Adam Zdanowicz. Rowery dla indywidualistów

Agata Sawczenko [email protected] tel. 85 748 96 59
Adam Zdanowicz sam konstruuje rowery.
Adam Zdanowicz sam konstruuje rowery. Andrzej Zgiet
Udostępnij:
Gdy jadę rowerem, wszyscy się za mną oglądają - mówi Adam Zdanowicz, który sam konstruuje jednoślady. Zapowiada, że już niedługo na swojej pasji będzie zarabiał, a na jego rowerach będzie jeździła cała Europa.

Niezwykle wygodne - bo robione z myślą o konkretnej osobie. Efektowne wizualnie, bo ich twórcy to prawdziwi artyści z głowami pełnymi kreatywnych pomysłów. Rowery customowe wyróżniają się spośród innych nietypowo wygiętą ramą, kołami, jakich nie zobaczymy w popularnych góralach, odsuniętym do tyłu siodełkiem czy nisko umieszczonymi pedałami.
Powstają w Białymstoku.

Adam Zdanowicz, 24-letni pasjonat customów, widzi w nich wielki potencjał. To właśnie dlatego wziął udział w konkursie "Mój pomysł Mój biznes", który "Kurier Poranny" zorganizował wspólnie z Wydziałem Zarządzania Politechniki Białostockiej. Adam konkurs wygrał. Planuje założyć firmę produkującą takie rowery.

- Ciekawe, ile czasu zajmie mi zdobycie rynku Europy - uśmiecha się. - Ale tak będzie.

Zrobiłem wrażenie!

Z dzieciństwa pamięta rowerowe szaleństwo po łąkach, obrzeżach miasta. W pewnym momencie jednak zamienił rower na deskorolkę, bo rower po prostu przestał go kręcić. Przekonał się znów do dwóch kółek, kierownicy i siodełka, gdy kolega, też deskorolkarz, dał mu się przejechać na swoim rowerze. To był jeden z pierwszych białostockich rowerów customowych - czyli jednoślad zaprojektowany i wykonany pod konkretnego użytkownika. Wygodny i nietypowy - po prostu fajny! Znajomy zrobił go sam. Adam był pod wrażeniem - i wyglądu, i komfortu jazdy. Postanowił, że będzie miał podobny. Ale pięć lat temu nikt jeszcze takich rowerów nie sprzedawał. Kto chciał go mieć - musiał go sobie zrobić.

- Mój pierwszy rower powstawał długo - opowiada. - To było kombinowanie, robienie po piwnicach, garażach, załatwianie przez kolegę kolegi miejsca w jakimś warsztacie. Ale wspominam ten okres bardzo dobrze.

Pracę skończył w rok. Premierę rower miał na masie krytycznej, cyklicznej imprezie rowerzystów.

- Wyjechałem wtedy rowerem, który był moim debiutem customowym. Zrobił wrażenie - bo był naprawdę udany - chwali się Adam. - Ludzie reagowali bardzo pozytywnie. Wiele osób było zachwyconych. Ale dla mnie ten pierwszy raz był niezwykły, wszystko nowe, nigdy wcześniej nie skupiałem na sobie tyle uwagi. Teraz już jestem do tego przyzwyczajony. Nieraz słyszę za sobą krzyki: ale fajny rower. Bo te rowery są jedyne w swoim rodzaju, nikt takich nie ma. Są nietypowe. Ale zarazem bardzo ładne - każdym słowem Adam udowadnia, że konstruowanie rowerów to jego prawdziwa pasja.

Komfort i kształt

W Białymstoku podobnych pasjonatów jest jeszcze czterech.

- Wszyscy się znamy, lubimy, jeździmy razem - podkreśla Adam.

Jego zdaniem Białystok ma szansę stać się właśnie zagłębiem produkcji tego typu rowerów. Tego typu - czyli customowych, zaprojektowanych pod wymiar osoby, która będzie z nich korzystać.

- Bez względu na to, czy jest to osoba dużych gabarytów, czy mniejszych, to będzie poruszać się komfortowo - mówi Adam.

Projektując taki rower trzeba oczywiście poznać przyszłego użytkownika: jego wymiary, długość nóg, wysięg rąk itp. Wiedzą o ergonomii konstruktorzy dzielą się na forach internetowych lub w czasie spotkań. Adamowi pomaga też kierunek studiów, który właśnie kończy - konstrukcje stalowe na Wydziale Budownictwa Politechniki Białostockiej.

Customy to rowery o nietypowych, przyciągających uwagę kształtach. Właśnie za swoje kształty białostockie jednoślady kilka lat temu dostały nagrodę na światowej wystawie rowerów w Amsterdamie. Bo tu każdy projektant to artysta, który posiada własny styl. - Tak jak w sztuce - każdy ma inną kreskę, każdy projektuje inaczej, inne łuki, inne geometrie, inne rozwiązania.

Customy są rowerami dla indywidualistów - dla osób, które chcą się wyróżniać, lubią dizajn i chcą błyszczeć. Nie ma opcji, by takim rowerem przejechać przez miasto i nie zostać zauważonym. Adam to wie doskonale i potwierdza. Kształt, rama, kolor, sposób siedzenia - tu wszystko krzyczy: jestem inny!

Rowery customowe są jednak kosztowne. Dolna granica to 2-2,5 tys. zł. Górna praktycznie nie istnieje. Za rower można zapłacić nawet tyle, co za samochód.

Puścić wodze fantazji

Produkcja rowerów customowych to żmudna praca - ale konstruktorom sprawia nie lada przyjemność. Zaczynają oczywiście od projektu. Jeśli rower robią na zamówienie - słuchają, czego oczekuje klient. Jeśli otrzymują wolną rękę - mogą puścić wodze fantazji. Rysują wszystko odręcznie, potem projekt przenoszą do komputera i powstaje ostateczna wizja roweru. W hurtowni stali kupują rury i wyginają ją na własnoręcznie stworzonych specjalnych maszynach. Potem jest docinanie, spawanie, tworzenie kół, czasem nawet siodełek. Nawet obręcze powstają w ich garażach czy piwnicach.

- Staramy się jak najwięcej wykonać sami. Kupujemy tylko te części, których własnoręczne zrobienie pochłonęłoby naprawdę dużo czasu - mówi Adam. Malowanie też odbywa się w lakierni. Ale jeśli ktoś życzy sobie specjalny wzór - nanoszą go już ręcznie artyści.

Białostoccy konstruktorzy sprzedają swoje projekty, głównie poprzez fora internetowe czy aukcje. Czasem sprzedają całe rowery, czasem tylko zrobione przez siebie ramy.

- A potem ludzie dokupują części i sami składają rowery. To wielka frajda - mówi Adam.

Celuję wysoko

Biznes dopiero się rozwija. I w tym Adam widzi swoją szansę.

- Cała Europa stoi przed nami otworem - mówi z zapałem.

Postanowił wykorzystać tę biznesową niszę, gdy usłyszał o konkursie "Mój pomysł - Mój biznes".

- Napisałem biznesplan, z podstawowymi wyliczeniami finansowymi. Starałem się pokazać, że mój projekt jest faktycznie dochodowy. Zatrudniłem - w teorii - także pracowników. Przystępując do konkursu miałem już konkretne założenia, z którymi chcę wyjść i przedstawiłem to kapitule konkursowej po zakwalifikowaniu się do finału.

Przyznaje, że przed konkursem nie myślał poważnie na temat zakładania firmy.

- Brakowało mi pieniędzy. Konkurs przyczynił się do tego, że zacząłem patrzeć na to wszystko bardziej realnie i zmobilizowałem się do tego, żeby faktycznie ruszyć z moim projektem.

Wygrana w konkursie kwota 11,5 tys. zł to dobry początek.

- Na wsparcie i zainwestowanie w rozwój firmy - mówi. Poza tym Podlaska Fundacja Rozwoju Regionalnego zaoferowała mu merytoryczną pomoc przy rozpoczynaniu działalności.

- W związku z tym w przeciągu najbliższego półrocza zamierzam podjąć stosowne kroki, żeby poważnie ruszyć z produkcją rowerów customowych - Adam ma już sprecyzowane plany. - Chcę je przedstawić całemu światu jako interesującą alternatywę dla rowerów miejskich. Chciałbym też, by znalazły się na szczycie wśród luksusowych rowerów, ponieważ na pewno na to zasługują. Celuję wysoko. Wierzę, że zdobędę europejski rynek. To tylko kwestia czasu.

Czytaj e-wydanie »Lokalny portal przedsiębiorców

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie