MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Interwencja pod Biedronką. Wzięła jedzenie ze śmietnika. Policja ukarała ją za kradzież. 31-latka walczy w sądzie o anulowanie mandatu

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Sędzia Tomasz Pannert z Sądu Rejonowego w Białymstoku wysłuchał argumentów stron. Postanowienie zamierza wydać pod koniec listopada
Sędzia Tomasz Pannert z Sądu Rejonowego w Białymstoku wysłuchał argumentów stron. Postanowienie zamierza wydać pod koniec listopada Izabela Krzewska/ Polska Press
- Mam poczucie niesprawiedliwości. Nie zrobiłam nic złego. Wzięłam kilka rzeczy nadających się do zjedzenia, żeby się nie zmarnowały - mówiła przed sądem Ewelina Głowacka. Według jej obrony, porzucone znaczy niczyje, nie może więc być mowy o kradzieży. Zdaniem policji 31-latka dopuściła się wykroczenia, a mandat jej się należał.

Posiedzenie w sprawie rozpoznania wniosku Eweliny Głowackiej o anulowanie mandatu karnego odbyło się w środę (16.11). Przedstawiciel Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku uważa, że nie ma podstaw do jego uznania. Powoływał się m.in. na stanowisko Jeronimo Martins Polska S.A. - właściciela sklepów Biedronka - iż zabrane przez podejrzaną odpady znajdowały się w pojemnikach przeznaczonych do utylizacji i nadal były własnością sklepu.

- Do powyższych odpadów sporządza się i podpisuje protokoły utylizacji, w których wskazana jest ilość i rodzaj odpadu, za które właściciel ponosi koszty utylizacji - tłumaczył podkom. Adam Łotysz.

Czytaj też:

Zdaniem obrońcy był to zwykły śmietnik, do którego każdy miał dostęp, a Ewelina Głowacka nie przełamała żadnych zabezpieczeń.

- Jeżeli ktoś wyrzuca przedmiot do ogólnodostępnego kontenera, a tutaj mamy taką sytuację, to można przyjąć, że go porzucił i ta rzecz staje się rzeczą niczyją. Nie może ona zatem być przedmiotem kradzieży. Nie ma tu mowy ani o przestępstwie, ani o wykroczeniu - przekonywała adw. Marta Załęska.

Podkreślała też brak społecznej szkodliwości czynu zarzucanego 31-latce.

- Pani Ewelina działa ze szlachetnych pobudek - podkreślała adw. Załęska. - Produkcja odpadów i marnowanie żywności to ogromny problem na całym świecie. Niestety w Polsce nie ma dostatecznych uregulowań i dlatego spotykamy się dzisiaj w sądzie. Sprawa pani Eweliny jest niejako precedensowa. Od decyzji sądu zależy bardzo wiele.

Interwencja pod Biedronką. 200 złotych mandatu za owoce, warzywa i jogurty z rozerwanym wieczkiem

Chodzi o zdarzenie z 10 sierpnia br. Tego dnia Ewelina Głowacka podjechała samochodem na parking na zapleczu Biedronki przy ul. Transportowej w Białymstoku. Ze stojących tam kontenerów - jak wylicza - wygrzebała kilkanaście bananów, pomidory, marchewkę, trochę winogron, a także jogurty i śmietanę z rozerwanym wieczkiem. Produkty przełożyła do swojej skrzynki i wsiadła do samochodu. Wtedy zainterweniował ochroniarz. Wezwano policję. Ta wyceniła szkodę na 108,99 zł i wystawiła 200-złotowy mandat.

31-latka mandat przyjęła, ale teraz tego żałuje. I to nie z powodu kosztów.

- Byłam w stresie. Bałam się i chyba nie miałam odwagi, żeby odmówić. Gdy to przemyślałam, miałam ogromne poczucie niesprawiedliwości, że zostałam ukarana za coś, co jest tak naprawdę dobre dla planety i dla innych ludzi - wyjaśniała w środę sądowi.

Ten zobowiązał obronę do dostarczenia zdjęć kontenera (chodzi o sposób jego zabezpieczenia i oznakowania). Po zapoznaniu się z tymi materiałami, 28 listopada zamierza wydać postanowienie.

Zobacz także:

Pani Ewelina jest doktorantką na wydziale polonistyki UwB i aktywistką klimatyczną. Mieszkanka okolic Białegostoku "skupuje" od kilku lat. Wpisuje się to w ruch freeganizmu, który sprzeciwia się konsumpcjonizmowi. Kobieta twierdzi, że z powodu wygrzebywania jedzenia ze śmietników nigdy nie miała nieprzyjemności. Aż do 10 sierpnia.

Interwencja pod Biedronką. Prokuratura sprawdza, czy ochroniarz przekroczył swoje uprawnienia

W sprawie jest jeszcze jeden wątek. Chodzi o zachowanie ochroniarza. 31-latka uważa, że mężczyzna przekroczył swojej uprawnienia, a jego reakcja była nieproporcjonalna do sytuacji. Nie pozwolił jej odjechać samochodem. Gdy zablokowała drzwi auta, najpierw groził, a potem użył wobec niej gazu przez otwarte okno. Doszło do przepychanki, w trakcie której pracownik sklepu próbował zakuć 31-latkę w kajdanki.

Na naszą prośbę do tych zarzutów odniosła się Biedronka. Według jej przedstawiciela, to kobieta była agresywna, odpychała ochroniarza nogami, a także przycięła jego ręce. Sprawę bada Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zakaz handlu w niedzielę. Klienci będą zdezorientowani?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny