Kryzys pod napięciem

Wojciech Nowicki
Co robi szef zakładu, który dostaje rachunek z elektrowni wyższy o 40 proc.? Także podnosi ceny. Albo zwija interes i zwalnia ludzi, jeśli jego droższy towar czy usługa nie znajdą nabywców.

- Żle się dzieje na rynku energii dla przemysłu - ocenia Urząd Regulacji Energetyki. Ale nie pomoże przedsiębiorcom, bo biznes płaci za prąd na wolnorynkowych zasadach.

Na prądzie nie oszczędzę – mówi Witold Radziszewski, dyrektor ds. produkcji piekarni PSS Społem w Białymstoku. – Piec chlebowy to nie telewizor, który można ot, tak sobie, wyłączyć, żeby ograniczyć koszty. A słyszałem, że rachunki z elektrowni będą w tym roku dużo wyższe...

„Wyższe” oznacza w tym przypadku około 40 proc. różnicę w stosunku do cen z roku ubiegłego. Tak oceniają skalę tegorocznych podwyżek cen energii dla odbiorców biznesowych sami przedsiębiorcy. Oczywiście kwoty różnią się w zależności od regionu kraju, sprzedawcy prądu i konkretnej oferty.

– Ceny energii dla małych firm, klientów Zakładu Energetycznego Białystok, wzrosły o 30 proc. – wyjaśnia Andrzej Piekarski, rzecznik ZEB Dystrybucja. – Ale cena prądu na fakturze, jaką otrzymają, będzie wyższa o kilkanaście procent. Koszt energii bowiem to połowa rachunku. Pozostała część to abonament i koszt przesyłu prądu, czyli opłata dystrybucyjna.

Duży może więcej?

Niektórzy zachowują stoicki spokój w obliczu spodziewanych podwyżek, inni protestują. Producenci cementu, papiernicy, huty metali nieżelaznych – jak podała „Gazeta Prawna” – domagają się od Urzędu Regulacji Energetyki (URE) i rządu powrotu do kontroli cen. W przeciwnym razie, mając jeszcze kryzys za pasem, nie utrzymają się na rynku.

– Cenniki dla firm nie są sztywne – wyjaśnia Jacek Bełkowski, rzecznik odbiorców paliw i energii. – Mogą więc one negocjować wysokość opłat ze spółkami sprzedającymi prąd. Zwłaszcza dużym odbiorcom udaje się wytargować lepsze ceny..
Browar w Dojlidach, należący do Kompanii Piwowarskiej – potentata na rynku piwa w Polsce, od nowego roku kupuje energię na nowych zasadach.

– Dotąd każdy należący do Kompanii zakład rozliczał się indywidualnie – mówi Patrycja Skrzypiec, rzeczniczka browaru. – Teraz Kompania zawarła umowę z jedną z warszawskich spółek energetycznych w imieniu wszystkich swoich browarów.
Można się domyślać, że w ten sposób firma liczy na korzystniejsze warunki kontraktu na dostawę prądu.

Wolny rynek, drogi prąd

Przypomnijmy, że w lipcu 2007 roku nastąpiła liberalizacja rynku energii i jego podział na sprzedawców i dystrybutorów. Było to jeden warunków, jaki Polska zobowiązała się spełnić, przystępując do Unii Europejskiej. Spółki energetyczne przestały od tego czasu zatwierdzać swoje cenniki dla przedsiębiorstw. A odbiorcy indywidualni zyskali możliwość wyboru sprzedawcy prądu. URE jedynie kontroluje wzrost opłat za jego przesył. Bo każdy odbiorca – skazany jest na korzystanie z linii wysokiego napięcia, utrzymywanych przez lokalnego dystrybutora.

Jednak drobni przedsiębiorcy mają niewielką siłę przetargową wobec operatorów energetycznych. Czy mogą liczyć na pomoc rządu?

– Sprzedawcy prądu to spółki skarbu państwa – tłumaczy Bełkowski. – Ale muszą być rentowne. Taki „twór” jest mało sterowalny. Państwo może jedynie działać przy pomocy perswazji...

Zapłacimy wszyscy

Jednak państwo nie staje w obronie firm. Z tytułu akcyzy (20 zł za megawatogodzinę – najwyższa stawka w Europie!) od każdego sprzedanego przez energetyków kilowata czerpie pokaźne zyski. Zresztą ktoś musi zapłacić za modernizację przestarzałych bloków energetycznych i sieci, rosnące ceny węgla i zwiększanie udziału „zielonej” – droższej energii w ogólnej produkcji. Nie dziwią więc podwyżkowe zapędy operatorów. Tym bardziej że URE nie dopuścił, by w 2009 roku zdrożał prąd dla gospodarstw domowych w wysokości, jakiej domagali się energetycy (podwyżka wyniosła 10 proc., zamiast 30–50 proc.). Powrotu do taryfowania cenników – nie zezwoli na to Unia Europejska – też raczej nie będzie. W jakiej sytuacji stawia to przedsiębiorców?

– Dostaniemy wyższy rachunek i zapłacimy – kwituje szef piekarni Społem. – Czy tego chcemy, czy nie.

Nie trzeba dodawać, że ostatnim ogniwem w podwyżkowym łańcuszku pozostaje klient. I to on musi coraz głębiej sięgać do kieszeni. Czy mu się to podoba, czy nie.

Wolny rynek - na papierze

Uwolnienie rynku energii miało doprowadzić do konkurencji wśród operatów i wojny o klienta. Teoretycznie każdy odbiorca indywidualny czy firma, np. z Białegostoku może wybrać sprzedawcę z Pomorza czy Śląska. Jednak oferty poszczególnych spółek niewiele się różnią. A procedura zmiany operatora - pomimo znacznego uproszczenia - wciąż pozostaje dla wielu zbyt skomplikowana.

W ciągu 1,5 roku od liberalizacji rynku, w całym kraju zdecydowało się na ten krok zaledwie 87 firm (w woj. podlaskim - jedna) i 700 odbiorców indywidualnych. Stanowi to 0,005 proc. wszystkich odbiorców energii w naszym kraju.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie