Janusz Rainko: Szpital nie ma długów

rozmawia Julita Januszkiewicz
Sytuacja finansowa łapskiego szpitala nie należy do najgorszych. Nie mamy długów - mówi Janusz Rainko, nowy dyrektor łapskiego szpitala

Kurier Łapski: Dlaczego zdecydował się Pan na objęcie stanowiska dyrektora szpitala w Łapach?

Janusz Rainko, nowy dyrektor SP ZOZ Łapy: - Dowiedziałem się, że jest wakat na tym stanowisku i postanowiłem stanąć do konkursu. Tym bardziej, że zakończyłem pracę w szpitalu MSWiA w Białymstoku.

Jaką sytuację zastał Pan w łapskim szpitalu?

- Sytuacja finansowa nie należy do najgorszych. Szpital nie ma długów.

Wprowadził Pan już jakieś zmiany?

- Owszem niewielkie. Są one korzystne dla placówki. Myślę, że pozytywnie oceni je zarząd powiatu białostockiego. Ale za wcześnie mówić o szczegółach. Szpital do 2012 roku musi spełnić warunki określone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia, które dotyczą infrastruktury, wyposażenia. Ale, żeby wszystko zrealizować na czas, potrzebne są pieniądze.

Co w pierwszej kolejności należy wykonać? Czy ma Pan już plany skąd pozyskać fundusze?

- Do końca lipca tego roku można składać wnioski o dofinansowanie w ramach RPO WP. Właśnie go przygotowujemy. O jaką sumę będziemy się starać? O kilka milionów złotych. Wiadomo, że przeznaczymy ją na modernizację wielu pomieszczeń, między innymi, bloku operacyjnego. Oczywiście, powodzenie planów zależy od tego, czy nasz projekt zostanie zaakceptowany. Do 2012 roku należy także zakończyć docieplenie budynku (w tym wymiana co). Inwestycja ta pochłonie ponad dwa miliony złotych. Dlatego też chcemy starać się o unijne dofinansowanie tego przedsięwzięcia. Wnioski o dotację można składać do 15 kwietnia. Musimy wykorzystać tę szansę.

Czy w przyszłości planuje Pan zakupić nowoczesny sprzęt medyczny?

- Oczywiście, że będę się starał. Niezbędny jest zakup gastroskopu, kolonoskopu, atroskopu oraz aparatu do znieczuleń, który jest już wyeksploatowany. Zamierzam też uzyskać unijne dotacje na zakup nowych lamp operacyjnych. Szacuję, że łącznie będzie to kosztowało około 700 tys. zł. Liczymy, że 90 procent tej kwoty sfinansuje Unia. Właśnie podpisaliśmy umowę na leasing nowego samochodu. Pojawi się już w lutym. Kosztował ponad 100 tys. zł (raty rozłożono na trzy lata). Właśnie trwa generalny remont pomieszczeń pracowni RTG. Jesienią 2008 roku Unia wspomogła nas przy zakupie nowoczesnego sprzętu. Postępowanie przetargowe jest w toku.

Jakie ma Pan plany rozwoju usług medycznych w ofercie szpitala?**
- Zamierzam rozszerzyć dotychczasowy wachlarz usług. Na pewno pojawią się nowe rodzaje zabiegów. Wcześniej jednak trzeba przygotować bazę lokalową i wyposażenie.
Planuje Pan, w związku z tym, zatrudnienie nowych specjalistów?
- Plany są długoterminowe i za wcześnie mówić o szczegółach. Szpital ma niezagrożoną wizję dalszego funkcjonowania. Nie jest zadłużony, nie ma groźby likwidacji. To też ogromny wkład pracowników, którzy rzetelnie wykonują swoje zadania. Owszem, są niedostatki kadrowe, ale na razie nie przewiduję nowych zatrudnień. Aktualny stan musi wystarczyć.
Ogłosi Pan konkursy na ordynatorów oddziałów?
- Na pewno będą. Takie są wymogi. To kwestia najbliższych miesięcy.
To może jest szansa na podwyżki? **
- Nie chcę teraz mówić o wzroście płac. Szpital ma spore zobowiązania wobec personelu, które chcę w pierwszej kolejności zrealizować.
Jest Pan zadowolony z kontraktu z NFZ?
- Jest zadowalający. Oczekuję, że otrzymamy zapłatę za wykonanie tzw. nadlimitów. To usługi medyczne wykonane ponad to, co zakładał kontrakt. Liczymy na kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Dziekuję za rozmowę. **

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jacie
CYTAT(Vera @ 28.01.2009, 10:21)
A to ciekawe... Właściwie jakim cudem ten Pan został dyrektorem Szpitala, jeżeli konkurs na to stanowisko jeszcze się nie zakończył a on nawet w nim nie wystartował? Przekręty, znajomości to wszystko nasza polska codzienność, ale Urząd mógłby chociaż próbować wyjść z tego z twarzą i zakończyć postępowanie rekrutacyjne lub oficjalnie poinformować, że zatrudnił już kandydata (oczywiście to z pewnością geniusz zarządzania, który tylko przypadkiem został wywalony ze stanowiska w innym szpitalu). Taka praktyka jest conajmniej dziwna. Każdy kto kiedykolwiek starał się o pracę i jej nie dostał był informowany o tym fakcie przez potencjalnego pracodawcę a tutaj wszyscy kandydaci czekają na tzw. drugi etap... Żenujące po prostu

To porażające. A tak długo wybierali....
g
gosc

Nie narzekaj, przysojny facet i pewnie spodobał się komisji

CYTAT
A to ciekawe... Właściwie jakim cudem ten Pan został dyrektorem Szpitala, jeżeli konkurs na to stanowisko jeszcze się nie zakończył a on nawet w nim nie wystartował? Przekręty, znajomości to wszystko nasza polska codzienność, ale Urząd mógłby chociaż próbować wyjść z tego z twarzą i zakończyć postępowanie rekrutacyjne lub oficjalnie poinformować, że zatrudnił już kandydata (oczywiście to z pewnością geniusz zarządzania, który tylko przypadkiem został wywalony ze stanowiska w innym szpitalu). Taka praktyka jest conajmniej dziwna. Każdy kto kiedykolwiek starał się o pracę i jej nie dostał był informowany o tym fakcie przez potencjalnego pracodawcę a tutaj wszyscy kandydaci czekają na tzw. drugi etap... Żenujące po prostu
V
Vera

A to ciekawe... Właściwie jakim cudem ten Pan został dyrektorem Szpitala, jeżeli konkurs na to stanowisko jeszcze się nie zakończył a on nawet w nim nie wystartował? Przekręty, znajomości to wszystko nasza polska codzienność, ale Urząd mógłby chociaż próbować wyjść z tego z twarzą i zakończyć postępowanie rekrutacyjne lub oficjalnie poinformować, że zatrudnił już kandydata (oczywiście to z pewnością geniusz zarządzania, który tylko przypadkiem został wywalony ze stanowiska w innym szpitalu). Taka praktyka jest conajmniej dziwna. Każdy kto kiedykolwiek starał się o pracę i jej nie dostał był informowany o tym fakcie przez potencjalnego pracodawcę a tutaj wszyscy kandydaci czekają na tzw. drugi etap... Żenujące po prostu

Dodaj ogłoszenie