Pamiątki po przodkach

Adam Czesław Dobroński, [email protected]
Zwyczajne rzeczy używane codziennie, rutynowo po wielu latach stają się pamiątką po minionych czasach. Poznaj ich historię.
Rachunek za prąd z 1931 roku
Rachunek za prąd z 1931 roku

Rachunek za prąd z 1931 roku

Mimo wojen, pożarów i migracji skarby te gdzieniegdzie się przechowały do dzisiaj. Dowodem istnienia takowych są m.in. materiały przywiezione przez Iwonę Sochoń z Sochoń, dawniej zaścianka (według demokratów - wsi), potem przedmieścia wasilkowskiego. Dziękuję pani Iwono za ich udostępnienie i za rozmowę o pożytkach płynących z przeglądania pamiątek po naszych przodkach.

Przypominam sobie i inne tego typu starocia domowe. W zasobach należących do Adama Chętnika, muzealnika z klasą, twórcy skansenu w Nowogrodzie, natrafiłem przed laty na pudełka od zapałek, zużyte żyletki i bilety tramwajowe.

W gabinetach śp. Ryszarda Kaczorowskiego znajdują się między innymi: widokówki, zaproszenia, znaczki i odznaki, inne drobiazgi, które wydały się Panu Prezydentowi ważne z powodów, nie zawsze niestety dla nas zrozumiałych. Może było to tylko chwilowe zauroczenie, może pragnienie zachowania dłużej w pamięci jakiegoś zdarzenia? Trudno też wykluczyć zwykły przypadek, zapomnienie. Jak ktoś się dziwi, to niech dobrze rozejrzy się po swoim mieszkaniu.

Niezwykłe skarby

Kwit za oczyszczanie i konserwację kominów
Kwit za oczyszczanie i konserwację kominów

Kwit za oczyszczanie i konserwację kominów

Popatrzmy razem na niektóre dawności z kolekcji Iwony Sochoń. Właściciele białostockiego składu maszyn rolniczych (ul. Legionowa 8, tel. 2-23) wystawili roczną gwarancję na pług nabyty w kwietniu 1939 roku przez Andrzeja Sochonia. "Jeżeli wyżej wymieniona maszyna nie będzie dobrze działać z winy naszej, obowiązujemy się w ciągu roku od dnia kupna naprawić bezpłatnie. W razie zepsucia się maszyny lub połamania z powodu niefachowego obchodzenia się z takową, firma nie odpowiada". Toć to wręcz zapis literacki i w dodatku wydrukowany dużą czcionką.

Zarząd Wasilkowskiej Ochotniczej Straży Pożarnej wystawił Serafinie Sochoń kwit za czyszczenie i konserwację kominów. Cenę należy uznać za umiarkowaną, bo po 50 groszy za kwartał, czyli razem 2 złotych polskich. Przy tej okazji możemy przyjrzeć się stemplowi WOŚP (skrót powtórzył Jerzy Owsiak!) i ustalić, że inkasentem był pan Ostaszewski.

Z miejscowości Góra, gmina Krypno, pochodzi "świadectwo miejsca pochodzenia zwierząt", a konkretnie wałacha maści mrożatej (?), lat 3, należącego do Kazimierza Purzeckiego. Najciekawszy na tym druku jest znaczek, poświadczający dopłatę 5 gr na pomoc zimową dla bezrobotnych. Jakże wymowny jest gest kobiety podającej miskę strawy. Zwyczaj tzw. dobrowolnych dopłat chyba zanikł definitywnie, a pamiętamy go dobrze z poprzednich dziesięcioleci, choćby ze świadczeń na Stołeczny Fundusz Odbudowy Stolicy.

Podobnie świadectwo pochodzenia "8 sztuk prosiaków maści różnej, po osim(!) tygodni" wystawił sołtys Suchomirski ze wsi Złotniki w gminie Juchnowiec. A że sołtys to władza, więc miał pieczątkę, tyle że kwadratową (gminna była owalna).

Cieszy oko również etykieta z apteki O. Gessnera przy ul. Lipowej 18. Próbowałem na odwrocie odczytać, jaki to był lek, ale potwierdziła się opinia o aptekarskim charakterze pisma.

Ciekawych faktów można się dowiedzieć z rachunku za prąd. Zachęcam do obejrzenia nagłówka druku z łatwym do zapamiętania kontem, a ja przystępuję do referowania propozycji skierowanej do abonentów elektrowni białostockiej. Wprowadziła ona rabaty za prąd zużywany do grzejników elektrycznych. Chętni mogli zainstalować specjalny licznik "zaopatrzony w dwa sznury, jeden z wtyczką, drugi z gniazdkiem". Wtyczkę od licznika włączało się do kontaktu zamocowanego na ścianie mieszkania, a do gniazdka (tego na sznurze od licznika) wtykało się: żelazko, imbryk, płytkę, kawiarkę itp. "Przy znacznym zużyciu prądu do grzania i gotowania cena 50 groszy za kwg może ulec dalszej zniżce". Proste? Do tego i korzystne dla WP odbiorców, zaoferowane przez rodzimą elektrownię.

A na koniec jedno z licznych zdjęć należących do Jana Sochonia, artylerzysty służącego w białostockim 42 pułku piechoty. Jaki piękny widok pododdziału wracającego do koszar po ćwiczeniach. Co za postawa jeźdźców, co za sylwetki koni, w tle przejazd kolejowy chyba z okolic Wasilkowa. A na skraju polnej drogi siedzi odpoczywający, mocno zarośnięty wędrowiec. Położył obok torbę żebraczą, wyciągnął nogi. Pewnie mu w brzuchu burczało. Czy ktoś na niego czekał, pośpieszył z pomocą?

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pingwin

Szkoda, że te skany takie małe i niekompletne. Chętnie bym zobaczył np cenę kilowatogodziny z tamtych czasów.

Dodaj ogłoszenie