Interwencja uratuje złotówkę?

Wojciech Nowicki
Rząd dąży do stabilizacji złotówki - uważa dr Anatoliusz Kopczuk. - I dobrze, bo wszelka zmienność nie służy gospodarce.
Rząd dąży do stabilizacji złotówki - uważa dr Anatoliusz Kopczuk. - I dobrze, bo wszelka zmienność nie służy gospodarce.
Jeśli padnie granica pięciu złotych za euro, rozpoczniemy sprzedaż tej waluty - zapowiada premier.

Złotówka zbliżyła się do szczytu swoich możliwości, jeśli chodzi o osłabianie się - powiedział Donald Tusk na wczorajszej konferencji prasowej. - W perspektywie należy spodziewać się umacniania się złotego. I chcielibyśmy wykorzystać ten moment na sprzedaż euro.

Co to oznacza?

- Nasz rząd będzie skupował nadmiar złotówek rynku. Gdy będzie ich mniej, wzrośnie ich cena - mówi dr Anatoliusz Kopczuk, ekonomista z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku. - Rząd daje też sygnał wszystkim, którzy liczą na szybki zysk na spekulacjach walutowych, że kontroluje sytuację i tak łatwo na złotym nie zarobią.

Ekonomista dodaje, że akurat bariera pięciu złotych za euro nie ma żadnego uzasadnienia w rachunku ekonomicznym. To granica umowna.
Kurs złotego poszedł nieco w górę po zapowiedzi premiera (ok. 15.30 euro spadło z 4,9 zł do 4,85 zł), ale po pół godzinie euro kosztowało znów 4,9 zł.

Pieniądze, które rząd chce rzucić na rynek pochodzić będą z rezerw Narodowego Banku Polskiego. Premier zapowiedział także, że uruchomi także część unijnej zaliczki na realizację projektów (7 mld euro znajduje się na kontach NBP).

Czy to wystarczy?

- Rząd dąży do stabilizacji złotówki - uważa dr Kopczuk. - I dobrze, bo wszelka zmienność nie służy gospodarce. Raz drogo, raz tanio - nie wiadomo, kiedy sprzedawać, kiedy kupować. Taka chwiejność odstrasza choćby inwestorów. Ale interwencja gwarancji powodzenia nie daje. Nie udała się np. brytyjskiemu rządowi, kiedy kilka lat temu funt przeżywał podobne kłopoty.

Na razie słabnącą złotówką martwią się importerzy, bo drożej płacą za sprowadzane towary, posiadacze kredytów walutowych, którym wzrosły raty. A także wyjeżdżający za granicę, bo zdrożały wycieczki. Ale na nowo czują siłę swoich pieniędzy nasi pracujący za granicą rodacy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
erik

A ja napiszę, że ratunku chyba lepiej szukać w zagranicznych walutach i kantorach, niż złotówkach...

Dodaj ogłoszenie