Do widoku wojska i pograniczników można się było przyzwyczaić, ale przedłużenie stanu wyjątkowego nie zażegna kryzysu migracyjnego

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Jacek Słoma
Jacek Słoma Podlaski Urząd Wojewódzki
Udostępnij:
Rozmowa z Jackiem Słomą, politologiem oraz rolnikiem i mieszkańcem strefy przygranicznej w gminie Krynki

Mieszka pan w Krynkach, czyli w strefie stanu wyjątkowego; jak się teraz żyje na terenach przygranicznych?

Już zdążyłem się przyzwyczaić. Zarówno do widoku pracujących służb i wojska, jak i kontroli drogowych przy wjeździe i wyjeździe ze strefy stanu wyjątkowego. Prócz tego życie generalnie toczy się normalnie. Pracujemy, robimy zakupy, załatwiamy swoje sprawy. Trudniej mają ci nieliczni, którzy żyją z gastronomii i turystów, których z oczywistych powodów nie ma.

Stan wyjątkowy wprowadził szereg ograniczeń. Czy rolnikowi to utrudnia prowadzenie prac polowych?

Nie, prace polowe toczą się normalnie. Wcześniej żniwa, teraz okres siewów przebiegał bez zakłóceń. Stan wyjątkowy nie wpłynął na naszą pracę. Także firmy, które z nami współpracują, bez przeszkód dostarczają nam środki produkcji, pojawiają się przedstawiciele handlowi, doradcy rolni. W tym tygodniu mieliśmy nawet z zaprzyjaźnioną firmą pokaz siewnika pneumatycznego, na naszym polu graniczącym z granicą państwa. Jak się okazuje, niektórzy żołnierze, w wolnym czasie także prowadzą własne gospodarstwa rolne. Śmialiśmy się, że w związku z tym więcej niż jedno gospodarstwo skorzystało z tego pokazu.

Musi pan spotykać w swojej okolicy migrantów, którzy przyszli z białoruskiej strony granicy? Jak wielu ich jest?

Wbrew pozorom w ostatnim czasie nie spotykam migrantów zbyt często. Ci ludzie, nawet gdy uda im się przekroczyć nielegalnie granicę, ukrywając się w lasach, próbują dostać się, jak najdalej w głąb naszego kraju, by dalej móc zostać podjętym przez "kurierów", którzy zawiozą ich do krajów starej Unii. Inaczej niż na przykład w sierpniu, wówczas widywaliśmy ich częściej. Ostatnią grupą, którą widziałem kilka dni temu, było kilkunastu młodych mężczyzn stojących po białoruskiej stronie granicy tuż obok płotu granicznego.

Czytaj również:

Ci ludzie proszą o pomoc i na czym ona ma polegać? Pomaga im pan i zawiadamia pograniczników?

Tydzień temu, w czasie siewu pszenżyta, spotkałem irackiego Kurda. Był sam. Miałem możliwość porozmawiać z nim przez dłuższą chwilę. To była dziwna rozmowa, z wielu powodów. Pomoc, o którą prosił, miała polegać na przetransportowaniu go jak najdalej od granicy, do tego prosił także o kabel do powerbanku, za wszystko proponował 1000 dolarów. Byłem zaskoczony. Nie zgodziłem się. Dałem mu za to swoją wodę, batonik i dwie folie NRC, które wożę w plecaku od jakiegoś czasu, Powiadomiłem Straż Graniczną, która po niego przyjechała.

Niedawno Michałowo stworzyło u siebie punkt pomocy dla uchodźców, inne przygraniczne gminy powinny pójść tym śladem?

Jeżeli taka inicjatywa komuś doraźnie pomoże i nie stanie się pretekstem do utrudniania pracy służb takich jak Straż Graniczna, czy potencjalnie Pogotowie Ratunkowe, to nie mam nic przeciwko, decyzji mieszańców Michałowa. Obawiam się jednak, że rozgłos wokół tego punktu, zostanie także dostrzeżony po drugiej strony granicy i może spowodować zwiększenie przekroczeń na tym odcinku. Nie zapominajmy, kto odpowiada za nielegalną migrację oraz kto steruje przepływami i kierunkami podróży migrantów przez granicę. W każdym razie wszyscy w tej sprawie będziemy mądrzejsi za jakiś czas.

Czytaj również:

Sądzi pan, że stan wyjątkowy, przedłużony teraz o 60 dni, może wpłynąć na stabilizację sytuacji na granicy z Białorusią?

Rozumiem potrzebę przedłużenia stanu wyjątkowego. Jednak nie sądzę, by kryzys migracyjny został w tak krótkim czasie zażegnany. Jest to bardzo złożony i trudny problem, zaś uszczelnienie granicy jest tylko jednym z etapów jego rozwiązania. Myślę, że będziemy mierzyć się z tym wyzwaniem przez długie miesiące, może nawet lata.

Podczas wizyty w Białymstoku wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński zapowiedział budowę nowej zapory na granicy z Białorusią. Z punktu widzenia mieszkańca strefy przygranicznej, może to jakoś rozwiązać problem z uchodźcami?
Zapowiedzi, dotyczące takiej infrastruktury padały już wcześniej. To dobrze, że taka zapora powstanie, bo faktycznie będzie mogła wspomóc służby pracujące na granicy. Jednak ta infrastruktura, sama z siebie nie zapobiegnie nielegalnej migracji. Może ją ograniczać, bo problem migracyjny, jaki mamy w gminach przygranicznych wymaga działań na wielu frontach. Jednym z nich jest budowa solidnego muru, ale powtórzę, to może jedynie przybliżyć rozwiązanie problemów z migrantami.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"Do widoku wojska i pograniczników można się było przyzwyczaić, ale przedłużenie stanu wyjątkowego nie zażegna kryzysu migracyjnego"

to tytuł wyrychtowany z tych słów

"Rozumiem potrzebę przedłużenia stanu wyjątkowego. Jednak nie sądzę, by kryzys migracyjny został w tak krótkim czasie zażegnany. Jest to bardzo złożony i trudny problem"

Gdzie się szkolił pan "dziennikarz".

To co mówi Pan Jacek Słoma, to są mądre przemyślenia, które powinno się rozesłać do wszystkich redakcji, które sikają z niecierpliwością by wysłać swoje "dziennikarki" na granicę.
Dodaj ogłoszenie