Komitet Noblowski może pomóc wyjaśnić donosy na Lecha Wałęsę. IPN sprawdza przeszłość prezydenta.

Marta Gawina
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa Fot. Adam Chelstowski/Forum
Białostocki Instytut Pamięci Narodowej chce otrzymać materiały od Komitetu Noblowskiego i przesłuchać byłego pracownika ambasady Norwegii w Warszawie. To ma pomóc w śledztwie w sprawie fałszywek kompromitujących Lecha Wałęsę.

Białostocki Instytut Pamięci Narodowej zebrał obszerny materiał, zeznania wielu świadków. Teraz chce otrzymać materiały od Komitet Noblowski i przesłuchać byłego pracownika ambasady Norwegii w Warszawie. Taki wniosek właśnie wysłał do głównej siedziby Instytutu. To ma pomóc w śledztwie w sprawie fałszywek kompromitujących Lecha Wałęsę.

Nasze pismo przez Warszawę powinno trafić do ministerstwa sprawiedliwości Norwegii. Liczymy na jego pomoc prawną - mówi prokurator Zbigniew Kulikowski z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Tu od sierpnia 2008 roku trwa śledztwo w sprawie działań SB. Jej funkcjonariusze chcieli skompromitować Lecha Wałęsę, by nie dostał Pokojowej Nagrody Nobla.

Esbecy, w ramach tajnych akcji pod kryptonimem "Sąd" i "Ambasador", przygotowali fałszywki, które miały być donosami Wałęsy jako agenta o pseudonimie Bolek. Kwity zostały wykorzystane w 1982 roku. Wtedy po raz pierwszy wśród kandydatów do Nobla pojawiło się nazwisko przywódcy Solidarności. Akcja nie powiodła się. W 1983 roku Wałęsa dostał Nobla. Sprawy donosów nie udało się wyjaśnić do dzisiaj.

Były prezydent w 2005 roku złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez funkcjonariuszy SB. Zarzucił im przekroczenie uprawnień. Śledztwo wszczął IPN w Gdańsku. Trzy lata później zostało przeniesione do Białegostoku, bo jeden z gdańskich prokuratorów miał być przesłuchiwany w tej sprawie.

- Może Białystok w końcu coś zrobi. Wiem, że do tej pory nie przesłuchano ani jednego esbeka, chociaż wszystkie nazwiska są znane - mówił nam wtedy Lech Wałęsa.

- Nie było potrzeby przesłuchiwania gdańskiego prokuratora - podkreśla Zbigniew Kulikowski. - W trakcie naszego śledztwa udało nam się zebrać obszerny materiał. Przesłuchaliśmy już kilkudziesięciu świadków, w tym wielu esbeków, którzy pełnili ważne funkcje w SB - dodaje prokurator.

Teraz potrzebna jest pomoc prawna Królestwa Norwegii. Dzięki tamtejszemu ministerstwu sprawiedliwości IPN chce skontaktować się z Komitetem Noblowskim.

- Chodzi o możliwość uzyskania pewnych materiałów. Szczegółów nie mogę zdradzać - mówi Zbigniew Kulikowski.

Kolejna prośba jest o przesłuchanie Norwega, który w latach 80. pracował w ambasadzie swojego kraju w Warszawie.

- Jego przesłuchanie mogłoby się odbyć w Norwegii - podkreśla białostocki prokurator.
Śledztwo w sprawie Lecha Wałęsy ma zakończyć się za kilka miesięcy.

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 28

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

b
bABCIA

Jestem po 60-ce ale mam nadzieję,że ten konfident i lewus stanie przed sądem i wszystko mu udowodnią. Łącznie z zagarnięciem pieniędzy nie dla niego przeznaczonycvh ale dla ludzi, tysięcy z Solidarności i to prawdziwych bohaterów. Mam nadziej,że go zdejmą z tcy piedestałów na ktore ustawia go ostatnio Tusk. Jak mozna z wałesy robic mędrca, to skandal, chłopek po polsku nie umie mówić, a szarogęsi się w Mojej Polsce i opluwa tak samo jak Michnik Polaków i obecnego Prezydenta Kaczyńskiego.

P
POLACY Z PODLASIA

A dlaczego nikt nie pociągnął do odpowiedzialności karnej tego pseudo prezydenta, za zniszczenie dokumentacji państwowej? Ktoś inny i to POlak z krwi i kości to by juz siedział ale nie Wałęsa..... Druga sprawa to przywłaszczenie sobie pieniędzy ktore napływały z Kanady jak sam opisuje, Francji Włoch itd. na własne konto ale te pieniądze były dla ruchu Solidarnośc a nie dla prywatnej kieszeni Wałesy. Czyli złodziej dokładny. Dlaczego nie ma innych tych prawdziwych bohaterów ale Polaków anie przechrztów żydowskich. Pogineli wszyscy? Czytalismy na temat ks. Popiełuszki, że on odkrył, że walęsa to tylko zdrajca i pewnie tylko dlatego zginął...... Czas rozliczyc tego fikcyjnego bohatera!!!!!!!!!!!!!!!!!

G
Gość
CYTAT(Gość @ 10.02.2010, 17:31:38)
Był, nie był? Nie wiadomo! Idąc tym tropem to Achajowie powinni odpowiedzieć za dostarczenie drewna na opał w postaci konia do Troi po 10 latach oblężenia.

idąc tym "tropem: a żyd miał kiedy świnię ,czy świnia miała ?
G
Gość

Był, nie był? Nie wiadomo! Idąc tym tropem to Achajowie powinni odpowiedzieć za dostarczenie drewna na opał w postaci konia do Troi po 10 latach oblężenia.

U
UPR

Skąd poranny już wie, ze to fałszywki?

d
dama z pieskiem
CYTAT(~GOŚC~ @ 10.02.2010, 15:11:05)
A czy ten medrzc jest tak w ogóle normalny????????? Skąd jemu do łba przyszło,że on z cesarskiej rodziny? to tylko w naszym kraju idioci i prostaki maja takie pomysły, ale to jest choroba psychiczna i niebezpieczna. DOŚĆ tego fałszywca! Ponownie sąd lustracyjny powinien nim sie zająć, bo dłużej nikt normalny na tego pół..... nie może patrzec spokojnie.

..a moze obejrzal sobie filmik pt: Anastazja .Pomyslal (???:, a co tam moze i ja sprobuje ..kiedys byla moda na : Napoleonow , a teraz widac na CESARZY. AVE lechu ! jakas polska nowa tradycja? my may jednego pana ...K a polska pana W..czyli KW
M
MELANIA I HELENA

A czy to przpadek, że po publikacji książki o Walesie i SB, spalono mjieszkanie dla pana CENCKIEWICZA????? No wiadomo,że nie! A jaki to zbrodniarz to zrobił? Czy było prowadzone jakieś śledztwo? Cisza! W Ameryce o tym pisali a nie u nas..... Czy my zyjemy w Polsce? Czy zbrodniarze pozostana dalej bezkarni? Co jest z saszymi sądami, prokuratorami, a CBA a ABW.....

P
Pytajnik

Kiszczak w TVN24 powiedział,że jest kompromitująca rozmowa walęsy z bratem jak mu tatuś z krewniakami załatwiaja Nobla. a on Walęsa ma udawac,że nic na ten temat nie wie......... Dosyć tego pajaca mamy. Może pół procent ludzi jeszcze wierzy,że on walczył z komunistamji, ale tylko tyle. Ponownie Sąd Lustracyjny na wniosek IPNu powinien zająć sie walęsa. Tamtym razem nie dopuszczno nawet wszystkich świadków i dokumentów jak jest napisane w publikacji ....

~GOŚC~

A czy ten medrzc jest tak w ogóle normalny????????? Skąd jemu do łba przyszło,że on z cesarskiej rodziny? to tylko w naszym kraju idioci i prostaki maja takie pomysły, ale to jest choroba psychiczna i niebezpieczna. DOŚĆ tego fałszywca! Ponownie sąd lustracyjny powinien nim sie zająć, bo dłużej nikt normalny na tego pół..... nie może patrzec spokojnie.

P
PRAWDA

POTRZEBNA KOMISJA! Milczanowski, Czempiński, Frąćzkowski, Siemiatkowski itd. świadkowie albo ludzie sprzyjający niszczeniu przez Bolka archiwum.... Czas na sprawiedliwość. Konta na ktore wpływały pieniądze z Lanada, Francji, Włoch itd,itd. to byly pieniądze dla ruchu Solidarność, a zagarnął je Wałesa.... Jak tak może być, że do dziś nikt z tym nie zrobil porzadku? Ale ludzie, a jest ich coraz więcej domagaja sie rozliczenia walęsy z okradania dokumentacji, o czym doskonale wie Milczanowski i Czempiński i Frączkowski - u tego znależiono mikrofilmy. Skąd te miał? Gdzie są pieniądze, ktore wcale nie należały sie Wałesie...... Dalej w 1992 roku jako prezydent spowrotem nawiązał kontakt z byłymi esbekami... Dalej, dlacego sąd lustracyjny mając rzeczywiste dokumenty świadczące o agenturze Wałesy pomija je? Wczaesniej czy póżniej wałese zdejmie sie z piedestału. Chama ktory opluwa obecnego prezydenta żaden sąd nie karze, żaden prokurator nim sie ni8e zajmuje, bo on nietykalny, z jakiego powodu? Albo to normalny kraj albo nie. Jego slowa,że pochodzi od cersarzy ale jakich to nie wie, świadczy tylko o tym,że mamy doczynienie z idiotą a zrobili z niego mędrcę na irolnie dla POLSKI?

d
dama z pieskiem
CYTAT(STUDENTKI @ 10.02.2010, 08:17:44)
NIE WIERZYMY WAŁĘSIE..... OSTATNIE WYDARZENIA Z PODPALENIEM MIESZKANIA DLA PANA CENCKIEWICZA ZA KSIĄŻKĘ "WAŁĘSA A SB" TYLKO POTWIERDZAJA,ŻE TO FARBOWANY BOHATER.......pRAWDA KIEDYŚ WYJDZIE NA JAW!!!!!

moze ,kiedys... a do tego dodam ,ze warto sprawdzic jakie mial(a mial) powiazania,kontakty z Ks. Stanislawa Sapieha notabene eks.Biskupem z San Marino (obecnie mieszka w SM-Dogana.Tam tez zyje w skrajnej nedzy ,gdy Walesa obnosi sie z NOBLEM .a zeby bylo ciekawiej ,dodam ,ze obaj nie sa "swieci"
G
Gość

Autorzy książki "sb a lech walesa przyczynek do biografi" stawiają tezę: tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Bolek”, który donosił na pracowników Stoczni Gdańskiej w latach 1970-1976, był Lech Wałęsa. Mają o tym świadczyć zachowane kopie dokumentów. Między innymi kserokopia karty ewidencyjnej E-14, gdzie umieszczono dane Lecha Wałęsy. W stu procentach zgadzają się one z danymi późniejszego przywódcy „Solidarności”. Przypisano mu wówczas numer 12535 dziennika ewidencyjnego gdańskiej bezpieki. Dane TW „Bolka” pojawiają się także w rejestrach Wydziału C MSW (wydział zajmujący się archiwizacją danych agentów, których wyrejestrowano z sieci czynnej agentury). Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk, oprócz dzienników rejestracyjnych i korespondencyjnych SB, wskazują również na tak zwane rekordy informatyczne komputerowego systemu kartotek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W obu zapisach z 1988 i 1990 roku, dotyczących Lecha Wałęsy, opisano go, jako tajnego współpracownika i dodano informację, że został zdjęty z ewidencji w 1976 roku z powodu niechęci do współpracy.

Identyfikację TW o pseudonimie „Bolek” potwierdza również jedna z notatek służbowych funkcjonariusza milicji w Gdańsku, Marka Aftyki. W notatce, którą sporządził w 1978 roku, znalazł się wykaz materiałów z teczki TW „Bolka”. Dokument opisano, jako „analiza akt archiwalnych nr I 14713 dotyczących ob. Wałęsa Lech”. Esbek napisał w dokumencie, że Wałęsa został zarejestrowany, jako TW dobrowolnie przez kapitana Edwarda Graczyka. Autentyczność notatki potwierdza dokument sporządzony przez dwóch innych esbeków po strajku na terenie Gdańskich Zakładów Mechanizacji Budownictwa „ZREMB” w 1978 roku. Wówczas odbyto rozmowę z Wałęsą, podczas której ten nie zgodził się na podjęcie współpracy. Według autorów książki tożsamość TW „Bolka” potwierdzają także niektóre donosy, pozwalające zidentyfikować osobom pokrzywdzonym źródło informacji na ich temat oraz wypowiedzi niektórych działaczy pracowników Stoczni Gdańskiej – uczestników strajku w Grudniu 1970.

Gdzie podziały się dokumenty?

Podstawowym zarzutem wobec dowodów przedstawionych przez Cenckiewicza i Gontarczyka jest brak oryginalnych dokumentów, świadczących o współpracy Wałęsy z SB. Dlatego autorzy starają się przedstawić losy dokumentacji TW „Bolka”, która – co nie ulega wątpliwości – po niemal 30 latach od wytworzenia jest niekompletna.

Nie wnikając nawet w próbę identyfikacji TW „Bolka”, historia tych dokumentów musi budzić wiele pytań i kontrowersji. Interesujące jest zwłaszcza niezwykłe wprost zainteresowanie dokumentami TW „Bolka” ze strony Lecha Wałęsy – uwzględniając jego zaprzeczenia i dementi dotyczące związków agenta o tym pseudonimie z jego osobą.

Autorzy książki przytaczają szereg dokumentów, które mają świadczyć o tym, że po 1992 roku Lech Wałęsa poprosił o dostarczenie mu wszystkich dokumentów, dotyczących TW „Bolka”. Oddał je bądź zdekompletowane lub – jak w przypadku tzw. mikrofilmów Frączkowskiego – w ogóle nie oddał. Dowodem na to są notatki, jakie sporządzili pracownicy UOP w latach 1992-1994. Jedne – jak protokół porucznika Krzysztofa Hollina czy komisji, która przeprowadziła inwentaryzację dokumentów na temat TW „Bolka”, które w 1992 roku pozostawały w zasobach UOP – są wykazem dokumentów, inne – jak notatki wysokich funkcjonariuszy UOP i MSW – to pokwitowania wypożyczenia i odbioru dokumentów przez kancelarię prezydenta Wałęsy.

Z notatek Andrzeja Milczanowskiego i Gromosława Czempińskiego wynika, że Lech Wałęsa w latach 1992-1994 zażądał dostarczenia do kancelarii dokumentów opracowanych i skatalogowanych podczas przygotowań do wykonania uchwały lustracyjnej w 1992 roku. Według wykazu sporządzonego przez Krzysztofa Bollina, były to oryginały dokumentów z operacji prowadzonych na terenie Gdańska przez Służbę Bezpieczeństwa, w których pojawiały się donosy TW „Bolka”. Dokumenty te zostały wypożyczone Lechowi Wałęsie, a następnie zwrócone Andrzejowi Milczanowskiemu w szczelnie zalakowanej paczce. Szef MSW zdeponował je w siedzibie UOP z adnotacją, która mówiła, że można je otworzyć jedynie na „specjalne żądanie pana Prezydenta”. Interesująca jest przede wszystkim notatka Milczanowskiego, który opisuje dokumenty TW „Bolka”, jako „dokumenty dotyczące Pana Prezydenta”. Podobną notatkę sporządza generał Gromosław Czempiński, który kierował wówczas wywiadem UOP i asystował Milczanowskiemu w odbiorze paczki z dokumentami TW „Bolka”.

Po zmianie władzy w 1996 roku nowy szef MSW, Zbigniew Siemiątkowski, zwrócił się do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z prośbą o możliwość otworzenia paczki z dokumentami dotyczącymi TW „Bolka”. Komisja, która otworzyła pakunek i porównała jego zawartość z notatką porucznika Bolina z 1992 roku, stwierdziła brak części dokumentów oraz próbę zniszczenia pozostałych. Do UOP nie wróciło między innymi 6 notatek SB na temat działalności TW „Bolka”. Pozostałe dokumenty noszą ślady brakowania. W sposób nieudolny ktoś próbował na nowo numerować strony teczek, co świadczy, że co najmniej kilkadziesiąt kartek zostało z nich wyrwanych.

Komisja, która zbadała dokumenty obiegowe archiwum UOP, stwierdziła również brak 54 mikrofilmów (czyli zdjęć około 2,5 tysiąca stron), dokumentujących archiwa SB. Wpadły one w ręce służb specjalnych w 1993 roku. UOP przeprowadził wówczas na Pomorzu spektakularną akcję zatrzymania majora Jerzego Frączkowskiego, którego podejrzewano o handel materiałami radioaktywnymi. Podczas przeszukania jego domu natrafiono na wspomniane mikrofilmy. Fakt, że Frączkowski nigdy nie został oskarżony o handel materiałami promieniotwórczymi, a po kilku miesiącach śledztwa został zwolniony z aresztu, budzi wiele wątpliwości. Zwłaszcza, że nie usłyszał zarzutów zarówno związanych z akcją, jak również z faktem, że przechowywał tajne dokumenty, do czego nie miał prawa. Mikrofilmy trafiły natomiast w 1994 roku - na żądanie Lecha Wałęsy – do jego rąk i nigdy już do UOP nie wróciły.

Szef Urzędu, Andrzej Kapkowski, wystosował w 1996 roku oficjalne pismo do byłego prezydenta Lecha Wałęsy z prośbą o zwrócenie akt, które – wedle dokumentów UOP – znalazły się w jego posiadaniu. Brak odpowiedzi zmusił UOP do złożenia zawiadomienia do prokuratury. Ta po ponad dwóch latach śledztwa była skłonna postawić zarzuty niedopełnienia obowiązków szefowi MSW Andrzejowi Milczanowskiemu oraz kierownictwu UOP - Jerzemu Koniecznemu oraz Gromosławowi Czempińskiemu. Jednak nowelizacja Kodeksu Karnego z 1998 roku usunęła paragraf, mówiący o odpowiedzialności karnej za nieumyślne zagubienie lub zniszczenie dokumentów ważnych dla bezpieczeństwa państwa. Prokurator Małgorzata Nowak z warszawskiej prokuratury nie zdecydowała się na zmianę kwalifikacji przestępstwa i dochodzenie umorzyła. Prokuratura Krajowa nie dostrzegła błędów w tej decyzji.

Jednak poza prawną stroną tego postępowania pozostaje upór z jakim Lech Wałęsa wmawiał opinii publicznej, że nigdy nie zapoznał się z dokumentami TW „Bolka”. Między innymi w wywiadach dla „Gazety Wyborczej” z lat 1996-1997, które przytaczają autorzy książki, były prezydent konsekwentnie zaprzecza, by kiedykolwiek czytał akta dotyczące TW „Bolka”. W zestawieniu z dokumentacją UOP słowa Wałęsy świadczą o tym, że były prezydent po prostu kłamał w tej sprawie.

Ślepa Temida

Linię obrony, której konsekwentnie broni Lech Wałęsa i jego współpracownicy, wyznacza orzeczenie sądu lustracyjnego z 2000 roku. Uznał on, że kandydat na Prezydenta RP Lech Wałęsa nie był kłamca lustracyjnym, czyli napisał prawdę, oświadczając, że nigdy nie był świadomym tajnym współpracownikiem SB.

Wydając wyrok sąd starał się rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości, dotyczące sprawy, na korzyść Wałęsy. Za najważniejszy argument przyjęto informacje na temat prób zdyskredytowania Lecha Wałęsy oskarżeniami o współpracę z SB. Akcja bezpieki miała związek z przyznaniem przywódcy „Solidarności” Pokojowej Nagrody Nobla w 1983 roku. SB planowała podrzucić skłóconym działaczom Wolnych Związków Zawodowych fałszywe dokumenty, świadczące o współpracy Wałęsy z bezpieką, żeby zniechęcić Komitet Noblowski do odrzucenia jego kandydatury.

Za decydujący dowód w tej sprawie sąd uznał notatkę służbową majora SB, Adama Stylińskiego, z 1982 roku. Opisał on próby skompromitowania przywódcy „Solidarności” przy pomocy fałszywek. Wersję tę potwierdzili inni funkcjonariusze SB, zeznający przed sądem w 2000 roku.

Tymczasem, według Cenckiewicza i Gontarczyka, przedstawiono sądowi wiele innych dokumentów, które świadczyły o rzeczywistej współpracy Wałęsy z SB. Między innymi raport funkcjonariusza gdańskiej SB Marka Aftyki z 1978 roku, który przedstawił zawartość teczki Lecha Wałęsy. Z notatki jasno wynika, że Wałęsa został pozyskany w 29 grudnia 1970 roku i zarejestrowany jako TW „Bolek”. Zdaniem autorów jest to koronny dowód, że dokumenty świadczące o współpracy Wałęsy istniały przed 1982 rokiem, a więc zanim SB rozważała możliwość skompromitowania go w związku z nominacją do Nagrody Nobla. Sąd Lustracyjny odrzucił jednak ten dowód. Oficer SB, którego proszono o wyjaśnienie skąd wziął się ten dokument, odmówił zeznań, zasłaniając się słabą pamięcią. Dokumenty, o których pisał w 1978 roku, nie zachowały się do roku 2000. Sytuacja ta nie dziwi w kontekście niszczenia dokumentów w latach 1992-1994 przez Wałęsę i zapewne w latach 1989-1990 przez SB.

Przerwa na „Solidarność”

Autorom publikacji nie zależy na udowodnieniu, że Lech Wałęsa był narzędziem, którym komuniści posłużyli się, przeprowadzając kontrolowaną zmianę systemu politycznego. Wszystko wskazuje na to, że ewentualna współpraca Lecha Wałęsy w latach 1970-1976 nie miała wpływu na jego postawę w roku 1980, 1981 czy w latach kolejnych. Lech Wałęsa był prawdziwym liderem 10-milionowego ruchu społecznego, dzięki któremu komuniście rozpoczęli dialog ze społeczeństwem. Ten sam Wałęsa w 1990 roku najpierw zmusił generała Jaruzelskiego do ustąpienia ze stanowiska prezydenta państwa na 5 lat przed upływem kadencji, a później pod hasłem „przyspieszenia” i „walki z postkomuną” zwyciężył w wyborach prezydenckich w 1990 roku. W 1992 roku - pod wpływem wydarzeń z 4 czerwca – wrócił do współpracy, tym razem – z byłymi esbekami. Dzięki ich gorliwości i lojalności, konsekwentnie zacierał ślady epizodu ze swego życiorysu, który dla historii Polski nie miał najmniejszego znaczenia.

G
Gość

Roz*** kraj zdrajca BOLEK! Bo mu żle było! To teraz on się w luksusach pławi i udaje wielką personę a reszta solidarności klepie biede ooo zapomniałem Putra też nie lepszy bo słyszałem że kończył przyzakładowe technikum w Uchwytach białostockich a w solidarności nic a nic nie robił ot mi bochaterowie hahahaha jaki obywatele tacy bohaterowie

D
DZIEWCZYNY

My tym gościem to sie brzydzimy.... Patrzeć i słuchać to całkowite odium!

G
GOŚĆ

....JA NIGDY NIE UZNAWAŁEM WALESY ZA BOHATERA ALE ZA PROSTAKA, CHAMA I FARBOWANEGO CWANIAKA. A KTO MU POMAGAŁ? SB DOWOZIŁO GO ŁÓDKĄ DO BRAMY, A TERAZ ON NIBY PRZECIW NIM.....

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3