MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Małomiasteczkowi fotografowie. Zobacz zdjęcia mieszkańców Podlasia z początków XX wieku

agsa
Autorami fotografii są Czesław Kamiński i Jerzy Kostko
Autorami fotografii są Czesław Kamiński i Jerzy Kostko albom.pl
Kolejne niepublikowane dotąd archiwalne fotografie ze wschodnich krańców RP można oglądać na stronie albom.pl. Odnalezione zostały w prywatnych domach w małych podlaskich miejscowościach - Hajnówce i Kleszczelach, ale ich autorzy Czesław Kamiński i Jerzy Kostko byli w samym centrum historycznej zawieruchy jaka przetoczyła się przez te tereny na początku XX wieku.

Choć ich zdjęcia nie przedstawiają dramatycznych wydarzeń ani działań wojennych, są ważnym dokumentem czasów.

Jerzy Kostko z Kleszczel

- Jerzy Kostko jest w kręgu naszego zainteresowania od 10 lat, kiedy na strychu jego domu w Kleszczelach odnaleźliśmy stare negatywy. Leżały w trocinach, wymagały czyszczenia, konserwacji i zabezpieczenia – mówi Urszula Dąbrowska ze Stowarzyszenia Edukacji Kulturalnej WIDOK, która realizuje stypendium „Małomiasteczkowi fotografowie - digitalizacja i popularyzacja archiwalnych zdjęć z Podlasia”.

Białystok. Finał projektu "Na ratunek starym domom". Zobacz, jak mogłoby wyglądać nowe życie obiektów z przeszłością
Dopiero po tych pracach archiwalne kadry można było zdigitalizować i udostępnić. Na stronie albom.pl opublikowanych jest 500 kolejnych zdjęć fotografa. Kolekcja Kostko to głównie portrety mieszkańców miasteczka wykonywane na pamiątkę i do dokumentów. W roku 1952 fotograf został oficjalne oddelegowany przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej do wykonywania zdjęć „ludności gminy”. W jego zbiorach są też ujęcia okolicznościowe: z kuligów, polowań, świąt. Zdarzają się też prawdziwe unikaty: jak zbiorowe fotografie uczniów i uczennic żydowskiej szkoły w Kleszczelach.

- Dzięki uprzejmości bliskich Jerzego Kostko – Wiaczesława i Piotra Kostko udało się także dotrzeć do osobistych dokumentów i notatek fotografa. Rzucają one światło na to, jak prowadził swoje atelier i kim był – dodaje Dąbrowska.

Jerzy urodził się w 1897 roku w Rosji, w miejscowości Komarowka. Jego ojciec Józef był kolejarzem wywodzącym się ze szlacheckiej rodziny z okolic Hajnówki. Mama Emma (z ewangelickiego domu Szwalb) pochodziła w Rygi. Wedle zapisków samego fotografa, unicki biskup Leon Jaworowski (1764–1833) zawezwał jego pradziadka, architekta z Kamieńca Podolskiego, do restauracji klasztoru w Supraślu. Dziadek z kolei piastował stanowisko mierniczego w Grodnie. W XIX wieku rodzina na dobre osiadła w Kleszczelach.

I wojna światowa zastaje Kostków w Nowym Dworze pod Warszawą, gdzie ojciec fotografa był zawiadowcą stacji. Zarządzeniem władz carskich zostaje przeniesiony w 1914 roku do Rosji do Kozłowa w guberni tambowskiej. Jerzy rozpoczyna tu edukację w szkole o profilu handlowym. VI klasę kończy już „za bolszewika”. W 1921 roku cała rodzina wraca do Kleszczel i stara się o odzyskanie mienia. W 1924 roku Jerzy wnioskuje o posadę nauczyciela, ale jednocześnie ma już pierwsze zlecenia na zdjęcia. Trzy lata później rejestruje we własnym domu przy ul. Kolejowej 34 zakład fotograficzny. Po roku, w 1928, do wykonywanych rzemiosł dopisuje jeszcze wyrób cembrowin.

Pracownię w Kleszczelach, miasteczku liczebnością nie przekraczającym 3 tys. mieszkańców, będzie prowadził za okupacji sowieckiej i niemieckiej (choć zapewne nie zawsze legalnie), niemal do śmierci w 1976 roku, czyli przez blisko 50 lat. Dlatego jego dorobek jest tak wyjątkowy. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że na jego zdjęciach zarejestrowana została większość małomiasteczkowej populacji. Są na nich Polacy, Białorusini, Żydzi, żołnierze różnych armii, reprezentanci wielu profesji.

Białystok. Na Ratunek starym domom. Historyczne spacery z gawędą o ludziach i budynkach [ZDJĘCIA]

Większość prac fotografa została niestety zniszczona. Umarł jako kawaler, bezpotomnie. Po jego śmierci negatywy wyrzucono na śmietnik. Dalsza rodzina zachowała jednak trochę pamiątek po Jerzym: odbitki, gazety i książki fotograficzne, elementy wyposażenia zakładu (maskownice, kopiarkę do stykówek, pudełka po papierze), ale przede wszystkim notatki. Wynika z nich, że Kostko traktował swoje fotograficzne rzemiosło bardzo poważnie, dbał o samorozwój zawodowy, doszkalał się, dokupował najnowszy sprzęt, prowadził skrzętny bilans kosztów i dochodów z działalności. Interesował się też łowiectwem, psychologią i historią.

Jego zbiór, mimo, że składają się na niego głównie portrety, jest tak niezwykły, że rodzina i miasto Kleszczele planują utworzenie muzeum w jego dawnym atelier.

Czesław Kamiński z Hajnówki

Czesław Kamiński fotografowaniem zajmował się z zupełnie innych powodów. Nigdy zresztą nie robił zdjęć profesjonalnie, dla zarobku. Traktował to raczej jako hobby i użyteczne narzędzie, które pomagało mu w wykonywaniu innej pracy, związanej z przedwojennym przemysłem zbrojeniowym. To z kolei rodzi pytania, czym się właściwie trudnił, realizując służbowe zadania w belgijskim Liège?

Dorobek Czesława przepadłby bez wieści, gdyby nie Piotr i Anna Pietroczukowie, którzy kupili drewniany przedwojenny dom przy ul. Warszawskiej w Hajnówce. Podczas remontu natrafili na stare negatywy i dokumenty. Układały się one w interesującą historię.

Rodzina Kamińskich pochodzi z Mińska (dzisiaj na Białorusi). Ojciec Błażej pracował tam do 1900 roku w fabryce parowej, należącej do rodziny Alfonsa Poklewskiego-Koziełło, jednego z najbogatszych Polaków w Rosyjskim Imperium, nazywanego „wódczanym królem Syberii”. Przedsiębiorca miał też duży udział w rozwoju żeglugi parowcami po syberyjskich rzekach.

Błażej od początku miał problemy z niesfornym młodszym synem Czesławem (ur. 1904 r.) w przeciwieństwie do starszego Władysława, który wykształcił się na nauczyciela. W sierpniu 1918 roku Błażej pisał do dyrektora polskiego gimnazjum „Macierzy Szkolnej” w Mińsku: „najuprzejmiej upraszam W. Pana Dyrektora o łaskawe dopuszczenie syna mego Czesława, ucznia II klasy Pańskiej szkoły, który z racji chorobliwego stanu zdrowia, a w szczególności w ostatnich dniach zakończenia roku szkolnego otrzymał cztery niedostateczne stopnie i zostawiony został na drugi rok”.

- Czesiek zawalił z polskiego, geografii, niemieckiego i przyrody. Ale trzeba pamiętać, że w tle dymią jeszcze zgliszcza po I wojnie światowej, toczy się walka z bolszewią, panuje nędza oraz duża niepewność – podkreśla Urszula Dąbrowska.

W 1920 roku Błażej zostaje zatrudniony w Mińsku jako kasjer w Zarządzie Cywilnym Ziem Wschodnich, rok później wraz z rodziną ewakuuje się przed czerwoną nawałą do Grudziądza, gdzie zajmuje się pomocą uchodźcom z sowieckiej Rosji. Czesław rozpoczyna tam naukę w Szkole Budowy Maszyn. W 1924 roku Błażej, który mieszka już w Hajnówce i pracuje w Kolejkach Leśnych (gdzie też potrzebują specjalistów od maszyn parowych) otrzymuje pismo ze szkoły w Grudziądzu, że syn nie zaliczył trzech przedmiotów zawodowych. Nie wiadomo, jak skończyłby Czesław Kamiński, gdyby nie propozycja od armii.

Najpierw odbywa służbę wojskową, a w 1926 roku zaczyna pracę w Fabryce Broni w Radomiu na stanowisku technika warsztatowego. Niecałe trzy lata później Wojskowa Komisja Odbiorcza wysyła go do jednej z największych fabryk broni w Herstal-lez-Liège w Belgii. Do Polski wraca na stanowisko brakarza w Centrali Odbiorczej Materiałów Uzbrojenia. Ale coś się zaczyna psuć. Posadę traci. Na dodatek z wilczym biletem, bo biuro personalne Ministerstwa Spraw Wojskowych w jednym z pism w czerwcu 1931 roku pisze do kierownika Instytutu Badań Materiałów Uzbrojenia, że nie zgadza się na „odnowienie umowy z pr. k. KAMIŃSKIM Czesławem, wymieniony bowiem został na liście osób, których nie należy przyjmować do instytucji państwowych.”

- Czym Czesław tak bardzo się naraził to pewnie ściśle tajne, ale to właśnie fotografie w tego okresu, z fabryki w Liège, z motocyklowej podróży po Belgii należą do najciekawszych i są unikalne – mówi Urszula Dąbrowska.

Cennym materiałem ikonograficznym są też negatywy z Hajnówki, z domu przy Warszawskiej, ujęcia rodzinne i z Kolejek Leśnych w Białowieży. Poza zdjęciami zachowały się także dzienniczki pracy, listy, odręczne notatki. Niewiele więcej, ponieważ Czesław zginął tragicznie. W 1932 roku utopił się w Bzinku, kolonii pracowników Fabryki Amunicji w Skarżysku Kamiennej.

Na stronie albom.pl udostępnionych jest 100 zachowanych zdjęć jego autorstwa. Dwie płytki mają wydrapaną późniejszą datę: Hajnówka, 1937. Przedstawiają dzieci. Zrobił je zapewne brat Czesława, nauczyciel – Władysław.

Stowarzyszenie Edukacji Kulturalnej WIDOK zajmuje się ocalaniem archiwalnych fotografii od 20 lat. Na stronie albom.pl opublikowanych zostało już ponad 13 tys. fotografii dokumentujących polsko-białoruskie pogranicze.

od 7 lat
Wideo

Zakaz krzyży w warszawskim urzędzie. Trzaskowski wydał rozporządzenie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny