Lekarze POZ nie chcą wystawiać zaświadczeń uprawniających do nienoszenia maseczek. Nie widzą powodów, żeby ich nie nosić

Edyta Hanszke
Edyta Hanszke

Wideo

To odpowiedź medyków na zapowiedź rządu i policji o skuteczniejszym egzekwowaniu przepisów dotyczących osłaniania ust i nosa. Od soboty, 10 października jest to obowiązkowe także na powietrzu w przestrzeni publicznej.

Politykę zero tolerancji dla nieprzestrzegania zasad dotyczących obostrzeń i zasad współżycia społecznego związanego z przestrzeganiem DDM: dezynfekcji, dystansu i maseczek zapowiedział na wtorkowej konferencji prasowej minister Adam Niedzielski.

I zastrzegł, że z obowiązku zakrywania ust i nosa będą zwolnione jedynie osoby posiadające zaświadczenie lekarskie lub dokument potwierdzający niepełnosprawność.

Spotkało się to z reakcją lekarzy POZ. - Nie było w tej sprawie żadnych konsultacji, więc jeszcze raz chcemy podkreślić, że nasze stanowisko nie ulega zmianie. Nie wystawiamy zaświadczeń zwalniających kogokolwiek z obowiązku noszenia maseczki. Jeżeli dana osoba jest zdolna wyjść z domu, to nie ma przeciwwskazań do zakrywania nosa i ust – powiedziała radiu ZET prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka.

Podobną opinię ma Porozumienie Zielonogórskie. - Trudno byłoby znaleźć jakąś ogólnointernistyczną dolegliwość, która uniemożliwiałaby zakrywanie nosa i ust – uważa ekspert tej organizacji Joanna Szeląg, komentując wprowadzenie obowiązkowych zaświadczeń lekarskich o przeciwwskazaniach do noszenia maseczek.

- Jeżeli ktoś jest na tyle zdrowy, by móc wychodzić do sklepu czy udawać się w jakiekolwiek miejsce publiczne (czyli normalnie funkcjonować), to trudno byłoby znaleźć u niego medyczne uzasadnienie do niezasłaniania ust i nosa – dodaje Joanna Szeląg i pyta: - Jakie schorzenie mogłoby powodować większe zagrożenie z powodu zakładania maseczki niż z powodu zachorowania na COVID-19?

Porównuje też noszenie maseczki do zapinania pasów w samochodzie - można oczywiście znaleźć dolegliwość, która uniemożliwia ich stosowanie, ale rodzi się pytanie, czy ryzyko będzie wówczas mniejsze niż śmierć w wypadku.

"Noszenie maseczek jako środek zabezpieczający przed zakażeniem koronawirusem ma sens tylko wówczas, gdy będzie powszechne. Im więcej osób z zasłoniętymi ustami i nosem, tym ochrona skuteczniejsza. Natomiast osoby ciężko chore, którym zakładanie maseczki mogłoby teoretycznie szkodzić, dla własnego bezpieczeństwa powinny zostać w domach" - czytamy w komunikacie PZ.

Urszula Żuk-Sosnowska, lekarz POZ i dyrektor SP ZOZ Zaodrze, mówi, że o możliwości wystawienia lub nie takiego zaświadczenia decyduje każdy lekarz, ale ona sama nie jest do tego skłonna. - Wielu moich pacjentów ma astmy czy POCHP, ale ja nie mam możliwości przeprowadzenia specjalistycznych badań, by ocenić na przykład wydolność ich płuc. To jest w gestii specjalistów. Ci, którzy mają poważne problemy, nie wychodzą z domu - mówi dyrektor Żuk-Sosnowska.

Jednym z przeciwwskazań do noszenia maseczek mogłyby być schorzenia psychiczne. Lek med. Anna Bieniasiewicz, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jadwigi w Opolu, mówi, że temat zapotrzebowania na takie zaświadczenia nie był podnoszony przez lekarzy tej placówki, z czego należy wnioskować, że jest marginalny.

- Na oddziale psychiatrii dziennej, gdzie prowadzimy terapię, mieliśmy po wprowadzeniu konieczności osłaniania ust i nosa problem z komunikacją, bo przez maseczki trudno się było porozumieć. Wprowadziliśmy więc tam przyłbice - mówi Anna Banasiewicz.

W egzekwowanie zapowiedzianej przez ministra zdrowia polityki "zero tolerancji" jak dotychczas zaangażowani mają być policjanci.

Gen. insp. Jarosław Szymczyk, komendant główny policji, mówił podczas wtorkowej konferencji, że do tej pory przepisy pozwalające na niezasłanianie ust i nosa były często nadużywane. Wskazał, że tylko w ciągu doby funkcjonariusze odnotowali 2150 naruszeń obowiązków zakrywania ust i nosa w całym kraju. Wystawiono 100 mandatów i około 50 wniosków o ukaranie.

Komendant dodał, że nadal w każdym przypadku naruszenia przepisów to policjant będzie decydował, czy ograniczy się do pouczenia, nałoży mandat, czy złoży wniosek o ukaranie lub wniosek do inspekcji sanitarnej o wdrożenie postępowania administracyjnego.

Materiał oryginalny: Lekarze POZ nie chcą wystawiać zaświadczeń uprawniających do nienoszenia maseczek. Nie widzą powodów, żeby ich nie nosić - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
11 października, 15:56, Emeryt:

Ja po nałożeniu "maseczki" mam odruch wymiotny. Wczoraj już jednego funkcjonariusza obrzygałem. Sam kazał mi lepiej nie nosić maseczki. To po ci mi jakieś głupawe konowały!

A potem obudziłem się i okazało się , że tylko za[wulgaryzm] łóżko .

E
Emeryt

Ja po nałożeniu "maseczki" mam odruch wymiotny. Wczoraj już jednego funkcjonariusza obrzygałem. Sam kazał mi lepiej nie nosić maseczki. To po ci mi jakieś głupawe konowały!

G
Gość
10 października, 23:22, Anna Axx:

J. Szeląg lepiej niech się nie wypowiada. Dramat nie lekarz.

A co ? Nie chciała wystawiać lipnych zaświadczeń , wypisywać antybiotyków na przeziębienie i kierować na badania "bo mi się należy"?

G
Gość
11 października, 11:10, Dingo8:

Dziwne, bo są lekarze, którzy wystawiają zaświadczenia.

O niepełnosprawnosci intelektualnej, pełna zgoda.

Słowa uznania dla lekarzy i pozdrawiam koronosciemniaczy.

D
Dingo8

Dziwne, bo są lekarze, którzy wystawiają zaświadczenia.

A
Anna Axx

J. Szeląg lepiej niech się nie wypowiada. Dramat nie lekarz.

K
Krzysiek

Lekarzu ulecz się sam

G
Gość

Ciekawe czy w prywatnych gabinetach też nie będą wystawiać

Dodaj ogłoszenie