https://poranny.pl
reklama

Klepacze. Martwy łoś leżał dwa dni. Urząd nie pomógł

Julita Januszkiewicz, krk
Martwy łoś leżał na posesji ponad dwa dni
Martwy łoś leżał na posesji ponad dwa dni fot. Czytelnik
Dopiero w poniedziałek padłe zwierzę usunięto z jednej z posesji w Klepaczach. - Bo nie było zgody ze strony burmistrza - mówi Dariusz Krasowski z firmy Grot.

O tym, że na prywatnej posesji w Klepaczach leży martwy łoś zaalarmowali nas w sobotę mieszkańcy. - W pobliżu mieszka dużo dzieci. Takie rozkładające się zwierzę nie jest więc bezpieczne - irytował się Piotr Dojlida z Klepacz.

Padlinę miała usunąć firma zajmująca się tego typu działalnością. Pracownicy byli już nawet na miejscu. - Stwierdziłem, że zwierzę znajduje się w bardzo trudnych warunkach i nie mam jak tam dojechać, by je wyciągnąć - relacjonuje Dariusz Krasowski z firmy Grot.

Czytaj więcej: Klepacze. Martwy łoś na posesji. Nikt nie chce go usunąć

Zwrócił się więc do pracownika magistratu w Choroszczy, by ten pomógł mu zorganizował niezbędny do tego ciężki sprzęt. - I tak się stało. Ale po dziesięciu minutach okazało się, że nie ma na to zgody burmistrza - opowiada przedstawiciel firmy.

Robert Wardziński, burmistrz Choroszczy, wszystkiemu zaprzecza. Podkreśla, że nikt z firmy Grot nie kontaktował się z nim w tej sprawie.

-To oni powinni zadbać o transport sami, a nie gmina - wyjaśnia burmistrz Wardziński.

Czytaj też:Samochód zderzył się z łosiem na ul. Popiełuszki w Białymstoku. Potem zwierzę jadło trawę (wideo)

W poniedziałek zapewniał nas, że w sobotę nikomu niczego nie zabraniał, ponieważ gmina ma podpisaną umowę z firmą Grot. Jej obowiązkiem jest wywóz padłych zwierząt z terenu gminy Choroszcz.

-Mamy podpisaną umowę na usuwanie padłych zwierząt niewiadomego pochodzenia, w tym dzikich i bezdomnych. Ponosimy za to koszty - tłumaczy burmistrz Choroszczy.

quiz

Typowa niedziela w typowym polskim domu to...? Sam wiesz najlepiej! QUIZ

1/14

Jak niedziela, to i obowiązkowy rosół! Ile powinien się on gotować?


Martwe zwierzę w końcu udało się usunąć w poniedziałek. Dariusz Krasowski zorganizował transport oraz odpowiedni sprzęt.

Po wczorajszej ulewie, mieszkańcy bloku przy ul. Radzymińskiej odkryli gniazdo szczurów.

Ul. Radzymińska. Szczury wylazły po deszczu (zdjęcia)

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
To teraz powiedzcie się, kto zgodnie z umową miał ten ciężki sprzęt dostarczyć.
b
bieda

jestem ciekaw ile firma grot sciaga kasy od gmin za takie zwierzeta - pewnie sprzedaje i pozniej w restauracji jemy dziczyzne

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny