Muzeum w Ratuszu. Zdjęcia z filmu "Znachor"

Jacek Prokopiuk [email protected] tel. 85 730 34 90
Na zdjęciach Mariana Dąbrowskiego oprócz młodych jeszcze aktorów: Anny Dymnej, Tomasza Stockingera oraz reżysera Jerzego Hoffmana, można zobaczyć wielu ówczesnych bielszczan, których zaangażowano do filmu jako statystów
Na zdjęciach Mariana Dąbrowskiego oprócz młodych jeszcze aktorów: Anny Dymnej, Tomasza Stockingera oraz reżysera Jerzego Hoffmana, można zobaczyć wielu ówczesnych bielszczan, których zaangażowano do filmu jako statystów
Muzeum w Ratuszu prezentuje galerię zdjęć autorstwa Mariana Dąbrowskiego z okresu kręcenia filmu "Znachor".

Późnym latem 1981 do Bielska Podlaskiego zawitał wielki świat. Do miasta zjechał reżyser Jerzy Hoffman z całą ekipą, aby nakręcić większość ujęć plenerowych do filmu "Znachor" według powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Wydarzeniom tym przyglądał się bielszczanin Marian Dąbrowski, pasjonujący się wówczas fotografiką. Postanowił uwiecznić najciekawsze momenty z kręcenia filmu. Dzisiaj efekt jego pracy można oglądać na wystawie w Muzeum w Ratuszu.

Marian Dąbrowski nie ukrywa, że stało się to poniekąd przypadkiem. Gdyż właśnie wracał z wakacji.

- Przyjechałem z obozu żeglarskiego w Rydzewie, wspólnie z moją przyszłą żoną i nie mogłem ukryć zdumienia, jak ktoś był na tykle "inteligentny", aby wysypać piasek pod ratuszem i ułożyć bruk w miejscu, w którym od dawna był już asfalt - wspomina. - Zajmowałem się wówczas trochę fotografią. Robiłem także zdjęcia kolorowe, jednak to była rzadkość. W ówczesnym Bielsku był jeden zakład fotograficzny, gdzie można było nabyć kolorowe filmy, jednak problem był taki, że nikt tych zdjęć w Bielsku nie wywoływał. Trzeba je było wysyłać do Bydgoszczy. Tak zrobiłem - dodaje.

W Bielsku pojawiło się kilka nowych budowli z tektury czyli dekoracji filmowych. Np. nad rynkiem pojawiła się kopuła cerkwi powstała na specjalnym rusztowaniu, które zasłaniało budynki z pierwszego planu.

Na zdjęciach Mariana Dąbrowskiego oprócz młodych jeszcze aktorów: Anny Dymnej, Tomasza Stockingera oraz reżysera Jerzego Hoffmana, można zobaczyć wielu ówczesnych bielszczan, których zaangażowano do filmu jako statystów.

- Wspominam Tomka Perzynę, jak przebrany za Żyda pasał gęsi i kozy na planie filmu, Andrzeja Weresa zwanego "Szurą" czy też pana Malinowskiego - opowiada Marian Dąbrowski. - Pamiętam też "Cytrynkę", wieloletnią zarządczynię bielskiego rynku, która przypadkowo pojawiła się na planie filmu i tak spodobała się Jerzemu Hoffmanowi, że nakręcił scenę kiedy zajada jabłka, co jego zdaniem nadało filmowi miejscowego kolorytu.

Zresztą na otwarciu wystawy pojawiły się też osoby, które również zagrały epizody filmowe.

- Była to wspaniała przygoda, za sześć dni zdjęciowych dostałam wtedy 1200 zł, za które zapłaciłam za kurs języka angielskiego. Zresztą mój tata Eugeniusz Minkiewicz również zagrał epizod - tłumaczy Irena Minkiewicz.

- W Bielsku tyle się działo, aktorzy, statyści, pod ratuszem jakieś dekoracje i dobudówki, których normalnie nie było. Przeczytałam wówczas anons, że jest nabór statystów do filmu i po rozmowie z mamą się zgłosiłam.

Tadeusz Szereszewski na wystawie na jednym ze zdjęć rozpoznał swojego brata Ryszarda, taksówkarza, który w filmie Hoffmana z kolei zagrał woźnicę. Zresztą, jak przyznał, w filmie wystąpił również koń należącym do ojca Tadeusza Szereszewskiego.

- Pamiętam, że ojciec kupił wtedy konia za 55 tys. zł. Brat, który najął się wtedy do filmu zarobił za te kilka dni zdjęciowych około 4 tysięcy ówczesnych złotych - tłumaczył Tadeusz Szereszewski.

Alina Dębowska, kierownik Muzeum w Bielsku Podlaskim wspomina, że statystów także werbowano wśród uczniów.

- Pamiętam, że moi koledzy i koleżanki mieli wtedy wolne. Ja natomiast za bardzo się nie interesowałam, miałam inne sprawy na głowie - żartuje.

- Chcieliśmy, aby ubarwić wystawę wypożyczyć jeszcze trochę zdjęć z Filmoteki Narodowej, niestety koszty okazałyby się zbyt wysokie. Zaprosiliśmy również Annę Dymną, niestety nie mogła przyjechać, ale niezmiernie cieszę się, że bielszczanie przyszli na otwarcie wystawy, jest co wspominać - dodaje.

Film "Znachor" w reżyserii Jerzego Hoffmana, co ciekawe, prapremierę miał w bielskim kinie "Znicz".

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Grzegorz
Piękny film, za każdym razem jak oglądam jestem''połamany''. dlatego wolę go oglądać jak nie ma nikogo w domu.
d
dh

Przestrzeń wokół ratusza wyglądała kameralnie i przytulnie, można się było trzymać koncepcji drewnianej zabudowy przy nieudanych remontach i budowie takich paskud jak stokrotka. Teraz plac wygląda jak opustoszała przestrzeń po wczorajszym koncercie. Brawa za brak miejscowego planu zagospodarowania i kapitalne decyzje urzędników...jak zwykle liczy się tylko komercyjne podejście typu: napakować do makabryły jak najwięcej lokali pod wynajem..eh.

g
gosc

W końcu jakiś ciekawy artykuł. Brawo Jacek !

Dodaj ogłoszenie