Nie mam wpływu na swój los

Julita Grzywa
Trudno mieć dystans do siebie i do tego, co robimy w życiu - mówi Ignacy Karpowicz
Trudno mieć dystans do siebie i do tego, co robimy w życiu - mówi Ignacy Karpowicz fot. Wojciech Oksztol
Tu sie urodziłem. Tu są miejsca, które znam najlepiej. A poza tym uważam, że Białystok jest mało obecny w literaturze, a przez to ciekawy

Kurier Poranny: Pisarz, poliglota, tłumacz, podróżnik, autor czterech książek. Zaledwie trzydziestolatek... Twoim życiorysem można by obdzielić kilka osób. Czy ta mnogość doświadczeń stworzyła dojrzałego pisarza?

- Nie czuję się jakoś szczególnie dojrzały ani dorosły... A co do tej mnogości przeżyć, o której mówiłaś... To jest być może dobre, gdy jest się młodym. Wiele się dzieje, nie da się jednak tego od razu przetworzyć, zrozumieć. Teraz czerpię z tych kilku szalonych lat, a moje życie jest obecnie dużo spokojniejsze. To, iż rzuciłem się w wir tych wszystkich zdarzeń, wynikło trochę z przypadku, a po części było świadomym działaniem.

Szukaniem bodźców?

- Dokładnie. Próbowałem pisać właściwie od zawsze. W czasach studiów zauważyłem, że to wszystko, co stworzyłem, jest, być może, od strony warsztatowej dobre, nie ma w tym jednak głębszej treści. Przeprowadziłem więc pewien eksperyment. Wpuszczałem siebie często w maliny, w różne dziwne i niebezpieczne sytuacje. Wszystko po to, żeby zobaczyć, jak się sam zachowam, jak się zachowa świat.

Narażając nawet własne życie podczas podróży do krajów objętych wojennymi konfliktami: Etiopii, Erytrei, Somalii...

- Tak… Mogłem to robić, bo zawsze byłem przekonany, iż nie mam wpływu na swój los. Nie wiem, czy istnieje Opatrzność, czy tylko przypadek. Nie mam pojęcia, jak świat został skonstruowany. Wychodziłem zawsze z założenia, że nie powinienem się o siebie martwić, ponieważ nie jestem w stanie przeciwdziałać nieszczęściom, które mogą się zdarzyć. Rzeczywiście bywałem w dość niebezpiecznych miejscach, ale wydaje mi się, że czasem większe zagrożenie niosą najlepiej znane zakątki. Chociażby Warszawa, w której długo mieszkałem. Są tam takie miejsca, gdzie istnieje dużo większa szansa, że ktoś mi spuści łomot, niż w ogarniętej wojną Etiopii.

Wygląda na to, że to ryzykowne szukanie inspiracji opłaciło się. Jesteś autorem czterech książek. Każda kolejna była zupełnie inna od poprzedniej. Opisywałeś swoje miasto, czyli Białystok, później Etiopię, w końcu w "Gestach" wracasz do miejsca urodzenia - niewielkiej wsi pod Białymstokiem.

- Rzeczywiście, te teksty są różne. A to dlatego, że mnie potwornie nudzi przerabianie czegoś po raz kolejny. Nie ma więc mowy o jakimś "Niehalo2". Ten temat został zamknięty. Nie ma sensu do tego wracać.

Ale sam Białystok, i szerzej, Podlasie, wciąż Cię inspirują. Nie obraziłeś się, iż nie dostałeś nagrody Kazaneckiego za "Niehalo"?

- Nie, nie obraziłem się... To oczywiste, że akcja moich powieści toczy się w Białymstoku i okolicach. Tutaj się urodziłem. Tu są miejsca, które znam najlepiej. A poza tym uważam, że Białystok jest mało obecny w literaturze, a przez to ciekawy.

"Nowy kwiat cesarza" - książkę o Etiopii - później jednak zauważono i nagrodzono...

- Bez żadnej kokieterii powiem, że nie spodziewałem się tego. Myślałem, że po "Niehalo" przypięta mi zostanie na długie lata łatka prowokatora czy osoby, która za Białymstokiem nie przepada. Myślałem, że ewentualnie jakąś nagrodę dostanę najwcześniej gdy będę stary i umierający, tak dla zasady. A jednak, na szczęście, tak się nie stało. To bardzo ważne, aby być docenionym w mieście, w którym się urodziło i wychowało. Tak więc ta nagroda bardzo mnie ucieszyła.

Ze spokojem można było pisać kolejną książkę. "Gesty" właśnie pojawiły się w księgarniach. Wspominałeś, że wielu krytyków nie zauważa w Twojej twórczości jednego z ważniejszych elementów. Mówi się, że operujesz groteską, sarkazmem, obnażasz paradoksy polskiej rzeczywistości. Ale jest coś jeszcze... Sytuacje graniczne, w jakich stawiasz swoich bohaterów..

- Tak, to prawda. Często doprowadzam do takiej sytuacji, gdy bohater lub bohaterowie nie mają pojęcia, jaka jest odpowiedź na zadane pytanie. Nie wiedzą, czy jest Bóg, czy go nie ma. Czy życiem rządzi przypadek, czy może jest jakiś plan. Wszyscy moi bohaterowie docierają do takiego momentu, w którym gubią się. Tymczasem okazuje się, że na niektóre pytania po prostu nie można znaleźć odpowiedzi. Czego by się nie wybrało, to tak naprawdę jest to wybór całkowicie subiektywny. Mnie zawsze interesowały strefy przejścia, gdy coś się staje, to całe pomiędzy, gdzieś na obrzeżach, na końcu.

W "Gestach" tych wątpliwości też jest wiele. Syn, który chce zbliżyć się do śmiertelnie chorej matki. Niestety, nie umie.

- Trudno mieć dystans do siebie i do tego, co robimy w życiu. Zwłaszcza trudno jest ten dystans utrzymać, gdy mówimy o osobach najbliższych. Zostały one nam dane. Nikt przecież nie wybiera swojej matki, ojca czy rodziny. To są osoby bliskie, ale z powodu więzów krwi. Mentalnie bywa różnie. Tutaj rzeczywiście bohatera dopada coś na kształt iluminacji. Opuszcza świat, który sobie sztucznie stworzył. Postanawia nazwać rzeczy po imieniu. Przecież jeśli nie widział swojej starej matki przez kilka miesięcy i nie rozmawiał z nią przez telefon, to nie dlatego, że nie miał dla niej czasu, ale po prostu nie chciał. W pewnym momencie bohater postanawia przestać się oszukiwać. Czy to coś zmienia? Niekoniecznie. Dla mnie ta książka jest w dużej mierze zapisem klęski. To historia o tym, że za pomocą słowa nie można uporządkować i ocalić życia. Tak to widzę, a co inni zobaczą? Różnie to może być. Zdarza mi się czytać bardzo zaskakujące recenzje moich książek. Ale jeśli argumenty budują spójną tezę, to jestem w stanie to przyjąć.

Dziękuję za rozmowę.

Ignacy Karpowicz - pisarz młodego pokolenia. Tłumacz, poszukiwacz przygód, autor czterech książek. Za jedną z nich - "Nowy kwiat cesarza (i pszczoły)" - otrzymał nagrodę literacką imienia Wiesława Kazaneckiego. Wcześniej był nominowany do Paszportu Polityki za swój debiut literacki - powieść "Niehalo". Do księgarń wchodzi właśnie jego najnowsza książka "Gesty".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie