Aleksandr Gorchilin – Kwas. Młodzi Rosjanie zgubili kompas moralny

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Aleksandr Gorchilin w filmie „Kwas” pokaże, jak w Rosji wygląda orgia, defloracja, a nawet do czego młodzi ludzie mogą wykorzystać kwas. Nadchlorowy

Aleksandr Gorchilin, znany jako aktor z przebojowego filmu „Lato” mniej więcej w tym samym czasie („Kwas” pochodzi z 2018 roku) debiutował jako reżyser. Obraz młodych Rosjan, jaki zapisał na filmowej taśmie może i w jakimś ułamku jest prawdziwy, ale w gruncie rzeczy pretensjonalny i nużący.

Film rozpoczyna mocna scena. Młody chłopak, całkowicie naćpany obejmuje urwany dolnopłuk, po czym – zachęcony (Chcesz skoczyć? To skacz!) skacze z balkonu, pewnie śniąc na jawie, że jest jakimś Supermanem. A potem? No właśnie.

Na pogrzebie chłopaka jego przyjaciel będzie zarzucał matce, że nie znała własnego syna. Przyjaciele trafią na imprezę rave, którą rozbije milicja, ale co tam. Nic im się nie stanie, to inni pojadą milicyjnym autobusem na komisariat, oni trafią do epickiego mieszkania-pracowni artysty współczesnego. Poczęstowani tajemniczymi tabletkami wezmą udział w rzeczywiści pięknie sfilmowanej orgii, by dowiedzieć się, że sztuką jest zanurzanie w kwasie nadchlorowym komunistycznych figurek Leninów, Stalinów, czy pionierów. I że bunt łatwo zmonetaryzować. Główny bohater „Kwasu” Filipp Avdeev (znany z świetnej roli we wspomnianym filmie „Lato”) będzie szukał porozumienia z dziewczynami, dokona defloracji 15-latki (w Rosji to niekaralne), ba, wzorem przyjaciela zechce nawet napić się kwasu nadchlorowego. Dlaczego? Ba jak mu wyjaśni Pietia, biorący na siebie odpowiedzialność za skok przyjaciela - „ich problemem jest to, że nie mają problemów”. Tęsknią za miłością, bo żaden z nich nie ma ojca. Odeszli do innych kobiet albo uciekli od nawiedzonych matek. Matka Saszy (Avdeeva) zamiast szukać porozumienia z synem woli medytować i propagować wegetarianizm. Nie mają wzorców, jedynie majestat Cerkwi powstrzymać może młodych ludzi przed pogłębiającym się depresyjnym szaleństwem, bezsensownej autodestrukcji.

„Kwas” robi wrażenie młodzieńczej wprawki do kina i do życia. Milicja, choć jest – jest grzeczna, narkotyki – są, ale pokazane tak delikatnie, jakby depresji i paranoi winne były rosyjskie blokowiska, a nie środki psychoaktywne. Największym buntem jest… obrzezanie. Ale w kontekście ostatnich scen tej pozbawionej narkotyków podróży z kwasem nadchlorowym, nie „na kwasie” może to być jakiś sygnał chrześcijańskiej ciągłości. Wszak w kalendarzu świąt liturgicznych Obrzezanie Pańskie Cerkiew i Kościół (Uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi) wciąż obchodzi. Zatem jedynym ratunkiem dla młodych ma być duchowa iluminacja? „Kwas”? Na własne ryzyko.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Skoro jest "reklama" aktora/reżysera z Rosji musi być chazarska.

Dodaj ogłoszenie