Czekając na białostocki medal olimpijski w Rio

Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Tomasz Maleta Archiwum
Moje pierwsze spotkanie z Igrzyskami Olimpijskimi to oczywiście Montreal i wielki finał turnieju siatkarzy w 1976 roku. Rzecz jasna oglądany w czarno-białym telewizorze Agat.

Do dziś mam przed oczami obraz całej rodziny, która wpatrzona w ekran, do rana kibicowała biało-czerwonym w meczu ze Związkiem Radzieckim. A ten legendarny już dziś bój ciągnął się wtedy niemiłosiernie. Nie tylko dlatego, że trwał pięć setów. Każdy z nich przeciągał się w nieskończoność, bo strata piłki nie oznaczała - tak jest teraz - punktu dla przeciwnika, a zdobycie jedynie zagrywki. Ale po ostatniej piłce meczowej podopiecznych Huberta Wagnera wielka radość zapanowała w każdym polskim domu. Ze swojego zapamiętałem na zawsze.

Polscy siatkarze jechali do Kanady w glorii mistrzów świata, którymi zostali dwa lata wcześniej. Ale dopiero dzięki wielkiemu finałowi stali się legendami (podobnie, jak komentujący ten mecz nieżyjący już Wojciech Zieliński). A jak wiadomo, legendy żyją wiecznie.

Dziś takie same widoki rysują się przed podopiecznymi trenera Stephana Antigi. Podobnie, jak ich wielcy poprzednicy, na dwa lata przed Igrzyskami zostali mistrzami świata. Teraz mogą im dorównać, choć dziś w siatkówkę gra się szybciej i krócej.

Z innych wspomnień na zawsze utkwił mi obraz śp. Bronisława Malinowskiego, który na igrzyskach w Moskwie w sposób wręcz profesorski w biegu na 3000 metrów z przeszkodami poradził sobie z uciekającym przez nim zawodnikiem Tanzanii. I właśnie w królowej sportu białostoccy zawodnicy mają największą szansę w Rio na pierwszy medal olimpijski dla miasta. W regionie takim krążkiem może pochwalić się już Piotr Markiewicz, który na igrzyskach w Atlancie w 1996 roku popłynął w kajaku po brąz. Po 20 latach przyszła pora, by w końcu ten skromny dorobek wzbogacić o kolejną zdobycz. Na pewno największe szanse mają młociarz Wojciech Nowicki i Kamila Lićwinko w skoku wzwyż, ale trzymajmy kciuki za wszystkich naszych reprezentantów. W końcu na Igrzyskach najmilsze są niespodzianki. A w poniedziałek o godz. 16 zapraszamy do naszej kawiarenki olimpijskiej w restauracji Kawelin przy. ul. Legionowej 10.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie