Dlaczego doszło do traagedii?

Agnieszka Domanowska, (mag)
Dwanaście zidentyfikowanych ciał, w tym dziewięciu maturzystów i trzej kierowcy - ten bilans piątkowej tragedii pod Jeżewem nie zmienił się. Rodziny ofiar wciąż zadają sobie pytanie: dlaczego? Niestety, do wczoraj nikt nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Dotarliśmy do osób, które przeżyły katastrofę. Niestety, ich wersje się różnią.
- Nie chcemy spekulować na temat przyczyn i przebiegu wypadku - mówi nadkomisarz Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy podlaskiej policji. - Przez cały czas przesłuchujemy świadków. Kiedy tylko będziemy mieli pewność, co się stało w ten feralny piątek, na pewno o tym poinformujemy.

Kierowca jechał brawurowo?
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jedna z opiekunek, która siedziała na przednim siedzeniu po przeciwnej stronie kierowcy już za Białymstokiem zauważyła, że jedzie on nieostrożnie. Co najmniej dwa razy wyprzedzał w miejscu niedozwolonym i na tzw. trzeciego. Kobieta przeżyła tylko dlatego, że wypadła przez przednią szybę. Na razie nie jest w stanie rozmawiać z dziennikarzami.
Jeden z licealistów z kolei twierdzi, że moment wypadku pamięta bardzo dokładnie. Z jego relacji wynika, że kierowca autobusu nie wiadomo dlaczego jechał lewym pasem. Wszystko wskazuje na to, że chciał wyprzedzić samochód. - Kiedy zobaczyłem tira, krzyknąłem - relacjonuje.
Inni uczniowie zarzekają się, że tir dawał sygnały dźwiękowe i świetlne. - Nasz kierowca jechał prosto na niego. Już wtedy wiedziałem, że nie mamy szans - wspomina inny uczeń. Kierowca ciężarowej lawety usiłował zjechać w stronę pobocza, chciał nas chyba wyminąć. Nie udało się. Doszło do zderzenia.

Dlaczego ogień?
- Osoby, które siedziały na pierwszych siedzeniach za kierowcą, nie miały najmniejszych szans. One musiały zginąć w chwili silnego uderzenia - mówi maturzysta, który zajął miejsce w końcowej części autokaru.
Ogień wybuchł błyskawicznie. Odciął drogę ewakuacji 11 osobom, które nie przeżyły. Dlaczego? Ani strażacy, ani właściciele firmy przewozowej nie chcą tego komentować.
- Samochody palą się szybko i intensywnie, bo jest tam wiele łatwopalnych materiałów - tapicerka, ocieplenia. Mogło też być zwarcie instalacji elektrycznej - mówi młodszy brygadier Dariusz Sadowski z Komendy Wojewódzkiej PSP w Białymstoku.
Właściciel autokaru nie wyklucza, że uderzenie było tak silne, że zatankowany do pełna zbiornik z paliwem po prostu pękł.

Kontroli nie było
Autokar, który w piątek rano wyjechał spod I LO, na pewno nie był kontrolowany przez policjantów. - Przez ostatnie miesiące, głównie latem prosiliśmy organizatorów, aby zgłaszali nam każdy wyjazd. Apelowaliśmy do rodziców, aby nas o tym informowali. Policyjna kontrola naprawdę nie trwa długo, jest za darmo, a zapobiega ludzkim nieszczęściom - mówi nadkomisarz Jacek Dobrzyński, rzecznik podlaskiej policji.
Jego zdaniem być może ta tragedia nie wydarzyłaby się, gdyby autokar został wcześniej skontrolowany.

Zbieranie dowodów

Łomżyńska prokuratura okręgowa będzie wyjaśniać okoliczności tragicznego wypadku pod Jeżewem. - Zbieramy dowody i informacje związane z tym wydarzeniem - mówi Tadeusz Marek, szef Wydziału Śledczego łomżyńskiej prokuratury. - Staramy się na razie ogarnąć całość. Pracę dochodzeniową pod nadzorem prokuratury prowadzą policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wysokiem Mazowieckiem (wypadek miał miejsce w granicach powiatu wysokomazowieckiego), a także - ze względu na skalę sprawy - z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.
Jak się dowiedzieliśmy, zabezpieczane są wszystkie materialne dowody związane z przebiegiem wydarzeń na drodze, których oceną zajmą się potem eksperci. Prokuratorzy z Łomży są w stałym kontakcie z Zakładem Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku, gdzie odbywa się identyfikacja zwłok. Gromadzona jest także dokumentacja lekarska dotycząca osób, które przeżyły wypadek. Rozpoczęły się już także przesłuchania świadków zdarzenia, w tym poszkodowanych, których stan fizyczny i psychiczny na to pozwala. Osoby, które w piątek rano przebywały w rejonie zdarzenia i mogą dostarczyć informacji o jego okolicznościach, proszone są o kontakt z policją w Wysokiem Mazowieckiem lub Białymstoku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie