Krzyżewo. Dobra szkoła w małej wsi

Marian Olechnowicz molechnowicz@poranny.pl tel. 085 715 45 45
Współcześni absolwenci, jak za dawnych czasów, fotografują się na pamiątkę na tle budynku starej szkoły
Współcześni absolwenci, jak za dawnych czasów, fotografują się na pamiątkę na tle budynku starej szkoły Fot. Marian Olechnowicz
Szkoła w Krzyżewie nie wygląda na staruszkę, chociaż w tym roku skończyła 85 lat. Jej mury opuściło ponad trzy i pół tysiąca absolwentów.

Historyczny awans wsi rozpoczął się w 1913 roku, kiedy oddano tu do użytku szkołę rolniczą. To właścicielki 400-hektarowego majątku Krzyżewo - Bronisława Karpowicz i jej córka Stefania - postanowiły przeznaczyć część swoich dochodów na utworzenie szkoły.

W poszukiwaniu modelu kształcenia wyjechały do Szwecji i Danii. Zwiedziły wiele tamtejszych gospodarstw i szkół rolniczych.

W 1912 roku marzenia obu pań zaczęły się spełniać. Kosztem 33 tys. rubli w złocie (nie licząc podarowanego drewna) powstała szkoła z internatem i przyszkolne zabudowania gospodarcze.

Całym przedsięwzięciem kierowała Stefania. Zajęcia rozpoczęły się 15 stycznia 1913 roku. Uczniów ściągnęła osobiście Stefania, jeżdżąc po wsiach i agitując rolników, by oddawali synów na naukę (dzieci pracowników miejscowego folwarku miały taki obowiązek).

Kierownikiem szkoły został Ludwik Ostromęcki. Pierwszy uczeń nazywał się Jan Baran i pochodził spod Mińska Mazowieckiego.

Dobrze urządzona szkoła

Szkołę wybudowano w modnym wówczas stylu willi zakopiańskiej, niespotykanym w tym rejonie. Była piętrowa, murowana, skanalizowana, z centralnym ogrzewaniem.

- Piętro mieściło sypialnie dla 40 osób, szatnie, mieszkania nauczycieli, pokój gościnny.
- Parter: salę wykładową, jadalnię, kuchnię, łaźnię, mieszkanie służby, mieszkanie kierownika kursów, pomieszczenie na pomoce naukowe oraz izbę chorych.
- Piwnice: mieściły dwa warsztaty: stolarsko-stelmarski i koszykarski.
- Gospodarstwo szkolne obejmowało 40 morgów gruntu, oborę z 6 krowami rasy czerwonej polskiej i buhaja; chlewnię z trzodą rasy wielkiej białej angielskiej, 2 maciory i knura oraz stajnię z 2 końmi roboczymi.

Szkoła przetrwała I wojnę światową, a działania wojenne nie wyrządziły szkód i uczniowie cały czas pobierali naukę. W okresie Polski niepodległej, od 1919 roku do wybuchu II wojny światowej, Stefania Karpowicz była prywatną właścicielką szkoły.

W 1920 roku uczniowie z Krzyżewa wyruszyli ochotniczo na front i przerwa w zajęciach trwała od 14 lipca 1920 do 1 sierpnia 1921 roku.

W 1939 roku placówka otrzymała uprawnienia szkoły państwowej i nauka miała być bezpłatna. Ale we wrześniu wybuchła wojnaa. Po jej zakończeniu szkoła wznowiła działalność dopiero w 1945 roku, już jako instytucja państwowa.
Stefania Karpowicz uczyła języka francuskiego, geografii i ogrodnictwa. Z nauki korzystało przeciętnie trzykrotnie więcej młodzieży, niż przed wojeną. Niestety, w 1951 roku władze zlikwidowały krzyżewską placówkę. Przez siedem kolejnych lat istniał tutaj PGR.

W 1956 roku absolwenci szkoły upomnieli się o swoją fundatorkę i szkołę. Rok 1967 zapisał się w historii szkoły budową nowej, dwupiętrowej siedziby, z salą gimnastyczną, internatem na 100 miejsc, stołówką, kotłownią oraz dwunastorodzinnym domem nauczyciela. Stara szkoła stała się internatem męskim na osiemdziesiąt miejsc. Stefania Karpowicz, która zmarła trzy lata później, mogła cieszyć się z kontynuacji jej marzeń.

Dyrektor nie lubi narzekać

Kazimierz Nahajowski, dyrektor szkoły z trudem daje się namówić na rozmowę o pracy. Woli opowiadać o uczniach, sukcesach i problemach szkoły. A przecież całe zawodowe życie związał z Krzyżewem.

- Mój dom rodzinny znajduje się dość daleko, bo aż w Rudnej na terenie Wielkopolski - zaczyna opowieść dyrektor szkoły. - Studiowałem w Szczecinie. Potem przypadkowo trafiłem na Podlasie. Oferowano mi pracę w Marianowie, Czartajewie lub Dojlidach. Jednak interesowała mnie szkoła, która gwarantowała mieszkanie. I to właśnie w Krzyżewie były wolne mieszkania.

- Do pracy przyjmował mnie Edmund Szorc, ówczesny dyrektor. Budynek był jeszcze prawie w stanie surowym - wspomina pan Kazimierz. - Roboty więc było od rana do wieczora. Od początku pobytu zaprzyjaźniłem się ze Stefanem Woronko. Obaj byliśmy początkującymi nauczycielami. Stefan był nauczycielem produkcji zwierzęcej oraz kierownikiem internatu.

Kazimierz Nahajowski z sentymentem wspomina też innych nauczycieli: Alicję Jabłonowską i Stanisława Szokę. Byli dla niego wzorem do naśladowania w pracy z młodzieżą. No i były to lata 70., czasy inne od obecnych. Pan Kazimierz miał wtedy 23 lata, a uczniowie byli niewiele młodsi.

-Trudno pamiętać lub wymienić wszystkich. Tyle twarzy, nazwisk - dyrektor Nahajowski zastanawia się przez chwilę. - Spośród moich wychowanków bardzo miło wspominam Kazimierza Kłoskowskiego i Krzysztofa Chlebowicza, których zapamiętałem jako bardzo zdolnych uczniów. Z wieloma utrzymuję kontakty. Wiem, że Ryszard Wiśniewski pracuje w Biurze Ochrony Rządu, Marek Grabowski mieszka w Olsztynie, Ewa Raciborska miała spore sukcesy sportowe. Wśród naszych absolwentów są też księża: Andrzej Stypułkowski, Andrzej Dmochowski, Stanisław Kućmierowski.

Stawiają na rozwój

- W tym roku - mówi dyrektor Kazimierz Nahajowski. - We wszystkich typach i poziomach nauczania mamy prawie pięciuset uczniów. Teraz przymierzamy się do uruchomienia technikum weterynaryjnego. Myślę, że w ten sposób zachęcimy młodych ludzi do nauki w naszej szkole. Spróbujemy także dotrzeć do rodziców gimnazjalistów. Niech oni też decydują o przyszłości swoich dzieci. A warunki nauki i zakwaterowanie w internacie mamy naprawdę na przyzwoitym poziomie.

Niedawno wykonaliśmy termomodernizację budynku. Szykujemy się do remontu części zabytkowej. Wyniki w nauce też mammy przyzwoite - wylicza Kazimierz Nahajowski.

Od lat szkoła może szczycić się świetnymi wynikami sportowymi. To zasługa Aleksandra Puchalskiego, nauczyciela w-f i trenera. W tym roku medale w kraju i Europie zdobywała lekkoatletka Magdalena Młynarska.

Powstają także nowe profile kształcenia dorosłych - rolnicy, po wejściu Polski do Unii muszą się dokształcać. A najważniejsze, że w szkole panuje naprawdę przyjazna, bezkonfliktowa atmosfera.

- I to są nasze atuty — dodaje dyrektor Nahajowski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie