Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Bałtyk, gazociąg, wybuchy. Wcześniej widziano w tym miejscu tajną jednostkę rosyjską

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Czy za wyciek z gazociągu Nord Stream odpowiada rosyjski specnaz?
Czy za wyciek z gazociągu Nord Stream odpowiada rosyjski specnaz? mil.ru
Awarie na trzech z czterech rur, którymi rosyjski gaz miał płynąć do Niemiec przez Bałtyk. I to w ciągu jednej doby. Przypadek? Wątpliwe. Można raczej przypuszczać, że w energetycznej wojnie z UE Moskwa sięga już po bardziej radykalne środki, niż tylko zakręcenie kurka pod pozorem technicznej renowacji.

Operacja pod fałszywą flagą. Ten termin przychodzi natychmiast na myśl, gdy czyta się niemiecki „Tagesspiegel”, donoszący, że w Berlinie bierze się pod uwagę – jako jedną z opcji – iż sabotażu na podmorskich rurociągach dokonali… Ukraińcy. Jakże to współbrzmi z sugestiami strony rosyjskiej, że to kraje zachodnie dokonały sabotażu.

Moskwa będzie oczywiście robiła teraz wszystko, by przekonać, że za wyciekami z rur stoją przeciwnicy Rosji, chcący ostatecznie pogrzebać pomysł dostaw gazu rosyjskiego do UE. Ale jeśli mamy odpowiedzieć na rytualne w takich sytuacjach pytanie „cui bono?”, to tylko Moskwa nasuwa się w odpowiedzi. Uszkadzając rurociągi Rosjanie mogą na dużo dłużej przeciągnąć wznowienie dostaw gazu do Niemiec rurociągiem Nord Stream. I podsycić w ten sposób kryzys energetyczny w UE. Jest też drugi motyw, niewykluczający się ze wspomnianym. „Partia wojny” w Rosja chce ostatecznie spalić ostatnie potencjalne mosty porozumienia z Zachodem. Mobilizacją i aneksją palą mosty z Kijowem, ale z Zachodem nie do końca. Sabotaż na bałtyckich rurociągach to przekreślenie powrotu do rozmów z Niemcami i Zachodem.

Czy wyciek gazu z Nord Stream to sabotaż?

Niedziela. Lubmin koło Greifswaldu we wschodnich Niemczech. 3,5 tys. osób demonstruje na rzecz otwarcia gazociągu Nord Stream 2 i zdjęcia sankcji z Rosji. W tłumie widać rosyjskie flagi.

Poniedziałek. Kilkadziesiąt kilometrów na północny wschód od Lubmina, nieco na południowy wschód od duńskiego Bornholmu dochodzi do wycieku gazu z jednej z dwóch nitek Nord Stream 2. Ma miejsce gwałtowny spadek ciśnienia z około 105 barów do 7 barów. Należy podkreślić, że oczywiście Nord Stream 2 nie został uruchomiony w sensie komercyjnym, nie zaczął nim płynąć gaz z Rosji do Niemiec. Ale obie rury są wypełnione tzw. gazem technicznym.

Wtorek. Doszło do wycieku gazu z gazociągu Nord Stream 1 w dwóch miejscach na północny wschód od Bornholmu, w szwedzkiej wyłącznej strefie ekonomicznej - informuje Szwedzka Administracja Morska. Wyników śledztwa nie można oczekiwać w krótkim czasie, ponieważ konieczne są badania na dnie morskim.

Niemiecki „Tagesspiegel” cytuje osobę z niemieckich kręgów rządowych, która mówi wprost: „Taki atak przy dnie morskim wymaga specjalistycznego przygotowania, użycia specjalnych sił, na przykład płetwonurków wojskowych lub łodzi podwodnej, jak wstępnie ocenia się po zebraniu dotychczasowych danych”. - Nie można wykluczyć sabotażu - tak skomentowała premier Danii Mette Frederiksen informację o wycieku gazu z gazociągów Nord Stream. - Widzimy wyraźnie, że jest to akt sabotażu. Akt, który prawdopodobnie oznacza kolejny etap eskalacji tej sytuacji, z którą mamy do czynienia na Ukrainie - podkreślił premier Mateusz Morawiecki.

Eksplozje gazu i rosyjski specnaz

Stacja pomiarowa szwedzkiej Narodowej Sieci Sejsmologicznej (SNSN) zarejestrowała w poniedziałek dwie silne podwodne eksplozje na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek z gazociągów Nord Stream. „Nie ma wątpliwości, że to eksplozje” - stwierdził Bjoern Lund z SNSN. Nie ma więc wątpliwości, że był to podwodny sabotaż. Pytanie, kto za niego odpowiada? W obecnej sytuacji politycznej jest to korzystne dla Rosji, a jeśli nie dla całej Rosji, to dla jednego z konkurujących obozów politycznych w Moskwie.

W ostatnich latach nie brakowało doniesień o aktywności pewnych pływających jednostek rosyjskich w pobliżu gazociągów na Bałtyku. Przypomnijmy choćby fakt, że podczas końcowego etapu prac nad ukończeniem Nord Stream 2 - od 10 kwietnia do 30 sierpnia 2021 roku - w rejonie prowadzenia prac zauważono funkcjonariuszy niektórych jednostek specjalnych rosyjskiej floty wojennej. Jak przypomniał w październiku ub.r. opiniotwórczy ukraiński tygodnik „Dzerkało Tyżnia”, „połączony 18-osobowy zespół sił specjalnych na zmianę wchodził na pokłady cywilnych jednostek Federalnej Służby Ratownictwa Morskiego Ministerstwa Transportu Rosji: holownika Kapitan Beklemiszew oraz wielozadaniowych statków ratowniczych Resiasatel Karew i Bachtemir.

Udało się zidentyfikować część rosyjskich oficerów. Czterech ludzi z Głównego Zarządu Głębokowodnych Badań Ministerstwa Obrony Rosji (GUGI), czyli jednostka wojskowa nr 45707 z GUGI, z bazy w Peterhofie. Siedmiu ludzi ze specnazu do walki z podwodnymi siłami dywersyjnymi Floty Bałtyckiej z Bałtijska. Jednostka nr 45707 to jedna z najbardziej tajnych jednostek wojskowych Federacji Rosyjskiej, która planuje i wykonuje specjalne operacje podwodne. Nurkowie GUGI zajmują się działalnością rozpoznawczą - podsłuchiwaniem kabli komunikacyjnych, instalowaniem na dnie morza różnych urządzeń oraz zbieraniem wraków statków, samolotów i satelitów - zarówno własnych, aby nie wpadły w niepowołane ręce, jak i cudzych - w celu uzyskania informacji o poziomie rozwoju technologicznego przeciwników.

Nie chodzi tylko o personel, ale też sprzęt. Bachtemir to najnowszy rosyjski okręt swojej klasy, który wszedł do sił ratownictwa morskiego w 2019 roku, posiada mobilną stację do opuszczania nurków na głębokość do 60 m oraz lekki bezzałogowy aparat podwodny MSS-3000. Jest wyposażony w manipulatory uzbrojone w obcinacze kabli, noże i przecinaki.

Podmorska wojna na Bałtyku

Póki co, dowodów na to, że była to akcja specjalna sił rosyjskich, jeszcze nie ma. Ale wiele na to wskazuje. Po pierwsze, wspomniana wyżej obecność oficerów z GUGI. Rosjanie prowadzą tego typu aktywność nie tylko na Bałtyku, ale też Morzu Czarnym (przejęcie i zaminowanie platform wiertniczych Ukrainy) czy Atlantyku. We wrześniu 2021 roku w Kanale La Manche pojawił się rosyjski „okręt badawczy” Jantar. Przewozi on szereg małych podwodnych pojazdów do głębokiego nurkowania oraz systemy sonarowe. Udaje statek naukowo-badawczy. W rzeczywistości podlega rozkazom GUGI, tajnej struktury odpowiadającej za szpiegowskie i dywersyjne działania floty podwodnej Rosji.

Należy też pamiętać, że od początku w projektach gazociągów łączących Rosję z Niemcami kluczową rolę grali ludzie ze służb. I to jeszcze tych sowieckich. Rozbudowa współpracy energetycznej Niemiec z Rosją, w tym powstanie Nord Stream i Nord Stream 2 to dzieło pogrobowe KGB i Stasi. Byli oficerowie i tajni współpracownicy tych dwóch najpotężniejszych służb bloku wschodniego postarali się o polityczne zabezpieczenie projektów Nord Stream i Nord Stream 2. Już w trakcie budowy służby specjalne i wyspecjalizowane jednostki wojskowe odgrywały ważną rolę w projektach, bo te rury to również biegnące wzdłuż światłowody, czy podwodne stacje kompresorowe w wodach wyłącznych stref ekonomicznych Finlandii, Szwecji i Danii – doskonałe miejsce do zainstalowania szpiegowskiej aparatury i sprzętu przydatnego w razie wojny. Nie jest przypadkiem, że rury biegną niedaleko szwedzkiej Gotlandii i duńskiego Bornholmu, dwóch strategicznych punktów na mapie Bałtyku.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Wybory Losowanie kandydatów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Bałtyk, gazociąg, wybuchy. Wcześniej widziano w tym miejscu tajną jednostkę rosyjską - Portal i.pl

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny