MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Adam Musiuk: Planuję też poszerzyć mocno ograniczoną przez poprzednią konserwator, współpracę z Narodowym Instytutem Dziedzictwa

Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Adam Musiuk od stycznia sprawuje pieczę nad podlaskimi zabytkami
Adam Musiuk od stycznia sprawuje pieczę nad podlaskimi zabytkami Wojciech Wojtkielewicz
Często zabytki nie mogą czekać, a my jako urząd, zmuszaliśmy je do tego, aby czekały - mówi Adam Musiuk, podlaski, wojewódzki konserwator zabytków. Podkreśla, jak dużą szansą dla regionu może być odnaleziony w ubiegłym roku Ikonostas z Berezowa, a dla miasta Białystok aula pod dziedzińcem paradnym Pałacu Branickich.

Czy odnalazł się pan już w Pałacu Hasbacha?
Adam Musiuk, podlaski, wojewódzki konserwator zabytków: Od pierwszego dnia widziałem, po co tu przyszedłem, jakie mam cele i co chciałbym osiągnąć. Natomiast nie da się z marszu wejść do zespołu i po trzech godzinach mieć urząd działający tak, jak sobie założyłem. O wiele jednak ważniejsze jest to, że przekroczyłem próg Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku z wiedzą o dziedzictwie, którym urząd się zajmuje. Mam w sobie też pokorę do olbrzymiej wagi tego czym się zajmuję.

Co wyróżnia podlaskie zabytki na tle reszty kraju?
Przede wszystkim wielokulturowość, ale też i regionalizm. Nie ma też drugiego takiego regionu, w którym aż tak duże znaczenie mają zabytki drewniane. Ponadto styk pogranicza, czyli przenikanie pewnych rzeczy kulturowych ze Wschodu, które u nas są widoczne. I jakby w drugą stronę: odbicie na Wschodzie pewnych rzeczy, które od nas pochodzą. Granica dzieli terytorium, ale kultura, historia jest jedna. Choć nie da się ukryć, że ograniczona właśnie administracyjnie przez granicę państwową.

Nasza historia tak się potoczyła, że jeśli chodzi o zabytki, to dominują w Podlaskiem obiekty sakralne różnych wyznań. To też chyba odzwierciedla specyfikę regionu.
Warto patrzeć na to nie tylko przez pryzmat świątyń rzymskokatolickich czy prawosławnych, których jest najwięcej, ale także tatarskich meczetów. Pamiętajmy o kulturze żydowskiej, która w naszym regionie jest mocno odciśnięta czy też śladach obecności protestantów, czy staroobrzędowców.

Podczas pana pierwszej konferencji zapowiadającej zamierzenia na przyszłości powiedział pan, że za kadencji pana poprzedniczki były dysproporcje w dzieleniu dotacji na zbytki sakralne przez urząd. Z dominacją parafii rzymskokatolickich. Jak bardzo?
Jeśli weźmiemy dotacje i refundacje z 2023 roku, na które znalazłem umowy w urzędzie, to około 98 proc. trafiło do podmiotów związanych z Kościołem rzymskokatolickich.

A może wynikało to z tego, że tych świątyń jest najwięcej?
Do Cerkwi trafiło około 2 proc. Gwarantuję, że nie ma na Podlasiu takich dysproporcji między świątyniami obu tych wyznań.

Może podmioty związane z Kościołem katolickim po prostu składały więcej wniosków?
Sprawy związane z dotacjami wyjaśni audyt. Wtedy będę miał precyzyjną wiedzę. Na razie posługuje się prostą analizą. Niech specjaliści od audytu to dokładnie wyjaśnią. Natomiast stwierdzam fakt, że przeciętny mieszkaniec Podlaskiego nie jest w stanie zrozumieć tego, że te dysproporcje są aż tak wielkie.

Zapowiadał pan także, że będzie starał się skrócić czas wydawania przez urząd decyzji. Czy już to nastąpiło?
Od momentu objęcia urzędu najwięcej wniosków skierowanych do mnie dotyczy właśnie tego, by przyspieszyć wydawanie decyzji. Potwierdzam: to jest jeden z moich priorytetów. Niemniej nie da się tego zrobić błyskawicznie, niejako z marszu. W tej chwili staramy się podejmować działania interwencyjne. Na przykładzie: dzwoni włodarz gminy i mówi, że w naszym urzędzie leży od siedmiu miesięcy wniosek o wydanie decyzji. Wtedy spotykam się z zespołem, który zajmuje się sprawą i szukamy szybkich rozwiązań, profesjonalnych oczywiście, ale błyskawicznie rozwiązujących problem. Obecnie w województwie, podobnie zresztą jak w całej Polsce, wiele podmiotów ma przyznane dotacje z Polskiego Ładu. Ustaliliśmy takie priorytety, że najszybciej rozwiązujemy sprawy, gdzie istnieje groźba utraty dofinansowania. To są działania bieżące. Nie wykluczam jednak zmian strukturalnych, by udrożnić sposób wydawania decyzji. By było profesjonalne i jak najszybsze. Często zabytki nie mogą czekać, a my jako urząd, zmuszaliśmy je do tego, aby czekały.

Czy podlaskie zabytki wymagają aż tak bardzo rozbudowanej pieczy instytucjonalnej. Poza panem i pana zastępcą, swojego pełnomocnika od dziedzictwa powołał wojewoda podlaski. Ma być on niejako łącznikiem między panem i wojewodą. Z kolei pan zapowiedział jest powołanie rady konserwatorskiej.
Nie mamy, i to są sygnały, których dostaję dużo, miejsca, centrum, do którego mieszkańcy, samorządowcy, duchowni, przedsiębiorcy mogliby się zgłosić i znaleźć pełną opiekę, poradę związaną właśnie z zabytkami. Nie chciałbym, aby nasz urząd kojarzył się jedynie z miejscem, w którym wydaje się wyłącznie decyzje administracyjne. Od nich oczywiście nie uciekniemy, bo jesteśmy zobligowani prawem do ich wydawania. Chciałbym jednak, aby Pałac Hasbacha, czyli siedziba WUOZ, stał się miejscem kulturo-historio-opinio-twórczym. Miejsce, które wpływałoby też na świadomość mieszkańców. Pokazywało jak cenne jest nasze dziedzictwo. Tutaj widzę dużą rolę zarówno dla mojego zastępcy, który wprost wywodzi się ze środowiska akademickiego czy też właśnie wspomnianej rady. Wniosek o jej zatwierdzenie złożyliśmy do ministerstwa kultury. Bardzo ważnym jest też dla mnie współdziałanie z wojewodą. Planuję też poszerzyć mocno ograniczoną przez poprzednią konserwator, współpracę z Narodowym Instytutem Dziedzictwa. Chcę też skupić wokół urzędu inne podmioty, organizacje, także pasjonatów, którzy są zafascynowani historią. Chcę wysłuchać, popatrzeć na zabytki, historię przez ich pryzmat. Zabytki mają być dla ludzi – to moje główne hasło, mój priorytet.

Czyli coś takiego na wzór miejskiego Centrum Aktywności Społecznej w Białymstoku, ale ze wskazaniem na zabytki i historię?
Nie aż tak szeroko, bo nasz urząd nie ma takich możliwości budżetowych jak miasto Białystok. Natomiast rzeczywiście chciałbym, żeby to było takie miejsce opiniotwórcze w aspekcie historii, kultury, czy zabytków. W czwartek 29 lutego miałem spotkanie z przedstawicielami Straży Granicznej, służby celnej, policji o przeszkoleniu ich funkcjonariuszy. Nie są historykami, ale na co dzień mogą spotkać się przedmiotami, które mogą być, lub nie, zabytkiem. To często od ich decyzji zależy, czy coś znalezione na granicy pojedzie dalej czy też nie. Nasi pracownicy mogliby im podpowiedzieć, w jaki sposób pewne rzeczy rozpoznawać. Przywołuję ten przykład, by pokazać, że zależy mi na jak najszerszym dotarciu do wielu środowisk, by jak najlepiej dbać o historię i kulturę.

W jaki sposób wcześniejsze pana doświadczenia zawodowe mogą procentować w roli podlaskiego konserwatora zabytków?
Pierwszym obiektem zabytkowym i najważniejszym dla mojego dorobku zawodowego był klasztor w Supraślu. Przez 20 lat nadzorowałem prace restauracyjne. Do tego dochodzi nadzorowanie przez ostatnie pięć lat miejskiej urbanistyki i kreowanie przestrzeni Białegostoku z pozycji zastępcy prezydenta miasta. Dodać, też tu trzeba moją prawie trzydziestoletnią pracę naukową na Wydziale Architektury Politechniki Białostockiej w części poświęconej zabytkom. Zapewne te wszystkie doświadczenia zaprocentują w nowej roli. Najważniejsze jednak jest to, że wszystko powinniśmy robić dla mieszkańców. I pamiętać o tym, że zabytek, który jest w jakiejś gablocie, w piwnicy, on tylko jest. Nikomu nie służy. Nie wywoła pozytywnych, czy patriotycznych emocji, które mogłyby stać się udziałem osób mogących zobaczyć eksponat. Wprowadzenie olbrzymich obostrzeń historycznych związanych na przykład z rekonstrukcja czy pracami konserwatorsko-budowlanymi z budynkami, które są wstanie ruiny, było zbyt rygorystyczne. Nikt nie chciał odbudowywać jakiś obiektów wiedząc, że to będzie bardzo drogie i później niefunkcjonalne. Takie podejście spowodowało, że dziś już nie ma wielu zabytków w Białymstoku. Gdyby ktoś kiedyś zgodził się na przykład na windę, to zapewne naruszyłby historyczną architekturę tego budynku, ale dałby mu szanse na przetrwanie. Warto dać zabytkom nową jakoś, ale taką, by korzystali z niej ludzie. Czasami trzeba pójść na kompromisy. Na pewno będę ich szukać.

A jak przyjdzie deweloper, który chce budować blok na zabytkowej dzielnicy i poprosi o opinię, to, co pan zrobi?
To jest pytanie do urbanistów i architektów, gdzie mają powstać nowe osiedla, a nie do konserwatora.

Do poprzedniego przyszedł.
Każdy temat wymaga indywidualnego podejścia i spojrzenia. Jak już wspomniałem będą szukać kompromisów, by dać zabytkom drugie życie. Z drugiej strony niekoniecznie trzeba się zgodzić, by w każdym miejscu powstał blok. To prawda potrzebujemy mieszkań, im ich będzie więcej, to będą tańsze, ale są wartości nienaruszalne związane z dziedzictwem. Tu będę stanowczy.

A co z aulą pod dziedzińcem paradnym przed Pałacem Branickich?
Dwoma rękoma podpisuję się pod tym pomysłem. Jeszcze jako zastępca prezydenta Białegostoku byłem inicjatorem tego, by na tej auli pojawiła się nowoczesna forma architektoniczna. Warto w tym momencie sięgnąć po doświadczenia związane z powstaniem szklanej piramidy przed Luwrem. Było zdziwienie, u wielu fachowców wręcz oburzenie. Ale dzisiaj okazuje się, że ludzie częściej robią zdjęcie z tą piramidą niż wieżą Eiffla. Społeczeństwo zaakceptowało piramidę i nie budzi ona żadnych kontrowersji. Wracając do auli, która jest bardzo potrzebna Uniwersytetowi Medycznemu. Wynika to z potrzeb lokalowych. Dziś przed Pałacem Branickich mamy parking: coś co mnie absolutnie razi. Samochody po prostu szpecą tę przestrzeń. Wykreowanie czegoś nowoczesnego, może tak mocno kontrastującego jak ta piramida przed Luwrem, zapewne byłoby wartością dodaną. Przy dobrym architekcie – świetną.

A co z wynikami pracami archeologicznych, prowadzonymi na dziedzińcu pałacu. Sam pan przed chwilą mówił, że artefakty zamknięte w ciemnościach, nie służą mieszkańcom, turystom.
Posłużę się znowu doświadczeniem z innego europejskiego miasta. Chodzi o Ateny i jego metro. W czasie budowy odkryto mnóstwo zabytków. Zostały one wyeksponowane w tunelach metra za szklaną szybą. Jeśli niektóre rzeczy trzeba było usunąć bo kolidowały z tunelami metra, to schodząc do niego po prawnej stronie mamy rozkłady jazdy pociągów, a po lewej ekspozycje zabytków: żywe muzeum. Śmiem twierdzić, że jest to najczęściej odwiedzane muzeum przez ateńczyków. Jeśli moglibyśmy zastosować podobne rozwiązania u nas, to mielibyśmy – na wzór ateński – muzeum, które stałoby się codziennością. Z widokiem na ślady przeszłości Białegostoku.

Co w takim razie z odnalezionym w ubiegłym roku Ikonostasem z Berezowa?
Jest on olbrzymią szansą dla Podlasia. Z ogromnym potencjałem historycznym, kulturowym i turystycznym. Gdy w 1998 roku rozpoczynałem prace w monasterze w Supraślu większość budynków wokół cerkwi była w ruinie. Sama cerkiew nie miała jeszcze kopuł. Klasztor rocznie odwiedzało wtedy i mówię to w oparciu o jego kroniki, około 800 osób. To były z reguły wycieczki szkolne, które przyjeżdżały do muzeum, ale też odwiedzały sam monaster. W wyniku prac konserwatorsko-budowlanych, które zostały tam wykonane, jest dziś Pomnikiem Historii. Rocznie liczba turystów zbliża się do stu tysięcy. Mnóstwo osób nie tylko w kraju, ale i w Europie wie o tym, że na Podlasiu jest taka perełka jak klasztor w Supraślu. Nie wiem, czy ikonostas z Berezowa ma aż taki potencjał, ale według mnie nie ulega wątpliwości, że ma olbrzymi. Jego odkrycie było unikalnym wydarzeniem nie tylko na skalę Polską. To zależy od nas, mam tu na myśli społeczeństwo, jak zostanie wyeksponowany. Oczywiście trzeba pamiętać, kto jest właścicielem i prawa własności są święte. Natomiast ikonostas jest olbrzymią szansą dla regionu. Chciałbym, aby została wykorzystana.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Eurowybory 2024. Najważniejsze "jedynki" na listach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny