Wystrzałowa, pirotechniczna Małgośka

Fot.: Wojciech Wojtkielewicz
Pirotechnika to imperium kobiet – przekonuje Małgorzata Guzowska, światowej sławy lekkoatletka z Białegostoku. Dziś znany pirotechnik.
Pirotechnika to imperium kobiet – przekonuje Małgorzata Guzowska, światowej sławy lekkoatletka z Białegostoku. Dziś znany pirotechnik. Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Wcześniej zdobywała medale na stadionach Polski i całego świata. Dziś zdobywa niebo nad Polską i Europą.

Małgorzata Guzowska siedzi przy komputerze i z ożywieniem analizuje pokazy ogni sztucznych: - To są brokatki, to flesze, te tutaj to gliteringi, pająki na niebie tworzą sieć. Finał mieszany. My też mamy swój slang - śmieje się.

Życie na wysokich obrotach

Światowej sławy lekkoatletka z Białegostoku, której rekord Polski w siedmioboju z 1985 roku czeka na pobicie od ponad 20 lat, dziś jest pirotechnikiem. Mogłoby się wydawać, że to dziwny zbieg okoliczności, a obie dziedziny nie mają ze sobą wiele wspólnego. Sportsmenka udowadnia, że wcale tak nie jest.

- Jako sportowiec bardzo dużo podróżowałam - opowiada. - Zjeździłam pół świata, uczestniczyłam w wielu imprezach, mistrzostwach świata, igrzyskach. Wszystkie mają uroczysty początek lub koniec, czyli fajerwerki. To jest takie piękne, że zapiera dech w piersiach. Zwłaszcza jak człowiek jest młody, to robi to na nim ogromne wrażenie.

Cały świat strzelał, a później wracało się do szarej Polski, gdzie pirotechniki poza sylwestrem w ogóle nie było. Zawsze po powrocie do kraju wspominała podniebne spektakle sztucznych ogni i zastanawiała się, co zrobić, żeby Polska też była taka kolorowa.

- A u nas nie było nawet fajerwerków w tamtym czasie - mówi Małgorzata Guzowska. - Miałam przed sobą wielkie wyzwanie, czyli to, co lubią sportowcy.

Ryzyko wpisane w zawód

- Życie sportowca jest ciekawe, różnorodne - przekonuje Małgorzata Guzowska. - Pirotechnika to może nie jest dokładnie to samo, jak się okazało po latach, ale bardzo pokrewna dyscyplina. Tu też można walczyć o to, żeby być lepszym, trzeba wykazać się dużą znajomością tematu, być odpowiedzialnym i cierpliwym.
Choć czasami zdarzają się i inne emocje.

- Miałam tylko jeden wypadek - opowiada Małgorzata Guzowska. - Robiłam pokaz w noc świętojańską. Z powodu niedopatrzenia ze strony ochrony zostałam bez włosów na głowie i z osmaloną twarzą. Rzuciłam się, żeby odsunąć mężczyznę, który stał za blisko ładunków, a bomby zostały już wystrzelone. Ale miałam bliżej do niego niż do instalacji. Pijany wstał i poszedł, a mi się oberwało.

Jednak lekkoatletka przekonuje, że pirotechnika nie jest niebezpiecznym zajęciem, oczywiście jeśli przestrzega się zasad bezpieczeństwa.

Ja wam pokażę

Gdy w 1988 roku skończyła karierę sportową, zaczęła się zastanawiać, co dalej.

- Zazwyczaj sportowiec kończy karierę i ma dwie możliwości: albo zostać kimś, albo narzekać, że nie ma z czego żyć - opowiada Małgorzata Guzowska. - Miałam siłę woli. Lubiłam pracować, widziałam, że na Zachodzie dzięki pracy można dojść do wszystkiego.

Jej znajomi akurat zajęli się importem fajerwerków. Wtedy najlepiej sprzedawał się najtańszy towar - petardy. Nikt za to nie interesował się bardziej wyszukanymi fajerwerkami. A ona chciała sobie postrzelać.

- Kończyłam wszelkie kursy pirotechniczne, żeby pokazać ludziom, że jest coś ładniejszego i bardziej kolorowego niż petardy - mówi lekkoatletka. - Poznałam kwartet pirotechników spod Częstochowy, zaprzyjaźniliśmy się i to oni wprowadzili mnie w tajniki pirotechniki.

A nauczyć się trzeba było wiele. W swojej hurtowni fajerwerków Małgorzata pokazuje ponad tysiąc ładunków, w bazie komputerowej ma ich trzy razy więcej.

- Dobry pirotechnik uczy się minimum kilka lat - tłumaczy. - Sama znajomość materiału to lata doświadczenia. Nawet zbudzony w środku nocy potrafi podać symbol i miejsce na niebie poszczególnej bomby, bo każda rozbija się na innej wysokości.

Pirotechnik to reżyser, jak mówi sportsmenka. Wie, co chce pokazać publiczności, i wkomponowuje każdy punkcik, żeby to osiągnąć na niebie.

- Nad dużymi pokazami pracuje się miesiąc, dwa i trzy - twierdzi Małgorzata Guzowska. - Projektuje się nie tylko każdą minutę. Tutaj każda sekunda ma swój rysunek na niebie. Wszystko rozpisuje się na obrazy, wprowadza do komputera, synchronizuje z muzyką. To nie może być groch z kapustą.

Imperium kobiet

Okazuje się, że w pirotechnice królują kobiety.

- Najpiękniejsze pokazy reżyserują kobiety - opowiada Małgorzata Guzowska. - Najlepszym tego przykładem jest festiwal pirotechniczny w Ustce, który już od wielu lat wygrywa kobieta. Wiodące firmy importujące fajerwerki także należą do kobiet.
Dlaczego pirotechnika to imperium pań? Mają lepszą wyobraźnię, są wyczulone na piękno, bardzo romantyczne, a przy tym nieprzejednane...

- Kiedy na rynku najlepiej sprzedają się petardy i rakietki, to tylko kobieta będzie miała w magazynie trzy czwarte wyrzutni, czyli tego, co się nie sprzedaje - mówi wieloboistka. - Ale kobiecie to się właśnie podoba, bo to daje piękne efekty - śmieje się lekkoatletka.

W firmie Małgorzaty Guzowskiej wszystkie panie zajmują się pirotechniką.

- Wszystkie moje dziewczyny strzelają, choć wcześniej żadna nie podejrzewała, że będzie się tym zajmować - tłumaczy ze śmiechem. - Moja córka też ma talent do strzelania. Robi ze mną pokazy pirotechniczne od małego.

Sama sportsmenka wyszkoliła kilku fachowców. Na pokazy fajerwerków jeżdżą po Polsce i świecie. Należeli do ekipy, która w prestiżowej imprezie w Niemczech zdobyła czwarte miejsce.

- To ogromny sukces Polaków, bo wyprzedziliśmy wiele krajów, które mają dużo wyższe budżety i dłuższą tradycję organizowania pokazów ogni sztucznych - opowiada Małgorzata Guzowska. - Po tej imprezie dostaliśmy zaproszenie na mistrzostwa do Kanady, teraz do Meksyku.

Białostoczanka zajmuje się jeszcze chemią budowlaną, ma pensjonat, ale podkreśla, że jej wielką pasją jest pirotechnika.

- Po ładunek, który mi się podoba, pojadę na koniec świata - mówi.
W ostatnią środę wykonała pokaz pirotechniki scenicznej w Warszawie z okazji koncertu przebiegającego pod hasłem "Solidarni z Białorusią". A dziś wieczorem można zobaczyć jej pokaz przed Teatrem Dramatycznym w Białymstoku, który będzie transmitować TV Polonia.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

nigdzie nie jest napisane w artykule, że strzela w Ustce. nie marzenia a czytanie ze zrozumieniem się kłania.

G
Gość

Tylko że Pani Małgorzata tam wcale nie strzela hehehe.No co pomażyć kobiecie sie zachciało hehe

m
miki

Oglądałem pokazy pirotechniczne w Ustce, coś wspaniałego!!!

Dodaj ogłoszenie