Kocie Ranczo w Czarnej Białostockiej zamieszkuje już 35 kotów. Dla nich każdy kot zasługuje na miłość

Alicja Olchanowska
Alicja Olchanowska
Kocie Ranczo w Czarnej Białostockiej prowadzą Barbara i Radek Buczyński. Małżeństwo przygarnia bezdomne, schorowane i niechciane kotki i szuka im nowego domu. Jeśli nikt się nimi nie zainteresuje, koty zostają na ranczu. Barbara Buczyńska
Kocie Ranczo to dom tymczasowy dla kotów. Prowadzi je małżeństwo Beata i Radek Buczyńscy. Miejsce znajduje się na prywatnej działce w Czarnej Białostockiej. Ranczo działa przy Stowarzyszeniu Obrońców Zwierząt "As", którego pani Basia jest wiceprezesem. Od ponad trzech lat wraz z mężem ratują bezdomne, schorowane i niechciane kotki.

Pomysł na założenie Kociego Rancza pojawił się przypadkiem, z potrzeby serca.

- Na początku małe kotki przebywały w azylu dla psów. Pomyślałam, że to nie jest dobre miejsce dla kotów i postanowiłam znaleźć dla nich dom. Stopniowo zaczęło do nas trafiać coraz więcej zwierząt. Po piątym już puściły nam hamulce - śmieje się pani Beata.

Na dzień dzisiejszy w Kocim Ranczu przebywa 35 kotów.

- Przez trzy lata naszej działalności przed dom przeszło pół tysiąca kotów - mówi prezes stowarzyszenia "As".

Koty nie siedzą tylko w mieszkaniu. Na podwórku znajdują się woliery, gdzie zwierzaki mogą wyjść na trawnik, pobawić się w piasku czy skorzystać z drapaków.

Każdy kot, który trafia do rancza musi wpierw zostać zbadany przez weterynarza i zaszczepiony. Następnie zwierzęta są sterylizowane i przechodzą kwarantannę. Dopiero wtedy mogą być gotowe do adopcji. Jeśli nikt się nimi nie zainteresuje, zostają na ranczu.

Znaleźli dom dla 500 kotów

Pani Beata twierdzi, że gospodarze kociej farmy znaleźli dom dla ok. 500 kotów. Zwierzaki wędrowały po całej Polsce, a nawet za granicę.

- Woziliśmy nasze koty do Szczecina, Krakowa, Częstochowy. Jeden z nich mieszka pod granicą w Prudniku, koło granicy z Czechami, a jeszcze inny, Adolfik, przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii - wylicza Beata Buczyńska.

Kocie hospicjum

Państwo Buczyńscy szczególną uwagę poświęcają kotom starszym, schorowanym, skrzywdzonym. Ranczo zamieszkuje kot z trzema łapami, dwa koty z usuniętymi zębami, kot, który wyłysiał od stresu. W domu przebywa też 15-letni kot-rezydent, pierwszy zwierzak, którego przygarnęło stowarzyszenie.

- Niedawno straciliśmy kota z nowotworem. Bardzo to przeżyliśmy. Naszym marzeniem jest stworzenie takiego hospicjum, domu starców. Chcę stworzyć miejsce dla kotów, których nikt nie chce i są kosztowne w utrzymaniu, ale też mają prawo do życia - zwierza się Beata Buczyńska.

Dlatego otwiera swoje serce dla kotów z traumami i chorobami. Każde zwierzę dostaje u państwa Buczyńskich szansę na powalczenie o zdrowie.

- Największym naszym sukcesem był kot 5-6 letni, który był ślepy i miał problemy żołądkowe. Od razu skradł moje serce. Przygarnęliśmy go, uregulowaliśmy jego dietę. Znalazł cudowny dom i mieszka teraz Czarnej Białostockiej - opowiada pani Beata.

Cyrkiel miał przetaczaną krew. Małżeństwo wraz z lokalną weterynarz uratowali mu życie. Kot jest biały z czarnym serduszkiem na plecach.

Kilka dni temu na ranczo trafiły dwa kociaki. Znalazł je sąsiad państwa Buczyńskich podczas spaceru ze swoim psem.

- Koty rozpoznawały człowieka, nie były dzikie, a więc ktoś je świadomie wyrzucił - smuci się pani Beata.

Wszystko dzięki ludziom

Prowadzenie takiego azylu jest bardzo kosztowne i pracochłonne. Państwo Buczyńscy nie ukrywają swojej wdzięczności do wszystkich, którzy im pomagają.

- Wszystko dzięki ludziom. Bez pieniędzy nie da się zrobić nic. Sami opłacamy większość rzeczy, dostajemy jeszcze niewielką pomoc gminy. Odkąd założyliśmy ranczo, trzykrotnie wzrosły nam rachunki - zwierza się nam pani Beata.

Dlatego stowarzyszenie regularnie organizuje zbiórki. Dzięki nim udało się już kupić gadżety takie jak lampa UV czy ozonator. Obecnie państwo Buczyńscy zbierają na firmowy samochód. Link do zbiórki

Działalność można też wspomóc wpłacając pieniądze na numer konta stowarzyszenia: 23 8099 0004 0002 3352 2000 0010 Podlasko-Mazurski Bank Spółdzielczy w Zabłudowie o.Czarna Białostocka
-> paypal: [email protected] <-

Oprócz tego członkowie stowarzyszenia zawsze przyjmą koce i bawełnianą pościel.

Dzięki inicjatywie państwa Buczyńskich, na terenie gminy nie wałęsają się już bezdomne koty. Mieszkańcy doskonale wiedzą, gdzie zadzwonić gdy zobaczą samotne zwierzę. Podobnie jest z psami. Azyl dla psów w Czarnej Białostockiej prowadzi prezes Stowarzyszenia Obrońców Zwierząt "As" Barbara Puchalska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie