Po latach zachłyśnięcia się artykułami z Zachodu, doceniamy to, co nasze

Maryla Pawlak-Żalikowska (jan) [email protected]
Po latach zachłyśnięcia się artykułami z Zachodu, doceniamy to, co naszeMaciej Raciniewski, handlujący na bielskim targowisku, ma nadzieję, że choć czasem jest tu więcej sprzedających niż kupujących, to jednak i u nas przeważy widoczny już trend do poszukiwania na bazarkach świeżej żywności
Po latach zachłyśnięcia się artykułami z Zachodu, doceniamy to, co naszeMaciej Raciniewski, handlujący na bielskim targowisku, ma nadzieję, że choć czasem jest tu więcej sprzedających niż kupujących, to jednak i u nas przeważy widoczny już trend do poszukiwania na bazarkach świeżej żywności K. Jankowski
Nikt w Europie nie lubi tak zakupów na bazarach jak Włosi i Polacy. Specjaliści zauważają jednak, że o ile targowiska z odzieżą czy obuwiem mają słabe szanse dalszego rozwoju, o tyle rozkwitają rynki ze świeżymi towarami.

Maciej Raciniewski, politolog, dziennikarz radiowy i... sprzedawca na rynku w Bielsku Podlaskim zwraca uwagę, że w południowej części województwa podlaskiego każde miasteczko ma swój dzień targowy. W związku z tym handlujący zaczynają swoją wędrówkę w poniedziałek od Brańska, we wtorek są w Zabłudowie, w środę w Hajnówce, a czwartek spędzają w Bielsku. - Bielski ryneczek chętnie odwiedzany jest także w soboty - uzupełnia sprzedawca. - Handel zaczyna się od wczesnych godzin rannych. To z jednej strony tradycja, ale też podejście praktyczne: miejsc handlowych jest mało, a chętnych do ich zajęcia sporo. 

Pan Maciej przyznaje, że czasem sprzedających jest więcej, niż kupujących. Jednak zdaniem Andrzeja Kondeja, doradcy marketingowego, bazary z żywnością mają zdecydowanie lepsze perspektywy niż np. z odzieżą: - W tej drugiej branży handel targowiskowy ma raczej tendencję zanikającą, bo wiadomo, że większość klientów przejmują jednak sieciówki, które potrafią być tanie - mówi. -  A poza tym również mamy tu za konkurencję sektor secondhandów, które potrafią być bardzo ładne i outletów, które są dla rynków konkurencją "twarzą w twarz".

Zdaniem analityka znaczącym czynnikiem utrzymania w naszym regionie bazarów odzieżowych jest zainteresowanie nimi klienteli ze Wschodu. To ona jest głównym odbiorcą towaru na terenach przygranicznych, ale też na największym bazarze Polski północno-wschodniej - przy ul. Kawaleryjskiej w Białymstoku.

Oddzielnym tematem jest natomiast branża spożywcza.

- Tu mamy wyraźny trend w kierunku żywności z Polski, postrzeganej jako lepsza i zdrowsza

- ocenia Andrzej Kondej. -  Zwłaszcza rośnie popularność regionalnych wyrobów. Widać to szczególnie w największych miastach Polski. Bo takie, jak Białystok, mają jednak jeszcze tę swoją nie do końca wielkomiejską specyfikę, że ludzie zaopatrują się w takie frykasy u krewnych i znajomych na wsi lub z mniejszych miejscowości, gdzie rodzina produkuje je w domach i przydomowych ogrodach.

Andrzej Kondej zwraca uwagę, że nawet portugalska Biedronka poszła w tę stronę i reklamuje się przede wszystkim poprzez sprzedaż polskich produktów. Bo po latach zachłyśnięcia się kolorowymi artykułami z Zachodu, doceniamy to, co nasze. - Myślę, że spełnia się teza, którą kiedyś już postawiłem, że podstawą handlu detalicznego jest różnorodność - mówi ekspert. - Konsument ma różne potrzeby.  Gdy ma pięć minut, wyskakuje do pobliskiego sklepu. Większe potrzeby spełnia w hipermarkecie. Czasem wyskakuje się na ryneczek. Teraz dominują dyskonty, ale w Polsce format małych sklepów ma się dobrze. Podobnie, jak we Włoszech, bo obie te nacje widocznie lubią kupować blisko. I wielkie sieci dostosowują się do tego.

Targowiska
Z danych GUS i Eurostatu wynika, że na terenie Unii Europejskiej tylko Włosi mają wyższe przychody z targowisk od Polaków. Na Półwyspie Apenińskim udział handlu na targowiskach w sprzedaży detalicznej wynosi 2 proc, a u nas - 1,7. A jak podaje "Rzeczpospolita" za firmą PMR, w pierwszym kwartale tego roku 30 proc. Polaków wskazywało bazary jako miejsce zakupu odzieży. I jest to wzrost o 2 proc. wobec ubiegłego roku.

Konieczny zakaz eksportu drewna, inaczej wiele firm upadnie

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Czup
A Truskawa  skasował za srebrniki
a
aaannn
Pracuję w Holandii 9 mc w roku ,w różnych miejscach
W Holandii w każdym mniejszym ,czy większym mieście są TARGOWISKA,RYNKI. wszędzie!!!
 
Tak jest w całej Europie,więc proszę mi nie wmawiać ,że tylko w Polsce i we Włoszech!!! ok?!
W Amsterdamie bazary są w wielu miejscach i na stałe i nikomu to nie przeszkadza! ze wszystkim z chińszczyzną z owocami i starymi rzeczami.
k
krysia
Tęsknie za rynkiem na Jurowieckiej, był w cenrum i bardzo duzo ludzi tu kupowało
c
czytelnik1234
Fajnie, że są te bazary. Widać już je też w Biąłymstoku i to jest świetne. 
Bardzo fajny bazar był w Augustowie, fakt że może nie był zbyt zadbany i jego infrastruktura nie była rozbudowana, ale miał swój urok, gwar i było więcej sprzedanjących. Teraz jest niby "ucywilizowany", ale to już nie to samo.
Dodaj ogłoszenie