O ponad 88,5 mln złotych wzrósł w 2015 roku przychód ZPK Rupińscy z Szumowa w stosunku do roku 2014. Dało to firmie awans w Podlaskiej Złotej Setce Przedsiębiorstw na 19. miejsce.

Dzięki usytuowaniu swoich oddziałów firma może oferować produkty w województwach: mazowieckim, podlaskim, kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim i śląskim. Stało się to możliwe m.in. dzięki transakcjom zakupu kilku zakładów, które nastąpiły w latach 2014 i 2015 i zaprocentowały jeszcze lepszą niż wcześniej dostępnością do klientów.

Firma państwa Rupińskich powstała osiem lat temu w wyniku połączenia dwóch innych firm: Zakładu Produkcji Kruszyw Kazimierz Rupiński i PPUH Trans-Krusz Irena Rupińska (obie istniały od 1995 roku).

Zajmuje się głównie wydobywaniem i sprzedażą kruszyw oraz usługami transportowymi. Wydobywanie kruszyw odbywa się zarówno tradycyjną metodą odkrywkową, jak i ze złóż zawodnionych i głęboko zalegających. Jak śmieje się Kazimierz Rupiński, składając u nich zamówienie, to co niemożliwe, dostanie się od ręki, a na cuda trzeba trochę poczekać.

Dzięki zakupom nowych zakładów w Jaskach, Raszągu, Drachlach, Kazanicach czy suwalskiego Kruszbetu przedsiębiorstwo nie tylko bardzo zwiększyło swój zasięg, ale w dodatku dzięki bocznicy kolejowej przy zakładzie w Drachlach może wysyłać materiały do klientów, którzy także mają własne bocznice. Tej możliwości nie było do 2015 roku. - To niewątpliwie było przyczyną poszerzenia grona naszych klientów, a co za tym idzie wzrostu przychodów - ocenia Kazimierz Rupiński. Zwraca też uwagę na wzrost zatrudnienia w firmie: - Z Zakładu Produkcji Kruszyw Szumowo wyłączyliśmy transport do spółki córki Natrix. Jest w niej 260 ciężarówek i pracuje 340 osób. W ZPK zostało 320, czyli mniej niż było, ale łącznie jest nas więcej.

- Dodatkowo - uzupełnia Kazimierz Rupiński - jesteśmy w stu procentach właścicielem suwalskiego Kruszbetu, a tam pracuje 80 osób.

W rezultacie firma praktycznie podwoiła swój zasięg terytorialny, a przejęcie Kruszbetu dodało do jej ofert produkcję betonów.

Kazimierz Rupiński nie ukrywa, że w tej branży nie jest łatwo.

- Stawiamy na długofalowe budowanie marki. Przez lata pracowaliśmy na jakość i solidność oferty i nie chcemy z tego rezygnować. Ale z jednej strony, konkurencję zakłócają dotacje unijne - zauważa przedsiębiorca - które jednym pomagają, a inni muszą sobie radzić sami w oparciu o własne lub zwrotne źródła finansowania. Z drugiej strony, ustawa o zamówieniach publicznych powoduje, że w przetargach podstawową rolę odgrywa czynnik ceny. Zmusza to firmy do poszukiwania tanich podwykonawców, schodzenia do poziomu cen, jakich nie da się oferować trzymając wysokie standardy pracy. A my nie po to je osiągaliśmy, żeby schodzić w dół.

Produkty firmy spełniają wymogi norm krajowych i europejskich. Przy każdym jej zakładzie są Działy Kontroli Jakości.

Firma ma też własne laboratorium, w którym bada wszelkie parametry oferowanego asortymentu.