Między kwadransem darmowego parkowania a ciepłymi posiłkami zimą dla kontrolerów strefy

Tomasz Maleta [email protected]
Bez wątpienia głównymi  bohaterami debaty o parkomatach ze strony radnych byli Alicja Biały i Wojciech Koronkiewicz (oboje na zdjęciu z inauguracyjnej sesji  z 1 grudnia 2014 r.)
Bez wątpienia głównymi bohaterami debaty o parkomatach ze strony radnych byli Alicja Biały i Wojciech Koronkiewicz (oboje na zdjęciu z inauguracyjnej sesji z 1 grudnia 2014 r.) Tomasz Maleta
Od września w strefie płatnego parkowania Białymstoku ustawione zostaną parkomaty. Wydawało się, że pożegnanie z papierowymi blankietami - poza ulgą - nie wzbudzi żadnych emocji. Tymczasem władze miasta w debacie na ostatniej sesji rady zakrzywiały miejską czasoprzestrzeń do granic banalności.

Uchwała, którą przygotował magistrat, a zaakceptować mieli radni, była dość jasno sprecyzowana. Poniekąd potwierdził to Tomasz Madras, szef komisji budżetu i finansów. Z przyjemnością - jak sam powiedział- informował o pozytywnej opinii o możliwości płacenia w parkomatach za postój w strefie. A ponieważ układ sił w komisji jest emanacją tego w całej radzie, wydawało się, że sprawa nie odbije się większym rezonansem ponad to, co było w tytule projektu. Tym bardziej że ani nie zmieniał granic strefy, ani stawek za pozostawienie w niej samochodu. Jedynie w przypadku osób niepełnosprawnych uprawnionych do karty parkingowej przewidywał zeroprocentową ulgę w całej strefie. Z jednej strony było to dostosowanie do wcześniejszego wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego, z drugiej zbiegło się w czasie z procesem weryfikacji w kraju uprawnień osób niepełnosprawnej. I od tego ostatniego zagadnienia rozpoczęła się debata parkomatowa.

- Z uchwały nie wynika, czy ta zerowa stawka obowiązuje na dowolnym miejscu parkingowym w strefie czy tylko na tych oznaczonych kopertą - zastanawiała się Agnieszka Rzeszewska (PiS).

Powrót do przeszłości

Jej kolega klubowy Henryk Dębowski do uchwały podszedł z perspektywy historycznej. Dociekał dlaczego kierowcy musieli czekać aż piętnaście lat na parkomaty. - Nie wiem, czy nie mogliśmy, a w zasadzie Państwo nie mogli podjąć wcześniej takiej decyzji, bo ja nie byłem radnym - pytał.

Do przeszłości sięgającej początków papierowego systemu opłat powróciła też Alicja Biały: - Pamiętam, że równolegle wprowadziliśmy dobrą praktykę: osobom pracującym w strefie w okresie zimowym podawano ciepłe posiłki.

Ten smak nostalgii wzbudził poruszenie w rzędzie, który podczas sesji zajmują najważniejsi urzędnicy magistratu.

- O, pan się wzrusza panie prezydencie, wzdycha pan. Ale tak było - przypominała wiceprezydentowi Adamowi Polińskiemu radna Alicja Biały. - I ta dobra praktyka została zaniechana. Szczególnie zimą taka przerwa na posiłek regeneracyjny byłaby wskazana. Czy możliwe byłoby, abyśmy wrócili do tej formy wspierania osób, które pełnią tak ciężką funkcję. Wiem, że w okresie letnim dostają one wodę.

Zanim radna doczekała się odpowiedzi (jak się później okazało po pół godzinie), pytanie kolejne zadał Rafał Kosno, któremu głos - jako mieszkańcowi Białegostoku - zgodnie z regulaminem udzielił przewodniczący rady Mariusz Gromko (PiS).

- Czy nie byłoby na przykład możliwe, by zamiast parkomatów karty parkingowe sprzedawali właśnie ci kontrolerzy. I żeby może byli lepiej zmotywowani finansowo, prowizyjnie? To w takim razie czy jest potrzeba wprowadzania tych parkomatów? - zastanawiał się Rafał Kosno.

Swoim pytaniem w rozbawienie wprawił nie tylko przedstawicieli magistratu, którzy odpowiedzieli mu - jak to podkreślił wiceprezydent Adam Poliński - z ławki. Wyczerpująco, bo pytający sam to zresztą przyznał. Ich dialog co prawda dla większości obecnych na sesji był nie do usłyszenia, ale nietrudno domyśleć się, co było jego osnową. W końcu kontrolerzy od dawna sprzedają karty parkingowe, choć stanowi to ułamek ich dystrybucji. Cały ciężar spoczywa na wykonawcy, który wygra przetarg na obsługę 120 punktów sprzedaży.

Co do zaszłości historycznych, to wiceprezydent nie chciał odpowiadać za całe piętnaście lat, bo - jak tłumaczył - "podobnie jak pan radny nie zawsze był radnym, tak ja nie zawsze był wiceprezydentem".

Nie sposób jednak w tym miejscu odnotować, że jest nim już ponad osiem lat i w międzyczasie pilotował i wdrażał system 3.0 - płacenie za parkowanie z telefonu komórkowego.

System niezbyt pożądany

Przez wiele lat białostoczanie byli utwierdzani w tym, że wejście na wyższy poziom rewolucji technologicznej znosi sens montowania parkomatów, czyli korzystania z systemu w wersji 2.0. Mieszkańcy z czasem przywykli do papierowych blankietów (wersja 1.0), chociaż zarazem narzekali na ich mankamenty m.in. z każdym rokiem coraz mniejszą dostępność. W znacznie gorszej sytuacji byli jednak przyjezdni, którzy przyzwyczajeni do parkomatów w innych miastach rozglądali się za podobnymi urządzeniami w centrum Białegostoku. I nijak nie mogli zrozumieć, o co chodzi z blankietami papierowymi i gdzie ich szukać. Tym bardziej, że równolegle znikały ze śródmieścia kioski Ruchu - naturalne miejsce pierwszego kroku w poszukiwaniu papierowych kart parkingowych.

Oparty na nich system, dla kierowców niezbyt nowoczesny i mało przyjazny, miał - jak przyznał podczas debaty wiceprezydent Poliński - podstawową zaletę: był ekonomiczny. Z perspektywy miasta oznaczało to wydatek 900 tys. złotych na etaty dla pracowników biura strefy plus około 400 tys. za dystrybucję kart. W sumie daje to 1, 3 mln zł. Z perspektywy zwykłego kierowcy wyglądało to tak, że koszt zakupu karty był tożsamy z opłatą za parkowanie. W przypadku regulowania należności przez komórkę na początku dochodził jeszcze koszt wysłania sms-a (24 groszy).

Mimo rozwoju technologii informatyczno-bankowych nadal nie ma możliwości, by opłatę za parkowanie bezpośrednio przenosić do rachunku telefonicznego. Tak, by nie było konieczności przedpłacania. Bo choć w ten sposób białostoczanie mogą płacić od pięciu lat, to metoda zupełnie nie przypadła im do gustu. Tylko kilka czy kilkanaście procent mieszkańców jest gotowych płacić w ten sposób. W odróżnieniu od podobnych płatności za BiKeRy: by jeździć rowerem wystarczy wejść na stronę internetową i zarejestrować się oraz wpłacić dziesięć złoty.

- Tak żartem dzisiaj mówiłem, że gdyby podobnie jak w przypadku BiKeRa pierwsze 20 minut za parkowanie byłoby darmowe, to wszyscy przeszliby na sms-y - prorokował Adam Poliński. - Parkomaty w stosunku do kart mają wiele zalet, ale też trzeba powiedzieć i proszę to wziąć w lekki nawias czy cudzysłów, że przypominają stawianie budek telefonicznych w sytuacji, gdy każdy z nas ma telefon komórkowy w kieszeni.

A może ulgi za hybrydę?

Wiceprezydent przyznał, że przyzwyczajenia mieszkańców oraz przewidywany brak jakiejś diametralnej zmiany na rynku płatności mobilnych były przesłankami decyzji o systemie parkomatowym w formie usługi, z której miasto chce korzystać przez osiem-dziesięć lat.

- Ma ona nie tylko polegać na ustawieniu urządzeń i ich serwisowaniu, wymianie materiałów eksploatacyjnych, ale też kolekcji monet - tłumaczył radnym wiceprezydent. - Szacujemy, że cały koszt systemu wyniesie około 2 mln złotych, choć konkretną kwotę naszych oczekiwań ujawnimy po otwarciu kopert przetargowych.

Wypowiedź o kosztach od razu podziałała na wyobraźnię radnych, choć wcześniej Mariusza Gromkę interesowało, czy w ramach proponowanych rozwiązań miasto zamierza promować pojazdy ekologiczne o napędzie elektrycznym lub hybrydowym. - By mogły poruszać się w strefie w zakresie opłaty taryfy ulgowej - pytał przewodniczący rady miasta.

- W kontekście tej uchwały mówimy tylko o metodzie płacenia - odparł wiceprezydent.

- Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem - zastanawiał się Krzysztof Stawnicki (PiS). - Od zakupu własnych parkomatów bardziej nam się będzie opłacało to, że firma je wydzierżawi i na tym zarobi?.

- Tak - doprecyzował wiceprezydent.

Alicja Biały, nieustająco czekając na odpowiedź w sprawie zimowej wkładki regeneracyjnej dla kontrolerów, tym razem dociekała jak wprowadzenie parkomatów wpłynie na zyski miasta ze strefy płatnego parkowania.

- Dotychczas mamy 450 tysięcy zysku z jednego miesiąca, jednej trzeciej nie ściągamy. W sumie 600 tys. miesięcznie. Przewidywany zysk przy parkomatach: 600 tys. razy 12 to daje rocznie 7, 2 mln. Minus 2 miliony, które oddajemy na obsługę. To będzie 5, 2 mln. Minus opłata za pracowników, to zostaje nam … Jaka kwota? Trzy miliony miasto będzie miało zysku czy nie? - liczyła w pamięci radna (PiS).

Marek Jerzy Chojnowski przyznał, że od kiedy syn nauczył go półtora roku temu korzystania z aplikacji mobilnej, nie ma problemu z opłatami za parkowanie.

- Wszystko działa błyskawicznie - przyznał. - Nie widzę powodów, by wydawać pieniądze w inny sposób. Jednak tocząca się przed chwilą dyskusja skłoniła mnie do zadania pytania: proszę mi pokazać biznesplan tego przedsięwzięcia. W mojej pracy departament by mnie zabił, gdybym zaproponował wydawanie pieniędzy bez bardzo szczegółowego biznesplanu, który uwzględnia wszystkie aspekty.

Z kolei Sebastian Putra (PiS), choć nie ukrywał radości z parkomatów, dociekał co stało się takiego, że raptem to rozwiązanie ma sens. - Pamiętam jak dziś jak w połowie poprzedniej kadencji pytałem z mównicy o parkomaty. Usłyszałem, że nie są opłacalne. Czy teraz mamy na to więcej pieniędzy? Kto nie płacił przy papierowych biletach, nie skorzysta też z parkomatów.

O krok dalej poszedł jedyny radny SLD zainspirowany wcześniejszym żartem wiceprezydenta.

- Może warto zaproponować mieszkańcom przez pierwszy rok, by pierwsze piętnaście minut było za darmo - mówił Wojciech Koronkiewicz. - Zachęciłoby to ludzi do korzystania z sms-ów i nie musielibyśmy wydawać 2 milionów w skali rok. Przy ośmiu czy dziesięciu latach to już jest odpowiednio 16-20 mln.

- Gdybyśmy wyszli z tym rozwiązaniem, to spotkałoby nas inne pytanie: dlaczego osoby starsze, nie umiejące posługiwać się aplikacją mobilną, będą dyskryminowane - zastanawiał się wiceprezydent Poliński.

Wszystko przez nieszczęsne 24 groszy, czyli koszt wysłania sms-a. Tego dylematu nie mają kierowcy, którzy w ramach wykupionej usługi telefonicznej posiadają dostęp do internetu. Wtedy mogą korzystać z aplikacji mobilnych na smartfony.

Smak i zapach kalorii

Joanna Czaczkowska, dyrektorka biura strefy płatnego parkowania, w odpowiedzi na pytanie o posiłki regeneracyjne wspomniała, że były przeprowadzone badania zużycia kalorii przez kontrolera w czasie pracy.

W tym momencie na sali zapanowała wesołość.

- Może to państwa bawić, ale takie są wymogi BHP - uzasadniała dyrektorka. Wspomniała też, że odwiedziny przez kontrolerów barów w centrum miasta zaburzały delikatnie rzecz ujmując - dyscyplinę pracy.

- Ten problem został wyeliminowany - podkreślała Joanna Czaczkowska. - Ponadto nie chcę już o tym opowiadać, że zupa była za słona lub za tłuste danie otrzymywali biedni pracownicy. Uniknęliśmy niezadowolenia samych pracowników, którzy twierdzili, że są karmieni niesmacznymi.

Po tej repecie debata o parkomatach bynajmniej się nie zakończyła.

- Jeśli radni otrzymali odpowiedzi na swoje pytania, to ja chciałbym poprosić o odniesienie się do pytania w sprawie samochodów elektrycznych - dociekał ponownie Mariusz Gromko.

Po sali przeszedł pomruk: - Na gaz, samochód na gaz.

- Była informacja, tak? Dobrze dziękuje - zreflektował się przewodniczący rady.

O głos poprosiła ponownie Alicja Biały. Z pewną dozą nieśmiałości starała się usprawiedliwić swoje pytanie o posiłki regeneracyjne: - Informacja, którą przekazałam była bezpośrednio od pracowników strefy parkowania. Poprosili, czy ewentualnie nie można wrócić do tych praktyk. Myślę, że byłyby one wskazane w okresie zimowym.

W reakcji wiceprezydent Adam Poliński wyraził przekonanie, że pracownicy w strefie pracują najlepiej jak potrafią. - Chce jasno powiedzieć: to, co jest wymagane prawem, jest pracownikom zapewnione - stwierdził. - Z drugiej strony myślę, że sfera publiczna powinna być ostatnią, która to prawo twórczo rozwija. Pamiętajmy, że to wszystko jest na koszt podatnika, czyli mieszkańca naszego miasta.

I tak trosko o dobro białostoczan zakończyła debatę o parkomatach. Ostatecznie uchwałę poparło 26 radnych, dwóch się wstrzymało, nikt nie zagłosował przeciw. Podjęcie decyzji poprzedziły trzy kwadranse zakrzywiania miejskiej czasoprzestrzeni do granic banalności. Można wcześniej nie być radnym, ale pytanie osoby piastującej funkcję publiczną z wyboru o przyczyny braku parkomatów wydaje się jakby z innego wymiaru. Tym bardziej, że temat ten był poruszany w ostatniej kampanii wyborczej niemal przez wszystkie ugrupowania. Co więcej, można z dużą dozą prawdopodobieństwa zaryzykować tezę, że to sytuacja samorządowa przed listopadowymi wyborami przesądziła o tym, że nagle montowanie w Białymstoku parkomatów nabrało sensu. Nie mógł tego wprost przyznać wiceprezydent, bo tak na dobrą sprawę byłoby równoważne z przyznaniem, że przejście od razu na system 3.0 było utopijną wizją.

Zapłacimy nie tylko monetami

Parkomat przyjmie monety od 10 groszy do 5 zł. Nie wyda jednak reszty. Minimum można będzie wykupić 15 minut. Parkomat naliczy opłatę proporcjonalnie do wrzucanych monet. Zapłacimy więc za 20, 25 czy 45 minut. Teraz to niemożliwe. Bo dziś obowiązują karty półgodzinne (w strefie A - 1,20 zł, w B - 60 gr) i godzinne (w A - 2,40 zł, w B - 1,20 zł). Zapłacimy też zbliżeniowo kartami płatniczymi.

Koszty strefy a biznes plan

Jeśli chodzi o wpływy z opłat od mieszkańców za rok 2014 to wyniosły one 5, 082 mln. W tym roku planowane są na poziomie 5,45 mln. W latach poprzednich kształtowały się na poziomie 3,5 mln. Według miejskich urzędników wpływy rosną z trzech powodów: większej liczby parkujących, wyższych stawek w strefie i wyższej skuteczności w ściąganiu należności.

- To z kolei pozwala na podjęcie decyzji o zastosowaniu droższego systemu, ale bardziej przyjaznego dla mieszkańców - mówił wiceprezydent Poliński (na zdjęciu) w odpowiedzi na obawy radnego Piotra Jankowskiego, czy nie stanie się tak, że radni podejmą decyzję w sprawie parkomatów, a następnym ruchem będzie projekt uchwały skierowany przez pana prezydenta, by podnieść opłaty za parkowanie, bo system jest dużo, dużo droższy i trzeba go utrzymać.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie