Uliczna hekatomba

Redakcja
Udostępnij:
Niemal codziennie, chodząc po Białymstoku, narażona jestem na ten przykry widok: krwawy placek na środku jezdni.

Czasami psie lub kocie zwłoki leżące przy krawężniku. Albo ktoś uprzątnął je z jezdni, albo potrącone, ranne zwierzę jeszcze dało radę się odczołgać. Czy można mieć pretensje do kierowców? W niektórych przypadkach zapewne tak, najczęściej jednak nie są oni w stanie uniknąć potrącenia zwierzęcia, które nagle wskoczyło im pod koła.

To oczywiste, że dla ratowania psa czy kota nie będą się narażać na zderzenie z uliczną latarnią lub innym samochodem. Na pewno winni są właściciele, którzy beztrosko wypuszczają zwierzęta na ulice miasta. A potem nawet nie stać ich na ten gest, żeby zająć się zwłokami "pupila".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie