W sobotę będzie okazja obejrzeć na żywo ZPiT „Wisła”, Tołhaje, Warszawską Orkiestrę Sentymentalna i kapelę Vołosi. Natomiast w niedzielę na scenie przy ratuszu wystąpią: ZPiT „Kurpie Zielone”, Teresa Mirga i Kałe Bała, Bubliczki oraz Kapela Ze Wsi Warszawa.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie