- Jak wracałem to w Irkucku wsiadłem do kolei transsyberyjskiej - wspomina chłopak. - Jechałem nią cztery dni. Wysiadłem w Moskwie, potem dojechałem do Sankt Petersburga. Tam przespałem się, po czym wsiadłem na rower i pojechałem w stronę Estonii.
Później przejechał Łotwę, Litwę i dotarł do Polski. Droga zajęła mu tydzień, ale - jak twierdzi - było bardzo ciężko. Chłopak już myśli o kolejnej wyprawie. W lutym wyruszy śladami gułagów razem z poznanym na wyjeździe Iłanem Czeczniewem i innymi zapaleńcami. Ekspedycja odbędzie się pod hasłem Caxa - Jakuck 2014.
Czytaj e-wydanie »