Drogi tani urząd

Bartosz Wacławski
Urząd marszałkowski stracił pieniądze - uważają kontrolerzy Regionalnej Izby Obrachunkowej. Część może do urzędu wrócić, bo członkowie zarządu deklarują, że oddadzą bezprawnie przyznane im nagrody. Ale z najważniejszym zarzutem RIO, że remont siedziby urzędu przeprowadzono bezprawnie i za drogo, marszałek się nie zgadza.

Chodzi o modernizację byłej siedziby Obwodu Lecznictwa Kolejowego przy ulicy Wyszyńskiego w Białymstoku. Teraz w tym budynku urzęduje samorząd województwa. Na remont siedziby wydano od 2003 roku do dziś już ponad 12 milionów złotych. Marszałek Janusz Krzyżewski twierdzi, że dzięki temu remontowi i przenosinom do budynku OLK województwo zyskało około miliona złotych rocznie. Ale kontrolerzy RIO uważają, że remontować można było znacznie taniej.

To wina urzędników
Do modernizacji siedziby urząd marszałkowski wybrał firmę - Przedsiębiorstwo Obsługi Inwestycji - która była inwestorem zastępczym. To ona odpowiadała za umowy z innymi wykonawcami i zawiadywała całym remontem. Urząd do tego się nie mieszał. Budynek miał być wyremontowany za ustaloną w umowie kwotę. Problem w tym, że POI nie przestrzegało ustaw o zamówieniach publicznych. Odrzuciło oferty dwóch najtańszych wykonawców. Już po otwarciu ich ofert POI wprowadziło dodatkowe warunki, których te firmy nie mogły spełnić. RIO nie ma wątpliwości - to bezprawne.
A potem poszła już lawina. POI podpisało aneks do umowy na dodatkowe prace, choć powinno rozpisać na nie przetarg. Na dodatek za materiały i robociznę płacono więcej, niż wynikało z umowy. Marszałek tłumaczył kontrolerom, że to ze względu na wzrost cen na rynku. Kontrolerów to nie interesowało - prawo zostało złamane, a zapłacili za to podatnicy. Ile? Wiadomo, że dużo, ale dokładnej kwoty nawet RIO nie potrafi podać. Za straty obwinia urzędników marszałka.

Nagrody, karty, podróże
RIO nie zostawia suchej nitki na marszałku i jego urzędnikach. O nagrodach, które dostali w 2004 roku członkowie zarządu pisaliśmy wczoraj. Okazało się, że zostały przyznane bezprawnie, bo zarząd nie może być nagradzany. Wczoraj czterej najważniejsi urzędnicy zadeklarowali, że zwrócą nagrody do kasy urzędu - w sumie 52,3 tys. zł.
Zarzuty dotyczą też terminów i sposobu rozliczania delegacji służbowych, a także korzystania z samochodów służbowych. Kontrolerzy uznali, że wicemarszałek Krzysztof Tołwiński nie działał zgodnie z prawem, bo nie opisywał tras podróży służbowych. A skoro tego nie robił, to musi za nie zapłacić - prawie tysiąc złotych.
Marszałek Krzyżewski ma jeszcze kilka dni na odniesienie się do zarzutów. Jak dotąd zrobił to tylko w sprawie remontu swojej siedziby. - Marszałek z tą częścią raportu się nie zgadza i złożył w ubiegłym tygodniu zastrzeżenie. Kolegium ma 30 dni na jego rozpatrzenie - mówi Stanisław Srocki, szef białostockiej RIO.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie