Pozwolenie na budowę z drogą dojazdową o pół metra węższą niż wymagają przepisy. Mieszkanka powiadomi służby

Tomasz Mikulicz
Tomasz Mikulicz
Tak wygląda ul. Rzeszowska, a właściwie ścieżka będąca dojazdem do biurowca i budynku mieszkalnego. Wojciech Wojtkielewicz
Zgodnie z prawem droga dojazdowa do działki budowlanej ma mieć minimum 3 metry szerokości. Miasto wydało jednak pozwolenie na budowę biurowca i budynku mieszkalnego z dojazdem o szerokości 2,5 metra. Jedna z okolicznych mieszkanek zamierza powiadomić o sprawie odpowiednie służby.

Konia z rzędem temu, kto znajdzie na Skorupach ulicę Rzeszowską. Tabliczki z taką nazwą na tej dzielnicy nie ma, a Rzeszowska to dróżka łącząca ul. Kujawską z Pomorską (w pobliżu, rozbieranej właśnie, niedoszłej szkoły koranicznej).

I właśnie przy tej ścieżce wybudowano niedawno – nieużytkowany jeszcze – biurowiec. A niedługo ma powstać też budynek mieszkalny. Cała kubatura ma mieć ponad 1,8 tys. mkw. Mieszkająca po sąsiedzku pani Elżbieta (nazwisko do wiadomości redakcji) twierdzi, że pozwolenie na budowę wydano z rażącym naruszeniem prawa.

– Ścieżka ma 2,5 metra szerokości, a w rozporządzeniu ministra infrastruktury z 12 kwietnia 2002 roku napisane jest, że droga dojazdowa do działki budowlanej musi mieć minimum 3 metry – podkreśla pani Elżbieta.

Czytaj też: Droga Białystok - Supraśl została otwarta w listopadzie. A drogowcy muszą już zrywać asfalt

– To pozwolenie na budowę nie powinno być wydane. Droga dojazdowa do działki budowlanej musi mieć minimum 3 metry – komentuje prawnik Bartosz Wojda.

Dodaje, że skoro droga ma 2,5 metra, urząd popełnił błąd. – Świadomy bądź nieświadomy. Lub też zaistniały jakieś inne czynniki, które spowodowały wydanie tej decyzji – zastanawia się prawnik.

Nie chcieli bloku pod oknami: Przy Grottgera wróciła nadzieja. Nie dla bloku. Mieszkańcy protestowali przeciw wysokiej zabudowie tuż przy ich oknach

Wydać pozwolenie na budowę ze zbyt wąską drogą dojazdową można, ale uzyskując – udzielane przez ministra infrastruktury – odstępstwo od przepisów. Agnieszka Błachowska z magistratu twierdzi jednak, że urząd o odstępstwo nie występował.
Urzędniczka powołuje się za to na uchwałę Wojewódzkiej Rady Narodowej z 1986 roku, która nadała ścieżce kategorię „drogi lokalnej miejskiej”. Następnie zgodnie z ustawą z 1998 r. stała się drogą gminną.

– To znana linia obrony urzędu. We wszystkich pismach, które dostałam jest ta data - 1986. Mamy przecież 2019 rok! I obowiązujący od 2011 roku plan miejscowy. To jest aktualny i podstawowy dokument! – denerwuje się pani Elżbieta.

Czytaj także: Ul. Młynowa. Protest mieszkańców. Nie chcą ulicy pod oknami

Co ciekawe, plan miejscowy mówi nie o drodze, ale o ciągu pieszo-jezdnym. Jeśli ma stanowić drogę dojazdową do działki budowlanej to – zgodnie ze wspomnianym rozporządzeniem – ma mieć minimum 5 metrów! A taką szerokość ścieżka ma tylko w środkowej części swego przebiegu. Na pozostałych fragmentach jest wspomniane 2,5 metra.

– Skoro urzędnicy wydali pozwolenie na budowę wbrew prawu, to w przyszłości pewnie zabiorą mi część podwórka - martwi się pani Elżbieta. Tym bardziej że jej płot stoi tuż przy ścieżce. - Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek sprzedał powierzchnię biurową czy mieszkanie z dojazdem, który stanowi wąska polna ścieżka – przypuszcza.

Zobacz również: Pieniędzy nie chcieli. Woleli mieć trawnik i blok dalej swoich okien

Agnieszka Błachowska twierdzi, że miasto w najbliższych latach nie planuje budowy tej drogi. – Nie toczy się żadne postępowanie dotyczące pozwolenia na budowę wskazywanej drogi – mówi.

Panie Elżbieta zapowiada, że urzędnikom nie odpuści. – Staram się, by urząd wyjaśnił mi, dlaczego nie przestrzega planu miejscowego. Zamierzam powiadomić odpowiednie służby. Prawo jest po to, by je przestrzegać! – mówi.

Zobacz koniecznie: Dojlidy Górne. Mieszkaniec: budowane jezdnie są zbyt wąskie. Urzędnicy twierdzą, że takie mają być

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stopbezkarnosciurzednikow
inspektor nadzoru budowlanego lubi jak się smaruje... kanapki oczywiście:)
S
Strażak Sam
2019-05-07T18:41:34 02:00, Gość:

co na to straż pożarna?

Węże się zmieszczą, a budynki mają tylko jedno piętro więc można skakać ;)

G
Gość
co na to straż pożarna?
G
Gość
2019-05-07T06:01:35 02:00, Gość:

Kobieto daj se siana.

W

Małym Palermo dają to i my damy?

G
Gość
Miasto wygra - urzędnicy się nie mylą a jak sąd przypadkiem wyda inny werdykt to patrz co zostało napisane wyżej. Ryba psuje się od głowy - jaki zwierzchnik taki urzędnik. dziękujemy panie prezydencie za jakość pana podwładnych.
G
Gość
Pani Agnieszko, proszę napisać jak możemy nawiązać kontakt i połączyć siły w dążeniu do urzędniczej sprawiedliwości. Mój email: [email protected]

Jest tego tak dużo że kilku z nich powinno stracić stanowiska i odpoczywać za kratkami.
G
Gość
Tylko ryba nie bierze.
G
Gość
Kobieto daj se siana.
G
Gość
Urzędnik dostał polecenie z góry.
Dodaj ogłoszenie