Plan zarządzania powstał na zlecenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Ma obowiązywać do 2050 roku i określać zasady ochrony oraz zrównoważonego korzystania z obiektu światowego dziedzictwa UNESCO.
Czytaj również:
Plan zarządzania i ta strefa IV
Pod koniec czerwca br. projekt planu prezentowali w Białowieży wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała i dyrektor Instytuty Ochrony Środowiska - Państwowego Instytutu Badawczego dr hab. Marcin Stoczkiewicz. Jednym z jego elementów jest tzw. strefowanie, czyli podział puszczy na obszary wraz z określeniem, jakie działania są w nich dozwolone, a jakie nie. Mają być cztery strefy, czyli:
strefa I – teren najściślejszej ochrony – ok. 6 tys. ha (ponad 10 proc. powierzchni puszczy),
strefa II – 16 tys. ha (28 proc.),
strefa III – ponad 32 tys. ha (57 proc.),
strefa IV, w której dopuszczona będzie ochrona czynna – ponad 2 tys. ha (3,71 proc. powierzchni puszczy).
I właśnie ta ostatnia budzi największe kontrowersje, już tylko dlatego, że obecnie stanowi 18,06 proc. powierzchni Puszczy Białowieskiej.
– Strefa pierwsza określa obszar ochrony najściślejszej, tj. obszar ochrony biernej w ramach Białowieskiego Parku Narodowego, a strefa czwarta dopuszcza najszerszą ochronę czynną, która obecnie wynosi 2 tys. hektarów. Natomiast na ponad 90 proc. obszaru UNESCO można przebywać w celach rekreacyjnych, zbierać owoce leśne, grzyby i zioła – tłumaczył dyrektor Stoczkiewicz.
Dodał, że aktualnie nie pozyskuje się drewna w puszczy i tak będzie nadal. Jedynie w strefie IV będą dopuszczone cięcia pielęgnacyjne (dla ochrony) puszczy, ale tylko wtedy, gdy będą uzasadnione z naukowego punktu widzenia.
Czytaj również:
Nie kilka, a kilkanaście procent
– Dobrze, że konsultacje będą i najważniejsze, aby jak najwięcej mieszkańców powiatu hajnowskiego wzięło w nich udział. W sprawie strefy IV nasz głos się nie zmienia. Skoro we wniosku renominacyjnym było 18,06 proc. powierzchni puszczy i było to zgodne z założeniami UNESCO, to można „urwać” kilka procent, ale w strefie powinno zostać 14-15 proc. Tym bardziej, że do obszaru UNESCO włączono także Puszczę Ladzką (pozostałość po Puszczy Bielskiej, która graniczy z Puszczą Białowieską), a gdy pytaliśmy dlaczego, usłyszeliśmy że tak się stało. Tym bardziej więc strefa IV powinna utrzymać poziom kilkunastu procent – podkreśla starosta hajnowski Andrzej Skiepko.
Mówi również, że tak duże zmniejszenie strefy IV dla firm nie ma wielkiego znaczenia, bo tu chodzi głównie o drewno opałowe dla mieszkańców: – Mieszkańcy mieliby zabezpieczone swoje potrzeby w stu procentach. Tym bardziej, że strefa IV jest podzielona na trzy podstrefy, a teren zadrzewiony stanowi tam kilkaset hektarów – zauważa starosta Skiepko.
Zdaniem starosty, zainteresowanie konsultacjami będzie spore i jeśli się uda, starostwo spróbuje jeszcze zorganizować w Hajnówce spotkanie z przedstawicielami IOŚ-PIB.
– W planie zakłada się też, że nie będzie modernizacji dróg leśnych. Nie wyobrażam sobie np. pozostawienia w obecnym stanie drogi Bernacki Most-Krzywiec, która prowadzi przez puszczę. Dobrze by było ją utwardzić, nie asfaltem, ale w inny sposób, choćby dlatego, że ta droga łączy kilka wsi – informuje Andrzej Skiepko,
Czytaj również:
Ministerstwo – ochrona puszczy przede wszystkim
Zdaniem wiceministra klimatu i środowiska Mikołaja Dorożały, strefy I, II, III i w większości strefa IV wymagają tego, by „zostawić je naturze", zaś sam plan jest dobry i dla Puszczy Białowieskiej, i dla mieszkańców oraz regionu.
– Musimy dzisiaj stworzyć plan zarządzania po to, żeby utrzymać markę UNESCO dla Puszczy Białowieskiej, bo jeśli tego nie zrobimy dzisiaj, będziemy ponosić konsekwencje w najbliższej przyszłości. Dzisiaj ten plan stawia przede wszystkim na ochronę Puszczy Białowieskiej – mówił Mikołaj Dorożała.
Także wójt Białowieży nawiązuje do wypracowanego kompromisu i 18 proc. powierzchni puszczy w strefie IV, który zaakceptowało UNESCO.
– Nie jestem naukowcem ani przyrodnikiem, ale przy zmniejszeniu powierzchni IV strefy do 3,71 proc. nie uwzględnia się potrzeb mieszkańców i stanowisk samorządów, a bierze się pod uwagę potrzeby przyrodnicze. To kwestia definicji drzewostanów stuletnich i przyjętych założeń do tego planu. Moim zdaniem, ministerstwo na siłę udowadnia swoje racje, niekoniecznie biorąc pod uwagę inne aspekty – kwituje projekt planu Albert Litwinowicz i zapowiada, że będą uwagi do tego projektu: – Jako samorządy z terenów Puszczy Białowieskiej wypracujemy wspólne stanowisko i wystąpimy z nim do ministerstwa klimatu.
Uważa, że jeśli zaś chodzi o konsultacje, to opinia mieszkańców jest jednoznaczna. Ludzie uważają bowiem, że ministerstwo i tak zrobi swoje, a miejscowych nikt nie będzie słuchał: – Trudno te głosy pomijać. Doświadczenia są takie, że decyzje centralne w sprawach puszczy ignorują potrzeby mieszkańców i samorządów. Tak jest od 1996 roku, gdy powiększano Białowieski Park Narodowy, a porozumienie między samorządami a rządem nigdy nie zostało dotrzymane – konstatuje wójt Białowieży.
Czytaj również:
Jak dorośli ocenili puszczę?
Krótko przed prezentacją projektu planu zarządzania puszczą, IOŚ-PIB opublikował wyniki badania, w którym uczestniczyli dorośli obywatele Polski (1000 osób), Podlasianie (297 osób) i mieszkańcy gmin puszczańskich (300 osób). Wynika z nich, że zdecydowana większość Polaków zna i docenia wartość Puszczy Białowieskiej, a sprzeciwia się pozyskiwaniu drewna (czego się nie robi) i polowaniom na jej terenie.
– Polacy (w tym lokalni mieszkańcy) wypowiedzieli się jasno w sprawie dalszych losów Puszczy Białowieskiej. My tego głosu będziemy słuchać. Mamy gotowy – Zintegrowany Plan Zarządzania Puszczą Białowieską - Obiekt Światowego Dziedzictwa UNESCO. To PIERWSZY historyczny dokument mający zabezpieczyć Puszczę na następne 25 lat – pisał na Facebooku wiceminister Dorożała.
– Proporcje uczestników tego badania powinny być odwrotne. Puszcza to dobro całej Polski, ale tu powinno wypowiedzieć się więcej mieszkańców, bo głównie ich sprawy puszczańskie dotyczą. Poza tym badanie zawierało same pytania ogólne i ani jednego, które dotyczyłoby lokalnej społeczności – opowiada starosta hajnowski i dodaje, że rozmawiając z mieszkańcami nie słyszał, by ktoś brał udział w tym badaniu.
Czytaj również:
– Gdy takie badania są prowadzone, ludzie dzwonią do gminy i pytają, co to za badanie i kto je robi. Tym razem takich telefonów nie było ani u nas, ani w gminie Hajnówka czy w gminie Narewka. Badanie było internetowe i telefoniczne, a u nas większość stanowią starsze osoby, które nie mają internetu. Ale ono się odbyło i wynik poszedł w Polskę – wspomina wójt Białowieży.




