Google+ będzie walczyć z Facebookiem

Michał Franczak [email protected]
Google kontra Facebook - ta walka może zmienić kształt sieci
Google kontra Facebook - ta walka może zmienić kształt sieci
Czy Google+ zagrozi Facebookowi? Nowy projekt firmy Google ma kilka ciekawych funkcji – łatwiejsze wyszukiwanie, segregowanie znajomych i wideokonferencje. Użytkownicy zdecydują, czy sa to tylko gadżety, czy wystarczające powody, by rzucić Facebooka.

Google postanowiło rzucić wyzwanie założycielowi najpopularniejszego portalu społecznościowego na świecie - Markowi Zuckerbergowi i zaprezentowało swoją najnowsza broń w walce o społeczności. Trzy główne działa noszą nazwy: Kręgi, Iskry i Spotkania.

Jak Google wynalazło koło

Pierwszym wyróżnikiem Google+ maja być „Circles”, czyli kręgi znajomych. Google słusznie zauważyło, że ludzie nie dzielą się każdą wiadomością ze wszystkimi znajomymi, że inne informacje przekazują w gronie rodzinnym, inne dla przyjaciół, nie ze wszystkim chcą się też dzielić z szefem, którego nieopatrznie dodali do znajomych.

Wielokrotnie w Internecie można było trafić na historie ludzi, którzy stracili pracę bądź się rozwiedli z powodu jednego wpisu na ścianie swojego profilu na Facebooku.

Google postanowiło promować swoją nową usługę jako taką, w której coś takiego nie ma się prawa zdarzyć. Do kręgów dodajemy znajomych prosto i szybko, przeciagając ich nazwę na obrazek jednego z kół. Tak samo ich z nich usuwamy.

Facebook ma porównywalne rozwiązanie – jest nim tworzenie list znajomych. Nie jest ono jednak zbyt łatwo dostępne, przez co duża część użytkowników z niego nie korzysta. Można mieć także zastrzeżenia co do wygody używania tej opcji. Jeżeli chcemy udostepnić jakiś status znajomym, ale upewnić się, że nie zobaczy go nikt z naszych współpracowników lub szefów, musimy stworzyć listę znajomych (np. „znajomi i przyjaciele”, stworzyć listę osób z pracy (np. o nazwie „Praca”).

 

Przy udostępnianiu statusu trzeba kliknąć na ikonę kłódki, w polu „widoczne dla” wpisać nazwę utworzonej listy znajomych – niestety nie jest ona dostępna z listy wyboru. W pole „niewidoczne dla” wpisujemy np. „Praca”. Jeżeli chcemy, możemy ustawienia widoczności zapisać jako domyślne. Ich zmiana to kolejne klikanie kłódki i wybieranie odpowiednich list. To uciążliwe rozwiązanie i można spodziewać się, że Facebook reagując na Google+ postanowi je zmienić.

Iskry w paczce

Drugim atutem google+ maja być Sparks, czyli iskry. Google swój sukces zawdzięcza odpowiedniej segregacji wyników wyszukiwania. Teraz chce to jeszcze usprawnić, tworząc usługę podobną do czytnika RSS. Z ważną różnicą - zamiast zapisywać się do konkretnych serwisów, podajemy tylko temat, jaki nas interesuje. Iskry same zaproponują nam strony, blogi i informacje, które warto odwiedzić. Google będzie za nas przeczesywać sieć każdego dnia. To duże ułatwienie, o ile nie zmieni się w spamowanie niechcianymi treściami. Istnieje też ryzyko, że Iskry szybko wyczerpią swój potencjał jako asystent wyszukiwania, a polecane strony szybko zaczną się powtarzać.

 

Sparks, Iskry albo, jak podaje strona plus.google.com "Sparki" - wideo wiele nie wyjaśnia, ale tak bywa z promocyjnymi materiałami:

Zobacz wideo »

 

Spotkania: do zobaczenia w sieci

Trzeci element Google+ to Hangouts, czyli Spotkania. Jest to platforma konferencyjna wideo, według zapewnień Google – szybka, bezpieczna i stabilna. Pozwala na wirtualne, spontaniczne spotkania znajomych – odpowiednik „wpadnięcia” na kogoś podczas spaceru po mieście. Ciekawa nowinka, ograniczona jednak do osób, które mają kamerki internetowe, szybkie łącze i potrzebę wizualnego kontaktu. A z tym ostatnim bywa różnie – czat wideo nie jest dobrym rozwiazaniem na przerwę w pracy lub na poranne siedzenie przy komputerze w piżamie.

To rozwiązanie dla osób, które chcą pochwalić się, że właśnie przebywają w nietypowym miejscu, ciekawe narzędzie dla firm i platforma kontaktu dla tych, którzy nie mają szans spotkać się na żywo, choćby ze względu na odległość, która ich dzieli. Przydatne, ale tylko w wybranych sytuacjach i dla niektórych użytkowników. Wygląda na to, że Skype będzie musiało zarzucić ograniczenie wideokonferencji do kont Premium. Spotkania w Google+ mogą także podkopać nieco pozycję Google Talk, czyli komunikatora internetowego, pozwalającego na wideo czat.

Google+ będzie dostępne także jako aplikacja mobilna działająca na telefonach z systemem Android. Użytkownik będzie mógł do kazdej notki dodać miejsce, w którym przebywa albo dzielić się fotografiami ze swoimi kręgami znajomych.


Google+: zestaw gadżetów czy Facebook Killer?

Czy Google+ ma szanse? Jest to dyskusyjne. Z jednej strony firma ma olbrzymią bazę kont użytkowników, które są odwiedzane codziennie – przez wiele usług - od Gmaila oraz iGoogle do Google Maps. Za sukcesem może przemawiać także prężna platforma reklamowa, jaką jest AdWords. Będzie można ją stosunkowo płynnie zintegrować z nowymi społecznościowymi fukcjami.

Z drugiej strony – społeczność nie powstaje „przy okazji”. Facebook jest jak codzienna gazeta redagowaną przez znajomych i przyjaciół, którą czyta się przy porannej kawie, w pracy i wieczorem. Doskonale integruje społeczność wokół wydarzeń – nie tylko kameralnych, ale też dużych akcji publicznych, przez co użytkownicy dostają dodatkowy atut – czują się częścią czegos ważnego, nawet jeśli od czasu do czasu dają się wpuscić w maliny wirusowemu marketingowi. Łatwiejsze grupowanie znajomych w Google+ to miła opcja, ale łatwa do poprawienia przez twórców Facebooka.

Trudno sobie wyobrażać, by Iskry znacząco podniosły jakość wyszukiwania ciekawych informacji. Spotkania to funkcja przydatna, ale nie taka, z której wszyscy skorzystają na co dzień. Czy ten zestaw wystarczy, by pobić Facebooka? Na razie firma Marka Zuckerberga rozwija się nieprzerwanie od 2004 roku, na dziś mogąc pochwalić się ponad 500 milionami aktywnych użytkowników, z których połowa loguje się do serwisu każdego dnia. Za nimi idą pieniądze - liczba reklamodawców korzystających z serwisu w 2010 r. wzrosła trzykrotnie. Dziś, gdy Google wchodzi do gry o ten wielki rynek można powiedzieć jedno – Facebook będzie musiał zmieniać się szybciej niż dotychczas. A Google – po nie do końca udanych Buzz i Wave – ma trzecią szansę na podbicie serc internautów. Do trzech razy sztuka?

 

Do testowania Google+ można zapisać się na stronie plus.google.com. Na chwilę obecną miejsc brak, ale to może się zmienić.

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie