Komiks rządzi. Andrzej Bajguz - białostocki autor.

Tomasz Mikulicz
Andrzej Bajguz, dziennikarz Radia Białystok,  wydał komiks razem z rysowniczką Pauliną Drobnikowską. Po raz pierwszy zeszyt z obrazkami, jako forma twórczości, został zgłoszony do nagrody literackiej im. Wiesława Kazaneckiego.
Andrzej Bajguz, dziennikarz Radia Białystok, wydał komiks razem z rysowniczką Pauliną Drobnikowską. Po raz pierwszy zeszyt z obrazkami, jako forma twórczości, został zgłoszony do nagrody literackiej im. Wiesława Kazaneckiego. Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Zeszyt z obrazkami potrafi znakomicie opowiadać bardzo intymne i autentyczne historie. Komiks jest dziś coraz bardziej doceniany.

Kurier Poranny: Pierwszą refleksją, jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu "Siedem + Dwa“, było to, że stworzył Pan komiks wręcz postmodernistyczny.

Andrzej Bajguz: Jeśli mamy tu do czynienia z postmodernizmem, to w tym sensie, że w komiksie jest zawarte mnóstwo cytatów z różnych - jak to się mówi - bajek. Chodzi o wszelkiej maści wstawki z literatury, malarstwa, muzyki. Dzięki temu komiks czyta się wręcz hipertekstowo. Jeśli ktoś znajdzie np. jakieś zdanie i skojarzy je z innym tekstem, to tworzą się przez to swego rodzaju odnogi, którymi można pójść głębiej w kulturę. I tak jedna z ofiar morderstwa leży w pozie znanej z obrazu "Babie Lato“ Józefa Chełmońskiego, a studenci w akademiku słuchają znanej piosenki Marcina Świetlickiego "Olifant“.

Dlatego komiks warto czytać bardzo uważnie, zwracając uwagę na takie smaczki, jak stojący w tle pomnik śledzia. Widnieje na nim napis, że żył w latach: od minus do plus nieskończoności.

- Takich ciekawostek jest więcej. Kiedy na kartach komiksu jesteśmy w pracowni profesora socjologii, warto się przyjrzeć grzbietom stojących na półce książek. Uważny czytelnik bez problemu odczyta ich tytuły, dzięki czemu dowie się, co czyta jeden z bohaterów.

Komiks służy już nie tylko jako rozrywka, ale też jest używany do opowiadania na przykład polskich dziejów: Powstania Warszawskiego, Solidarności.

W komiksie można też często znaleźć kąśliwe komentarze do tego, o czym się w mieście mówi. Dobrym przykładem jest fragment gazety, gdzie jest zamieszczone zdjęcie pierzei Rynku Kościuszki z przebudowanym Koszałkiem w roli głównej. Pod fotografią widnieje podpis: Wskaż, który budynek nie pasuje do pozostałych.

- To prztyczek dla osób, które dopuściły do realizacji tak kiepskiego projektu architektonicznego. Zamiast Koszałka powstał nam Koszmarek. Zresztą, Białystok jest w moim komiksie nie tylko miejscem, w którym dzieje się akcja, ale też występuje jako pełnoprawny bohater. Potrafi on podstawić w pewnym momencie nogę swoim mieszkańcom. Białystok oddycha, płacze, ale też w swoisty sposób przemawia. Ważne jest jednak to, że choć miasto jest tu traktowane nieraz bardzo krytycznie, to jednak "Siedem + Dwa“ jest peanem na jego cześć. Miłość do Białegostoku pokazana jest poprzez nawiązania do jego wielokulturowości, zabytków, czy też ciekawych miejsc i ludzi.

Historią, która stanowi oś całego komiksu jest jednak seria morderstw popełnianych przez tzw. Podlaskiego Kosiarza Umysłów. Przywodzi to na myśl postmodernistyczne filmy Quentina Tarantino, czy chociażby "Urodzonych morderców“ Olivera Stone'a. Zarówno w tych filmach, jak i w Pańskim komiksie - odbiorca staje automatycznie po stronie mordercy.

- Rzeczywiście, Kosiarz staje się w pewnym momencie bohaterem masowej wyobraźni. Toczą się na jego temat naukowe dysputy, białostocki didżej tworzy szlagier, studenci urządzają happening. A wszystko zaczyna się od tego, że ktoś morduje - niezbyt lubianych przez studentów - pracowników naukowych Uniwersytetu w Białymstoku. Tropem mordercy rusza komisarz i pewien białostocki żak. Komiks należy oczywiście czytać z przymrużeniem oka i sporym dystansem. Może rzeczywiście chodzi również o to. Pisząc scenariusz do komiksu, aż tak głęboko tego nie analizowałem. Szczerze mówiąc, myślę, że każdy z nas nosi w sobie potencjalnego mordercę. Wystarczy byśmy sobie sami lub ktoś nam stworzył ku temu odpowiednie warunki. Na razie cichutko siedzi sobie w nas jakiś Charles Manson, Raskolnikow czy Kosiarz Umysłów, ale wystarczy iskra.

Mimo wszystko traktuje on jednak o mordercy, który wychodzi tu na bohatera pozytywnego. Ktoś mógłby powiedzieć: jak to? Morderca jest bohaterem? Ludzie hołubią zło?

- Wydaje mi się, że nie chodzi tu o hołubienie zła, lecz o fakt, że mamy potrzebę posiadania jakiegoś szeryfa, który - działając nawet poza granicami prawa - wymierzy sprawiedliwość. Ofiarami Kosiarza padają wykładowcy, którzy kiepsko wypełniają swoją misję. Jeśli odszyfrujemy ich nazwiska i zobaczymy, co o nich piszą studenci na portalu: www.ocen.pl, będziemy wiedzieli, o co chodzi.

Nie zawsze jednak w popkulturze podziwiany przez ludzi morderca jest szeryfem. W filmie "Bonnie and Clyde“, tytułowa para kochanków zabija stróżów prawa. Może chodzi o to, że morderca jest typem outsidera, którym każdy z nas chciałby być, lecz zabraniają mu tego normy społeczne?

- Może rzeczywiście chodzi również o to. Pisząc scenariusz do komiksu, aż tak głęboko tego nie analizowałem. Szczerze mówiąc, myślę, że każdy z nas nosi w sobie potencjalnego mordercę. Wystarczy byśmy sobie sami - lub ktoś nam stworzył - ku temu odpowiedni warunki. Na razie cichutko siedzi nas jakiś Charles Manson, Raskolnikow, czy Kosiarz Umysłów, ale wystarczy iskra.

To temat do dyskusji. W ogóle Pański komiks jest dość dyskusyjny. Jedno z morderstw na przykład ma miejsce na tle cerkwi.

- Wynika to z tego, że morderca zabija według pewnego klucza. To, że ostatnie morderstwo popełnia na tle świątyni, to nie przypadek.

Ludzie, którzy się interesują komiksami dzielą się zazwyczaj na tych, którzy wychowali się na takich europejskich seriach jak: "Kajko i Kokosz“ i "Thorgal“ oraz tych, którzy czytali namiętnie amerykańskie klasyki w stylu: "Batman“ i "Superman“. Do których osób Pan się zalicza?

- Zdecydowanie do tych pierwszych. Chociaż - jak pewnie każdy w wieku kilkunastu lat - fascynowałem się superbohaterami , to jestem zwolennikiem komiksów europejskich i realistycznych. Po etapie "Kajko i kokosza“ i "Tytusa, Romka i A' Tomka“ oraz przede wszystkim "Thorgala“, zatrzymałem się w czytaniu komiksów na jakieś 10 lat. Przełom nastąpił dopiero 5 lat temu, kiedy to trafił w moje ręce komiks "Niebieskie pigułki“ Frederika Peetersa, który wprost powalił mnie z nóg. Uwierzyłem, że zeszyt z obrazkami potrafi znakomicie opowiadać bardzo intymne i autentyczne historie. Od tego momentu zacząłem się interesować komiksami na nowo. Było to już jednak zainteresowanie sprofilowane. Zachwyciłem się takimi tytułami jak: "Persepolis“ Marjane Satrapi, "Maus“ Arta Spiegelmana, czy powieścią graficzną "Berlin“, stworzoną przez Jasona Lutesa. Te ostatnie dzieło opowiada o życiu w Berlinie w czasie schyłku Republiki Weimarskiej, kiedy miasto zostaje uwikłane w faszyzm i socjalizm.

Moim zdaniem, w ogóle żyjemy w czasach wielkiego rozwoju sztuki komiksowej. Świadczy o tym chociażby fakt przenoszenia wielu tytułów na ekrany kin.

- To prawda. Komiks jest coraz bardziej doceniany. Można powiedzieć, że staje się on pełnoprawnym medium. Służy już nie tylko jako rozrywka, ale też jest używany do opowiadania np. polskich dziejów. Tak się stało np. z Powstaniem Warszawskim, czy też historią Solidarności. Wiadomo, że na rynku jest sporo komiksowego chłamu, ale nie zmienia to faktu, że komiksy - mówiąc młodzieżowo - rządzą.

Jak dotąd jest Pan autorem tylko jednego komiksu. Może przyszłość przyniesie kolejne dzieła?

- Nie ukrywam, że razem z rysowniczką Pauliną Drobnikowską, myślimy nad kolejnym komiksem. Nie chcę na razie zdradzał szczegółów. Mogę tylko powiedzieć, że prawdopodobnie będzie to kolejna historia związana z Białymstokiem i jego mieszkańcami.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Petru

Autorzy powinniście się cieszyć!!! takieeeeeeee skrajne emocje wasz komiks wywołuje, że nikt nie przechodzi (czyta) obojętnie Mam parę zastrzeżeń, ale mi się bardzo podobał choć nie znam zbytnio tego miasta, extra historia, zabawne skróty myślowe, a rysunki są i dziecinne i dorosłe zarazem, co traktuję jako atut chętnie poczytam coś waszego jak znowu powstanie

J
Joolqa

taaa, byl na najwiekszej imprezie komiksowej w polsce. nikt go nie kupowal, nikt nie byl nim zainteresowany, wiec sluzyl jako rezerwa, w razie W, gdyby srajtasma sie skonczyla...

K
Katrinka

Sorry nie mogłam sie powstrzymać i jeszcze jest na gildii
www.komiks.gildia.pl/komiksy/siedem-dwa/1

B
Baśka

Ja z wielką radością odgadywałm różniaste miejsca w BIałym w komiksowe wersji, ale część miejscówek i elementów autorzy widzę, że powymyślali np na str. 58 Właściwe do tej pory nie zrozumiałam jakie są zarzuty do tego komiksu, dziwnie się czepiacie mi sie podoba i porozsyłałam już wcześniej po znajomych

J
Janek

"siedem plus dwa" to jakis komiksowy potworek. nic dziwnego, ze scenarzysta planuje kolejne "dzielo" o bialymstoku, poza jego granicami nikt by go przeciez nie wydal. a tak bedzie mial powod do udzielenia kolejnego, rownie uroczego wywiadu, w ktorym blysnie elokwencja, dowcipem i znajomoscia komiksowego medium. tomasz mikulicz to jakies kuriozum. jesli o rozwoju sztuki komiksowej swiadczy, jego zdaniem, przenoszenie komiksow na ekran ... to o rozwoju literatury swiadczy fotografowanie okladek ksiazek i publikowanie ich w prasie;) glupota ludzka nie zna granic!!

M
Martha

ja lubię ten zabawny komiksowy obraz uniwerku, centrum BIałegostoku, ulic, kawiarni, jest zaczepna i prowokująca intryga, śmieszne skrótowce w dialogach ("dresik juz mozęsz zdjąć' do dresiarza hi hi) a rysunki? jest mi przyjemnie, gdy je oglądam czekam na więcej

O
Olka

* albo autorzy są dzieciakami jakichś lokalnych bonzów;)

O
Olka

Po przeczytaniu komiksu uznałam, że tę fatalozę zrobiły jakieś dzieciaki. O zgrozo! To są, zdaje się, dorośli ludzie!! Facet powinien wrócić do podstawówki, bo dysponuje zasobem słów 5latka (najlepsze są "postmodernistyczne" odnogi - sic!). Autorka ilustracji nadaje się jedynie do rysowania kartek świątecznych. Żenujący komiks, żenujący wywiad. Ps. albo w Białymstoku mają fatalny gust, albo są dzieciakami jakichś lokalnych bonzów;)

A
Adam

ja bardzoooo się cieszę, że powstał zgrabnie napisana historia, dobra oryginalna kreska, interesująco i wesoło pokazany został Białystok, tylko dośc trudno zdobyć ten komiks, bo zdaje sie nie ma go w księgarniach. szkoda. i mam nAdzieję, że więcej ruChu komiksowego będzie w tym mieście.

s
stefan

komiks nędzny. powiedzmy szczrze. W komiksowym świecie przeszedł zupełnie bez echa, bo i na to echo nie zasługuje. Ale w Białymstoku? Każdy się nim podnieca. Wiadomo, tu wszystko jest zapóźnione. Komiks też (pomijając Likwidatora I proszę nie wyobrażać sobie, że ”7+2 to coś na miarę Niebieskich pigułek”, o których mówi współautor. Nic z tych rzeczy. Można sobie darować.

r
radek

Ja myslę, że trochę za dużo lansu nad tym komiksem. Rzecz w sumie jest przeciętna, a i ukazała sie juz prawie rok temu, więc i wywiad spóźniony.

Dodaj ogłoszenie