Za drogi czynsz? Idź do sądu!

Magdalenia Kleban
Dobra wiadomość dla członków spółdzielni mieszkaniowych. Jeśli nie zgadzasz się z kolejną podwyżką czynszu, nie kłóć się z prezesami i administracją. Możesz od razu podać sprawę do sądu. Tak zdecydował Trybunał Konstytucyjny.

To dobra decyzja - mówi Nina Sadowska z Osiedla Tysiąclecia. - Nie jestem w konflikcie ze spółdzielnią, ale gdyby tak było, chciałabym, żeby moją sprawą zajął się sąd.
- To będzie bezhołowie - denerwuje się Zbigniew Gartych, prezes spółdzielni im. Mickiewicza w Białymstoku. - Czekają nas tysiące pozwów.
Wszystko dzięki rzecznikowi praw obywatelskich, który zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych. Wątpliwości budziło kilka przepisów, m.in. ten dotyczący podwyżek w lokalach spółdzielczych i ten, który mówił, że własnościowe mieszkanie spółdzielcze może kupić jedynie członek spółdzielni.
Do tej pory swoje zastrzeżenia na temat nieuzasadnionej podwyżki czynszu można było zgłaszać tylko do spółdzielni. Droga sądowa to była ostateczność. Rzecznik, a za nim sędziowie trybunału, uznali to za niezgodne z konstytucją.

Prezesi załamani

Prezesi spółdzielni są załamani. - Czekają nas ciężkie czasy - martwią się.
- Wystarczy, że lokator nie będzie się zgadzał z jakąś niewielką kwotą. I potem będzie mi to udowadniał w sądzie, biegłych powoływał. Czynszu też niektórzy nie będą płacić, bo uznają, że sprawę w sądzie i tak wygrają - przewiduje prezes Gartych .
Mieszkańcy spółdzielczych lokali wiedzą jednak swoje - czynsze wzrastają regularnie, a różnice między poszczególnymi spółdzielniami sięgają nawet kilkuset złotych. Do tej pory jednak mało kto decydował się na walkę. W spółdzielni im. Mickiewicza w ciągu ostatnich kilku lat był zaledwie jeden taki przypadek. Na Słonecznym Stoku, gdzie mieszka kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a czynsze należą do najwyższych w mieście - żadnego. Dlaczego?
- Ten cały tryb spółdzielczy stawiał nas na nierównej pozycji - uważa Zofia Daniszewska-Dek, adwokat. - To przecież widać gołym okiem, jak tam niewiele liczą się z ludźmi. Spółdzielca jest traktowany jak petent. Ludzie wiedzą, że już na starcie skazani są na przegraną, więc nawet nie próbują dyskutować. Teraz sprawy będzie rozpatrywać niezawisły sąd, powoływani zostaną niezależni eksperci. To rodzaj takiej kontroli społecznej. Teraz spółdzielnia poważnie się zastanowi, zanim wprowadzi kolejną podwyżkę.

Nie musisz być członkiem

Sen z powiek prezesów spędza też wizja utraty członków spółdzielni. Bo już nie trzeba nim być, żeby kupić własnościowe mieszkanie spółdzielcze. A to oznacza mniej pieniędzy w kasie. W Słonecznym Stoku np. wpis na członka kosztuje 760 złotych.
- Ten warunek, że spółdzielnia musi kogoś przyjąć na członka, żeby można było kupić mieszkanie, był absurdalny - komentuje mecenas Daniszewska-Dek. - Spółdzielnie na nas zarabiały, były pośrednikami w naszym dostępie do lokalu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie