Polska - Japonia. "Mecz o honor" jak zwykle zwycięski dla Biało-Czerwonych. Choć Japonia porażkę miała pod kontrolą

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Polacy wygrali swój ostatni mecz w mistrzostwach świata, ale i tak zajęli ostatnie miejsce w grupie H.
Polacy wygrali swój ostatni mecz w mistrzostwach świata, ale i tak zajęli ostatnie miejsce w grupie H. Bartek Syta/Polska Press
Gdyby z dachu stadionu w Wołgogradzie spuścić zasłony i poprosić o ciszę kibiców, trudno byłoby zgadnąć, że mecz Polski z Japonią był rozgrywany w ramach mistrzostw świata. Po jakimś czasie doszło do tego, że po kolejnych nieudolnych zagraniach Biało-Czerwonych słychać było kpiący komentarz. Bo tu już nie ma się na co złościć, trzeba po prostu zapomnieć, że ekipa Adama Nawałki do Rosji przyjechała. I nie zmieni tego wygrana z Japonią. Zwycięskiego gola strzelił Jan Bednarek.

Polski obrazek mundialu? Nie będzie w tym nic dziwnego, jeśli jednym z najczęściej powtarzanych będzie Kamil Grosicki ze spotkania przeciwko Kolumbii. Ze łzami w oczach, gdy stracił piłkę, a rywale dobili Polskę w Kazaniu. Po meczu był zły, bo Nawałka zostawił go na ławce. W Wołgogradzie miał pokazać sportową złość, którą zresztą mieliśmy zobaczyć u wszystkich reprezentantów Polski. Niestety, nic z tego nie wyszło.

Grosicki już na starcie meczu dał sobie odebrać piłkę jak przedszkolakowi. Chwilę później zapowiadała się świetna sytuacja do stworzenia stuprocentowej okazji. Pędził szybko jak zwykle, ale podawał niedokładnie. Trzeba jednak mu oddać, że to on miał najlepszą sytuację do strzelenia gola w pierwszej połowie. Po pół godzinie rywalizacji jego uderzenie głową z największym trudem obronił Eiji Kawashima.

Wcześniej i później można było się przekonać, że w większości polska drużyna do uczestników mundialu nie pasowała. Na czele, niestety, z Robertem Lewandowskim. Kapitan kadry jest w wakacyjnej formie. Podawał nie w tempo i niedokładnie. Wystarczyło, że rywal lekko go przycisnął, a on już siadał na murawie. W 74. siedział chyba najdłużej, choć nie po starciu, a niecelnym strzale z pięciu metrów!

Ze strzelenia gola wyręczył go wcześniej Jan Bednarek. Z zimną krwią wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Rafała Kurzawy. Piłkarz Górnik Zabrze zagrał piłkę idealnie, jak to czynił w meczach Lotto Ekstraklasy. I jak widać, tym razem warto było zamieszać składem. Szczególnie było to widać po obronie, do której wrócił Kamil Glik, a Nawałka postawił na grę czterema obrońcami. Dzięki temu defensywa nie gubiła się tak, jak w przegranych potyczkach z Senegalem i Kolumbią.

Natomiast Glik pokazał, ile znaczy dla drużyny. Przy nim nawet ten Bednarek jakby rzadziej się mylił. Choć w jednej akcji zrobił to dwa razy. Jeden naprawili koledzy, drugiego nie wykorzystał Shinji Okazaki. W razie czego świetnie spisywał się Łukasz Fabiański, który w przeciwieństwie do Wojciecha Szczęsnego, obronił więcej niż jeden strzał.

Za Lewandowskim grał Piotr Zieliński. Dokładniej - był ustawiony, bo że grał, to za duże słowo. 24-letni pomocnik zaliczył typowy dla siebie występ w kadrze. Miał odpowiadać za ofensywne akcje, ale szkoda, że je zwalniał. Chyba nie przez przypadek koledzy po jakimś czasie przestali do niego podawać. Choć i on miał swoją sytuację, ale w akcji z Grosickim znów zabrakło precyzji.

Grzegorz Krychowiak i Jacek Góralski głównie skupili się na przeszkadzaniu rywalom. Chyba tylko Adam Nawałka zna odpowiedź na pytanie, dlaczego nie wpuścił na boisko Karola Linettego. Nie tylko w tym meczu, lecz także w poprzednich, równie beznadziejnych. Tylko pytanie, czy byłby lepszy od kolegów? Ich długie podania mijały się z celem. Brak pomysłu na grę i nieporadność były aż nadto widoczne. Jakby mistrzostwa Europy w 2016 r., gdzie większość piłkarzy z drużyny imponowała, w Rosji zapomniała o udziale w ćwierćfinale.

Jak wiadomo, zasłon na stadionie w Wołgogradzie zabrakło. Od czasu do czasu było za to słychać „Polska, Biało-Czerwoni”. Pewnie dlatego, że grupa kilkunastu przybyszy znad Wisły siedziało obok trybuny prasowej. Głośniej robiło się, gdy do głosu dochodzili Japończycy. Niezwykła wrzawa powstawała, gdy zespół Akiry Nishiny pędził na bramkę Fabiańskiego. Głównie przez wsparcie Rosjan, którzy byli za naszymi rywalami. Przede wszystkim jednak wspierali… swoją reprezentację. „Ra-si-ja, Ra-si-ja” - wprawiło w zdziwienie nie jednego widza na trybunach. Tak jak i gwizdy, gdy Polacy wykonywali stałe fragmenty gry.

I wtedy, gdy Japończycy grali na czas, czekając na końcowy gwizdek. Przypominało to farsę, bo taki wynik, przy wygranej 1:0 Kolumbii z Senegalem dawał im awans fazy pucharowej. Przy takim samym bilansie bramkowym, punktach i remisie w bezpośrednim spotkaniu, Japonia awansowała dzięki rankingowi Fair Play. Choć akurat to zachowanie nie miało z uczciwym zachowaniem nic wspólnego.

Wideo

Materiał oryginalny: Polska - Japonia. "Mecz o honor" jak zwykle zwycięski dla Biało-Czerwonych. Choć Japonia porażkę miała pod kontrolą - Polska Times

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bez
i polscy pilkarze pozegnali sie z mistrzostwami z honorem? toz te ostatnie 10 minut to infamia na lata. zaden pilkarz z tego skladu nie powinien miec juz wiecej powolania do reprezentacji. a grosicki to idiota, jak dla psa kaza lezec to kladzie sie na murawie. grosic lezec, lezec dobry pies
P
Piotr
Dokladnie. Wystarczyloby zeby poprostu grali i pilka wyszla by na aut, co pozwoliloby Blaszczykowskiemu nq zmiane.
A
Australijczyk
I Nawałka wymuszajac kontuzje Na piłkarzu.... żenada... cały świat widZiał jak Polska nisko upadła
G
Gość
Lewandowski wystarczy że dobrze się ustawi i już drużyna gra! To własnie dzięki temu, że Lewy poustawiał przy wolnym kolegów, Bednarek strzelił!!! Biliński obejrzyj mecz jeszcze raz i obserwuj Lewego a będziesz wiedział na czym polega piłka!
f
ferdek kiepski
z tym wejściem 'jokera' pijaczka peszki w ostatnich minutach kurde!
G
Gość
Rzygać się chce na widok szmaciarzy
x
xyz
na przyszlych mistrzostwach czy to europy czy swiata nazywajmy pierwszy mecz MECZEM O HONOR! dlaczego pierwszy mecz kurna ma nie jest meczem o honor? kibice powinni krzyczec na trybunach glosno na pierwszym meczu ze to mecz o honor!
k
kopacz
Szkoda mi was!
P
Piotrek
Polacy sprzedali mecz ? Rozumiem Japonie w koncowce meczu, ale dlaczego Polska walczaca o honor nie grala do konca meczu, tylko pozwolila Japoni na 10 minut podan ?
b
barti
Nie ma drużyny i to co pokazali na mundialu to było dno i beznadzieja. W meczu o nic wygrali czapkę śliwek. To "zwycięstwo" nic nie zmienia w ogólnej ocenie tych pseudo zawodowców. Kilku zostawić a resztę wyrzucić !
M
Mistrzostwa Świata 2018
Ten mecz, to był poziom naszej 3-ligi, wstyd dla jednych i drugich.
e
emeryt
został zrealizowany plan B--chodzony.
k
kalaudia pipka
.
o
oko
końcówka meczu powinna spowodować dyskwalifikację obu zespołów
J
Js
Jakby grali o honor, to walczyliby do końca, a nie robili razem z Japończykami kabaret pod koniec.
Dodaj ogłoszenie