Spalarnia odpadów w Białymstoku - czy to konieczność?

    Spalarnia odpadów w Białymstoku - czy to konieczność?

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Spalarnia odpadów w Białymstoku - czy to konieczność?
    Trzy potencjalne lokalizacje spalarni odpadów to: działka przy Andersa, na zapleczu zakładów Agnella, okolice oczyszczalni przy Produkcyjnej lub Elektrociepłownia Zachód na osiedlu Ścianka. Sama spalarnia ma kosztować około 250 milionów zł. Ale czy spalarnia w Białymstoku jest w ogóle potrzebna? Czy spalarnia odpadów w Białymstoku to konieczność?
    Spalarnia odpadów w Białymstoku - czy to konieczność?
    Piotr Znaniecki, stowarzyszenie Agro-Group

    Piotr Znaniecki, stowarzyszenie Agro-Group

    Myślę, że nie: Lepiej zrobić najpierw dobrze to, co się zaczęło

    Czy na przykład warto kupić białostoczanom tramwaje? Może i warto, ale po czym miałyby jeździć? W Białymstoku nie ma torów, nie wiadomo, czy znajdzie się na nie miejsce na zatłoczonych samochodami ulicach. Kierowcy pewnie będą przeciw - torowiska tramwajowe zabiorą im pasy jezdni, pasażerowie autobusów mogą być za - tramwaj nie stoi w korkach jak autobus. A może zamiast wprowadzać tramwaje, wystarczy poprawić organizację ruchu samochodów i autobusów, a dodatkowo wybudować więcej ścieżek rowerowych.

    Podobnie ze spalarnią - może i warto ją wybudować, ale jak będzie funkcjonować i czy na pewno jest potrzebna? To nie jest pytanie, czy palić śmieci, ale jak rozwiązać problem odpadów w mieście. Wysypisko w Hryniewiczach się przepełniło, śmieci trzeba wozić do Mławy, opłaty za wywóz wzrosły. A to wszystko przy najnowocześniejszej technologii Zakładu Utylizacji Odpadów, tak zachwalanego przez poprzednie władze. Teraz tak samo zachwala się nowoczesną spalarnię śmieci. Czy w praktyce okaże się równie skuteczna, jak sortownia, która nic nie wysortowała, i oczyszczalnia ścieków, która nic nie czyści?

    Na papierze wszystko wygląda ładnie, w praktyce Białystok nie ma nawet sprawnego systemu selektywnej zbiórki, który jest sto razy prostszy technologicznie niż spalarnia. Po prostu trzeba wystawić pojemniki do recyklingu, regularnie je opróżniać, a wysegregowane surowce po doczyszczeniu sprzedać odpowiednim zakładom. Trudne? Ale nie działa.

    Wszystkie ekipy rządzące Białymstokiem, niezależnie od opcji politycznej, od ponad 10 lat nie są w stanie sobie z tym poradzić. Dlaczego mam wierzyć na słowo, że poradzą sobie z superskomplikowaną technologią spalania śmieci?

    Trzeba wprowadzić w końcu sprawną segregację odpadów. Mieszkańcy Białegostoku wiedzą już o niej wszystko, nie trzeba ich już więcej informować i przekonywać, trzeba w końcu rozstawić gęsto na osiedlach pojemniki do recyklingu. Wydawanie 300 tysięcy złotych na kolejne kampanie informacyjne to pieniądze wyrzucone, dosłownie i w przenośni, na śmieci. Trzeba je wydać na pojemniki do recyklingu i w końcu zacząć na poważnie segregować śmieci, a nie od 10 lat tylko o tym opowiadać. Chyba że po prostu nie chce się nam tego robić, wtedy powiedzmy to wprost - nie bez powodu spalanie określa się jako metodę dla leniwych i bogatych.

    Pamiętajmy, że spalanie to najdroższa z metod utylizacji odpadów, palić należy tylko te odpady, z którymi nic innego nie da się zrobić. To po prostu bardzo drogo kosztuje. Tym drożej, im lepsza spalarnia i im lepsze filtry, które mają chronić białostoczan przed dioksynami i innym świństwem zawartym w dymie. A przecież chcemy, aby dym był jak najczystszy, prawda?

    Więc trzeba będzie za to słono zapłacić - najpierw przy budowie spalarni, a potem przy przyjmowaniu przez nią odpadów. Zagospodarowanie toksycznych popiołów i odcieków ze spalarni to kolejny problem. Ale nawet składowisko zwykłych odpadów w Hryniewiczach rodzi tyle problemów, a oczyszczalnia na nim nie działa.

    Czy poradzimy sobie więc ze sto razy bardziej szkodliwymi odpadami - popiołami produkowanymi przez spalarnię? Może więc zamiast budować spalarnię, płacić za nią słono, a potem wprowadzać kolejne podwyżki opłat od mieszkańców, lepiej zrobić najpierw dobrze to, co się zaczęło.

    Po pierwsze unikanie powstawania odpadów - już się udało z foliowymi torebkami, w kolejce do odstrzału czekają butelki PET. Potem recykling - odzyskać, ile się da surowców ze śmieci: papieru, szkła, metalu, plastiku, substancji organicznych. Wtedy zobaczyć, ile zostanie i czy lepiej to palić, czy składować na wysypisku.
    Dr inż. Tadeusz Pająk, Katedra Energetyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie

    Dr inż. Tadeusz Pająk, Katedra Energetyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie

    Myślę, że tak: Czeka nas Neapol

    Składowanie odpadów z rokiem 2013 zostanie drastycznie ograniczone, a brak spalarni może w konsekwencji prowadzić do głośnego w swojej wymowie scenariusza, jaki jest znany z niedawnych doświadczeń Neapolu. Ponadto nie spełnimy ostrych wymagań prawnych, wobec czego albo poniesiemy kary narzucone przez UE (do 270 tys. euro za dzień), albo utracimy możliwość otrzymania środków finansowych na budowę niezbędnej infrastruktury dla gospodarki odpadami, w tym spalarni, i na długie lata pogrążymy się w śmieciowym chaosie.

    Będziemy nadal wytwarzać śmieci, bo to czynimy od tysięcy lat, a nie będziemy mieli gdzie ich składować i bezpiecznie dla środowiska przetwarzać. Ten czarny scenariusz wobec obserwowanych w wielu miastach protestów przeciw budowie spalarni odpadów wcale nie jest taki nierealny. Tymczasem w krajach tzw. UE-15 mamy około 400 tego rodzaju spalarni. Budowane są liczne nowe w Austrii, Niemczech, Holandii, Szwecji i innych rozwiniętych krajach UE, bo mimo doskonałych efektów w zakresie selektywnej zbiórki odpadów (rzędu 35 proc., Polska ma obecnie efekty na poziomie średnio 5 proc.) są tam absolutnie niezbędne, aby chronić w ten sposób środowisko, a jednocześnie produkować w najtańszy z możliwych sposobów ciepło i elektryczność dla mieszkańców.

    Polska, podobnie jak Białystok, ma wielką szansę, aby uczynić to samo, aby wykorzystać przyznane w tym celu setki mln euro i zmodernizować swoje od lat zaniedbane systemy gospodarki odpadami. Czy związane są z tym zagrożenia dla środowiska i zdrowia mieszkańców? Absolutnie nie.

    Tego typu obiekty, w których obowiązują najbardziej surowe normy emisyjne, jakie zastosowano wobec innych, dobrze nam znanych i także niezbędnych instalacji spalania paliw stałych (np. elektrowni czy elektrociepłowni), gwarantują pełne bezpieczeństwo ekologiczne. Nieporównywalnie większym zagrożeniem są i będą te gospodarstwa domowe, w których dla oszczędności i źle pojętej ekologii spala się różnego rodzaju śmieci, w tym tworzywa sztuczne. Czy filtry mogą być w nocy wyłączone, a pracować tylko w dzień? To kolejny mit.

    Każdy mieszkaniec aglomeracji białostockiej będzie mógł w dowolnej godzinie dnia i nocy to sprawdzić, wchodząc na udostępnioną publicznie w tym celu stronę www. Czy są wreszcie rozwiązania alternatywne dla spalarni?

    Niestety, dla tak licznych aglomeracji, w których mieszka ponad 300 tys. mieszkańców, wszelkie rozwiązania pomijające zastosowanie spalarni odpadów, a wykorzystujące różnego rodzaju odmiany tzw. mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, nie sprawdzają się. Są ekonomicznie, ale także i środowiskowo mocno dyskusyjne, a wręcz nieuzasadnione, również w Niemczech, gdzie się narodziły i rozpowszechniły.

    Nie obawiajmy się spalarni. Jedyna spalarnia odpadów komunalnych, jaka jest obecnie czynna w Polsce, działająca w dzielnicy Targówek w Warszawie od 2001 r., jest znana tylko około 6 proc. mieszkańców Warszawy. Można stwierdzić, że jest nieznana, bo się o niej nie pisze. Ale nie pisze się głównie z tego powodu, że jest bezpieczna ekologicznie. Pracuje 24 godziny na dobę i spełnia wszelkie wymagane prawem standardy. Gdyby było inaczej, na pewno 6-procentowy odsetek wiedzy o niej byłby znacznie wyższy.

    Żadna z 12 zaplanowanych w dużych polskich miastach czy regionach kraju spalarni odpadów nie powstanie bez akceptacji i udziału mieszkańców. Mają oni pełne prawo poznać wszelkie jej założenia konstrukcyjne i skutki oddziaływania na środowisko. Mają także prawo do uczestnictwa w procesie jej inwestycji, jeśli nie bezpośrednio, co byłoby ze względu na zakres i specyfikę inwestycji trudne, to poprzez reprezentującego ich specjalistę.

    Nie obawiajmy się spalarni odpadów. Jeśli powstanie i rozpocznie pracę, zostanie wkrótce w pełni zaakceptowana, a w kolejnej bliskiej perspektywie zapomniana, jak wspomniana warszawska, bo "diabeł nie okaże się wcale taki straszny", jak go dotąd przeciwnicy malują i wyolbrzymiają.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo