Białystok. Szybkie testy na COVID-19 w aptekach od 27 stycznia. Farmaceuci obawiają się o bezpieczeństwo klientów

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Dr Walentyn Pankiewicz, kierownik Apteki "Pod Gryfem" w Białymstoku.
Dr Walentyn Pankiewicz, kierownik Apteki "Pod Gryfem" w Białymstoku. Andrzej Zgiet
Udostępnij:
"Idea jest dobra, ale gorzej może być z jej wykonaniem" - mówi farmaceuta Walentyn Pankiewicz. Chodzi o nowe rozwiązanie dotyczące szybkich testów antygenowych w kierunku koronawirusa w aptekach. Od czwartku (27 stycznia) każdy, kto będzie chciał sprawdzić, czy jest zakażony, będzie mógł to zrobić od ręki w aptece. Bez skierowania i wcześniejszej rejestracji, po wypełnieniu odpowiedniego formularza, farmaceuta podda nas szybkiemu testowi antygenowemu. Wynik trafi do Krajowego Rejestru Pacjentów z COVID-19. W akcji testowania apteki wezmą udział dobrowolnie.

Od 27 stycznia zacznie obowiązywać zarządzenie poszerzające możliwość wykonania darmowych testów przeciwko COVID-19 w aptekach. W ten sposób rząd chce ułatwić Polakom możliwość skontrolowania, czy są zakażeni koronawirusem.

- Na testy w aptekach nie będzie wymagane skierowanie - mówił podczas piątkowej (21 stycznia) konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. - Każdy, kto jest zainteresowany, wypełniając formularz bądź w domu, bądź na miejscu w aptece, będzie mógł poddać się testowi i bardzo szybko zweryfikować testem antygenowym, czy jest zakażony czy nie.

Podczas piątkowej konferencji minister Niedzielski sprecyzował, że testy będą prowadzone w aptekach, które "są odpowiednio przygotowane infrastrukturalnie", a ich wyniki będą przekazywane do systemu teleinformatycznego stanowiącego moduł Krajowego Rejestru Pacjentów z COVID-19.

- Mówimy tutaj o sytuacji, w której musi być wydzielone pomieszczenie, muszą być zachowane pewne standardy bezpieczeństwa, ale te apteki, które w tej chwili prowadzą szczepienia, a jest ich ponad tysiąc, takie standardy spełniają, więc to są potencjalni kandydaci na przeprowadzanie właśnie tego testowania - mówił Adam Niedzielski.

Dr Walentyn Pankiewicz, kierownik Apteki "Pod Gryfem" w Białymstoku, mówi, że prawdopodobnie nie będzie brał udziału w akcji szybkiego testowania w kierunku koronawirusa.

- Nie będę wpuszczał potencjalnie zakażonych osób do apteki. Muszę mieć na uwadze klientów z innymi chorobami oraz swój personel. Także osoby, które przychodzą do nas na szczepienia, muszą czuć się bezpiecznie, a nie mam tyle miejsca, aby utworzyć dwa oddzielne punkty dla szczepionych i testowanych.

A szczepienia przeciwko COVID-19 w Aptece "Pod Gryfem" idą pełną parą. Tygodniowo szczepi się tu nawet 500 osób.

- Listopad i grudzień były rekordowe. Wykonaliśmy wtedy 2,5 tys. szczepień - przyznaje Walentyn Pankiewicz. - Na początku stycznia zainteresowanie delikatnie opadło, ale teraz znowu pojawiają się pacjenci. I są wśród nich osoby, które szczepią się po raz pierwszy.

Farmaceuta zwraca uwagę, że dużo aptek może mieć problemy z wydelegowaniem dodatkowej osoby z personelu, która musiałaby skupić się wyłącznie na przeprowadzaniu testów. Mogą też mieć trudności z wydzieleniem odrębnej przestrzeni dla osób testowanych na Covid.

- Wiem, że kolega z Warszawy będzie stawiał kontener. Ma na to środki i możliwości, których ja, niestety, nie mam. We Francji apteki rozbijały namioty, ale w naszej zimowej pogodzie, przy -10 stopniach, to jest nierealne. Dlatego podejrzewam, że większość aptek w Polsce nie będzie w stanie wykonywać testów.

Apteki, które zdecydują się na testowanie w kierunku COVID-19, będą korzystały z testów z dwóch źródeł:

- Dostaną je z rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i prawdopodobnie będą mogły też korzystać ze swoich, ale podejrzewam, że raczej będą wybierały te z ARS - przypuszcza kierownik Apteki "Pod Gryfem". - Razem z testami otrzymają też środki ochrony osobistej.

Jak mówi Pankiewicz, już od pewnego czasu szybkie testy antygenowe dostępne są w aptekach komercyjnie. Ich wyniki nie są nigdzie rejestrowane.

- Nazywam je "testami na chytrość". Jeśli ktoś jest odpowiedzialny i po pozytywnym wyniku zostaje w domu, to w porządku, ale niestety, obawiam się, że część osób może mieć to gdzieś, nie stosować izolacji, chodzić po mieście i zakażać innych.

Farmaceuta przyznaje, że zainteresowanie komercyjnymi testami antygenowymi jest duże. Zdarzało się, że klienci kupowali po kilka i robili domowe zapasy. Wyniki darmowych testów będą raportowane do systemu teleinformatycznego.

- Jak znam życie, to znajdą się jednak osoby, które po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu będą naciskać na aptekarzy, aby wpisali "negatywny" w systemie, bo chcą uniknąć kwarantanny - mówi farmaceuta.

Dr Pankiewicz podkreśla, że sama idea zwiększenia dostępności do testów jest bardzo dobra.

- To, że każdy z nas, niezależnie, czy źle się czuje czy nie, będzie mógł wykonać taki test i sprawdzić, czy nie jest zakażony, jest dobrym pomysłem. Szkoda tylko, że wykonanie tego pomysłu kuleje - mówi farmaceuta. - Nie konsultowano tego z nami. Stąd tak wiele pytań i wątpliwości. Nie wiemy np. jak często zmieniać rękawice, jak utylizować odpady, nie znamy procedur po pobraniu wymazów itd. Wydaje się, że to wszystko zostało stworzone naprędce.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Małpia ospa może być użyta jako broń biologiczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie