25-latek handlował podrabianymi kosmetykami. Producenci chcieli 230 tys. zł

Magdalena Kuźmiuk [email protected]
Po zatrzymaniu paczek celnicy skontrolowali nadawcę. W piwnicy odkryli centrum dystrybucyjne podrabianych kosmetyków.
Po zatrzymaniu paczek celnicy skontrolowali nadawcę. W piwnicy odkryli centrum dystrybucyjne podrabianych kosmetyków. Izba Celna Białystok
Udostępnij:
Zapadł wyrok w sprawie białostoczanina, który odpowiadał za handel podrobionymi kosmetykami. 25-latek nie musi płacić ich producentom.

Bój przed sądem toczył się o wysoką stawkę. Dwaj producenci kosmetyków światowych marek domagali się od 25-letniego Mateusza S. bagatela 230 tysięcy złotych. W ich przekonaniu tyle stracili na tym, że białostoczanin handlował nieoryginalnymi perfumami, kremami i tuszem do rzęs ich marek. Dlatego wnosili do sądu o naprawienie szkody.

Za zarabianie na handlu podrobionymi kosmetykami grozi 5 lat więzienia

W czwartek Sąd Okręgowy w Białymstoku wydał wyrok w tej sprawie. Sędziowie nie uwzględnili roszczenia producentów. Utrzymali w mocy wyrok, który zapadł w tej sprawie pod koniec ubiegłego roku. Sąd rejonowy skazał wtedy Mateusza S. na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i 500 złotych grzywny.

- Apelacja nie zasługuje na uwzględnienie - powiedziała na wstępie uzasadnienia orzeczenia sędzia Dorota Niewińska. - Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych nie wykazał, że doszło do uszczerbku na wizerunku firmy. Nie udowodnił istnienia szkody.

A w swojej apelacji producenci podkreślali m.in., że działanie oskarżonego spowodowało zmniejszenie wpływów ze sprzedaży oryginalnych produktów, osłabiło renomę firmy, spowodowało utratę zaufania klientów.

Przypomnijmy. Sprawa wyszła na jaw w grudniu 2012 roku. Celnicy kontrolowali przesyłki w oddziale jednej z firm kurierskich. Podejrzenia funkcjonariuszy wzbudziło wtedy kilkanaście paczek wysłanych od jednego nadawcy do odbiorców w całej Polsce. Po ich prześwietleniu i otwarciu okazało się, że znajdują się w nich kosmetyki - głównie perfumy - opatrzone zastrzeżonymi znakami znanych marek. Wyroby te wyglądem i jakością wykonania budziły wątpliwości co do ich oryginalności.

Po zatrzymaniu paczek celnicy skontrolowali nadawcę. W piwnicy odkryli centrum dystrybucyjne podrabianych kosmetyków. Część towaru była już zapakowana i gotowa do wysyłki. Tak Mateusz S. wpadł. Nie ustalono, od kogo kupił podróbki.

- Towary nie trafiły na rynek. Oskarżony nie osiągnął żadnych korzyści - powiedziała wczoraj sędzia. Dodała, że nieuprawnione jest twierdzenie producentów, że nabywcy kupiliby oryginalne perfumy, gdyby Mateusz S. nie oferował podróbek.

Wyrok jest prawomocny.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brawo człowieku! Rozwalic to tałatajstwo. Wolnosc jest czy jej nie ma? Robta co chceta (modne haslo prewnego czlowieka) Postepujmy zgodnie z tym haslem, skoro celebrycie wolno to i nam tez..

a
andrzej

czyli śmiało można sprzedawaćpodróbki. dziękuję

Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie