Kobiety, rządźcie sercem

Agata Sawczenko
Udostępnij:
Czy kobieta może być dobrym szefem? Wielu mężczyzn przekonuje, że nie. Bo jak to, kobieta będzie wydawać im polecenia. A panie udowadniają, że prowadzone „po kobiecemu” firmy radzą sobie naprawdę nieźle.

Wspólniczek w firmie jest sześć: Agnieszka Chodecka, Marta Biesiada, Urszula Kuźmicka, Elżbieta Fogiel, Magdalena Sadłowska, Agnieszka Borawska. Koleżanki. Każda z nich pracowała wcześniej w kilku innych firmach. Często razem. Zawsze szefem był mężczyzna. Dla idei – I w końcu uznałyśmy, że już dość – mówi Agnieszka Chodecka. – W sierpniu ubiegłego roku wspólnie założyłyśmy firmę. Chciałyśmy mieć wpływ na sposób jej prowadzenia, na to, jak traktowani są klienci. Robią to, na czym znają się najlepiej i co jest im bliskie. Piszą biznesplany i pozyskują kredyty i dotacje. Organizują konferencje, prowadzą szkolenia, koordynują duże projekty. Często mają projekty bliskie ich sercom, takie, w które mogą się zaangażować emocjonalnie, np. dotyczące pomocy w opiece nad dzieckiem. Zatrudniają jedną osobę: kobietę. – Ale to nie dlatego, że dyskryminujemy mężczyzn – śmieją się. Jednak przyznają, że u nich jest inaczej niż w firmach typowo męskich. – U nas nie ma wyścigu szczurów – mówi Agnieszka Chodecka. – Dla nas najważniejsze jest to, żeby klient był zadowolony. A i zdarza się, że angażujemy się w projekty niekomercyjne, tak tylko dla idei – dodaje. Bez żołnierskich rozkazów Kwiaty na parapetach, niewielkie ozdobne doniczki na biurkach, suche kompozycje na podłodze. Meble biurowe, ale w ciepłym, brązowym kolorze. I uśmiechy na twarzach. To według Leoniły Waszkiewicz przepis na sukces firmy. Leoniła Waszkiewicz przez lata pracowała w jednostce wojskowej. Mimo że była pracownikiem cywilnym, poznała, co to żołnierski dryl. Nie podobało jej się to, ale trwała. Tym bardziej, że samotnie wychowywała dwójkę dzieci. Jednak sama przyznaje, że była jedną z tych „niepokornych”. – Gdy straciłam pracę, zostałam praktycznie bez środków do życia. Coś trzeba było robić. Pomyślałam: raz kozie śmierć, spakowałam się i przeniosłam się z dziećmi do Białegostoku – opowiada. Miała doświadczenie w ubezpieczeniach, postanowiła wiec działać w tej branży. Założyła firmę. Kobiecą. Nazwałam ją Fechu. – Interesuję się runami. A to słowo według nich daje kasę i zapewnia dobre relacje z ludźmi – uśmiecha się. Powiodło jej się. Nie ma wątpliwości. Dlatego, że rządzi sercem, po kobiecemu. – Dla mnie najważniejszy jest człowiek, a nie wyniki – zapewnia. – Bo dobre wyniki można osiągnąć inaczej, nie tylko stojąc z batem pracownikowi nad głową – tłumaczy. Jej sposób to spokojne wyznaczanie celów i rozmowy. – Nikt nie może mieć poczucia, że coś robi pod przymusem – zdradza. Dbam o klientów, o wygląd firmy. – Faceci zawsze na pierwszym miejscu stawiają wyniki finansowe – mówi. A mnie kiedyś pyta koleżanka: Czy ty zawsze sprzedajesz najdroższe rzeczy? A ja wiem, że to nie na tym polega. Że lepiej z klientem porozmawiać, wytłumaczyć, żeby był zadowolony. I żeby wiedział, że płaci za to, czego potrzebuje.

Miliardowe inwestycje w Polsce zagranicznych firm

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie