Kramik

Redakcja
Okręgowy Urząd Likwidacyjny mieścił się w dużym, drewnianym domu przy ul. Artyleryjskiej
Okręgowy Urząd Likwidacyjny mieścił się w dużym, drewnianym domu przy ul. Artyleryjskiej
Przed wejściem do Okręgowego Urzędu Likwidacyjnego w Białymstoku, rok 1947. Z prawej stoi Regina Kraśnicka-Weiss, w środku Anna Skreczko.

Urząd mieścił się w dużym, drewnianym domu przy ul. Artyleryjskiej i przez dwa lata zajmował się szacowaniem mienia poniemieckiego.
Marek Jankowski

Niemcy w Knyszynie

"Pewna część (Niemców) nie podpisała słynnej Volkslisty - o ile znam takie przypadki, to nie skończyło się to większymi nieprzyjemnościami. Trzeba jednak przyznać, że chodziło o osoby w podeszłym wieku, które czuły się Niemcami, ale wiedziały, że podpisanie Volkslisty to swego rodzaju kolaboracja z hitlerowskim okupantem, a więc zdrada Ojczyzny, która ich przyjęła i ugościła... W innej sytuacji postawieni byli młodzi, w sile wieku. Dla nich podpisanie Volkslisty gwarantowało spokój własny, a zarazem bliższej i dalszej rodziny. Alternatywą było wywiezienie do obozu koncentracyjnego... Efektem podpisania Volkslisty było przymusowe wcielenie mężczyzn w szeregi Wehrmachtu, tak jak to stało się w przypadku słynnego dziadka Donalda Tuska. Znane są przypadki knyszynian, którzy, aby uniknąć obozu koncentracyjnego, musieli służyć na froncie wschodnim, choćby pod Stalingradem. Po wojnie pozostali w Niemczech.

Kto wie, czy nie dzięki nim i pozostałym przedstawicielom mniejszości niemieckiej, nie licząc zbrodni dokonanej na Żydach, Knyszyn w zasadzie poniósł niewielkie ofiary w ludziach w czasie ostatniej wojny...".

Marek Lesiewicz ("Nowy Goniec Knyszyński", nr 7 - najnowszy)

Prasa donosiła

"Dziennik Białostocki" 12 października 1931 roku na pierwszej stronie poinformował o wyjeździe Marszałka Piłsudskiego do Rumunii na kilkudniowy pobyt wypoczynkowy.

"Dr Wołczyński nie ma tym razem powodów do niepokoju. Jest ciepło, słońce grzeje i pan Marszałek nie zaziębi się w swoim lekkim gabardynowym płaszczu".

Na stronie lokalnej znalazło się kilka sensacyjnych wieści. Budżet miasta Białegostoku po stronie wydatków został obniżony o 500 tys. złotych, "ze względu na brak projektowanych wpływów" (trwał wielki kryzys!). Zlikwidowany został komisariat straży granicznej, a pana komisarza Empachera przeniesiono do Łomży.

Na korytarzu domu przy ulicy Suchej 7 Hiersz Sukiennik z Zabłudowa zmuszony był oddać strzał w górę (powietrze). Powód - napastowanie (!) przez dorożkarzy. W wojewódzkim mieście zanotowano dwa przypadki padnięcia bydła na karbunkuł, w tym jeden przy centralnej ulicy Szpitalnej 13.

I na koniec fragment apelu "Nieśmy pomoc bezrobotnym": Każda matka, niosąc strawę do ust swego dziecka, niech odczuje drżenie serca na myśl o głodnych dzieciach bezrobotnych i zaniesie im swoją ofiarę, a tem samem osuszy niejedną łzę".

Wizna w Rzymie

Wielu z nas pamięta Pałac Wenecki w Rzymie, ale czy kto widział znajdujące się w nim "dwa małe proporczyki z pąsowego aksamitu, każdy z dwoma haftowanymi herbami"? Są to herby ziem polskich: przemyskiej, sieradzkiej, chełmskiej i wiskiej.
"Wywieszane są na ścianie długiego korytarza, w którym mieści się zbrojownia".
(W. Wehr, Polskie pamiątki heraldyczne w Rzymie, Buenos Aires - Paryż 1966).

Smętnie można byłoby tę wiadomość spuentować pytaniem: A czy ktokolwiek w Rzymie wie, gdzie znajduje się Wizna?

Zaskakująca dramaturgia

Eugeniusz Popieliński przysłał z Gdańska fragmenty pamiętnika swego ojca Mariana, kierownika gorzelni w Pietkowie koło Łap, żołnierza Armii Krajowej o pseudonimie "Prawy".

Jest to tekst wart opublikowania, pozwala na uściślenie opisu bitwy pod Lizą Starą. Powraca też temat zdrajców.

Dziś chcę podać tylko konkluzję zawartą w nadesłanych materiałach: "Do znanych nazwisk 11 partyzantów, jednego nieznanego i rodziny lekarza Henryka Szemioty - poległych i rozstrzelanych w bitwie (i po niej) rozegranej 3 czerwca 1943 toku - trzeba dodać nazwisko Józefa Twarowskiego z Godzieb, gmina Wyszki, zamęczonego w Stutthofie.

Natomiast Marian Popieliński był dwukrotnie aresztowany przez żandarmerię za dostarczenie jodyny i spirytusu potrzebnych do leczenia rannych partyzantów. I dwukrotnie odzyskał wolność, a represje niemieckie dotknęły rodzinę donosiciela.
Powrócę do tego fascynującego dokumentu.

Czyżby V-2?

Chyba pod koniec czerwca lub na początku lipca 1943 roku, a było to na pewno w dniu święta kościelnego, byłem z bratem i kolegami w pobliskim lesie - wspomina Józef Milewski, wówczas czternastoletni mieszkaniec kolonii Kobylin-Latki koło Jeżewa.

Paśliśmy krowy i bawiliśmy się, gdy nagle usłyszeliśmy szum i zaraz potężny wybuch. Szybko skryliśmy się pod drzewa, myśląc, że to nalot. Kiedy wszystko ucichło, pobiegliśmy w to miejsce.

Zobaczyliśmy ogromny lej, mógł się w nim zmieścić mały domek. Na pobliskich polach leżały porozrywane części z tej bomby - okrągłe obudowy, chyba z aluminium, powyginane kawałki blach i rurki.

Baliśmy się kręcić się w tym miejscu i poszliśmy do domu. Po kilku godzinach przyjechali żandarmi i zbierali części z tej bomby.

Stanisław Maliszewski, także mieszkaniec tej kolonii, potwierdza ten potężny wybuch i dodaje, że jeden z pasących się w pobliżu koni stracił oko. Następnego dnia chłopcy poszli w tamto miejsce w poszukiwaniu części po bombie.

Pan Zygmunt, dużo młodszy brat Józefa, znalazł rozerwaną kostkę, z której wychodziły kolorowe przewody elektryczne, ale ta po latach gdzieś zaginęła. Dziś w tym miejscu nadal jest lej, już dużo mniejszy, wokół rosną drzewa i krzewy. Przy pomocy wykrywacza metali próbowaliśmy znaleźć ślady po tamtym wybuchu, nie udało się, choć pan Józef wskazywał dokładnie miejsca.

W znanych publikacjach o rakietach V-1 i V-2, które spadły na naszym terenie, nie wymienia się tej miejscowości. Niemcy prowadzili badania nad wieloma typami tzw. latających bomb.

Podobno też jedna z nich spadła koło wsi Brzeźnica niedaleko Brańska. Może tam pozostały jakieś szczątki?

Marek Jankowski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3