Fundacja pomaga chorym. To Bóg podsuwa pomysły.

Agata Sawczenko
Musimy działać. Żeby ludzie, którzy nam zaufają, którzy coś nam dają, widzieli, że to nie idzie na marne – mówi Małgorzata Pawluczuk ze Stowarzyszenia Podlaskie Hospicjum Onkologiczne. Na zdjęciu z założycielem fundacji księdzem Jarosławem Szczerbaczem.
Musimy działać. Żeby ludzie, którzy nam zaufają, którzy coś nam dają, widzieli, że to nie idzie na marne – mówi Małgorzata Pawluczuk ze Stowarzyszenia Podlaskie Hospicjum Onkologiczne. Na zdjęciu z założycielem fundacji księdzem Jarosławem Szczerbaczem. Fot. Wojciech Oksztol
Budynek po starej szkole, kilkoro ludzi z wielkimi sercami i pólko pełne żonkili. Nadzieja i mnóstwo planów. W Nowej Woli koło Michałowa powstała fundacja, pomagająca chorym. Chce uruchomić domowe hospicjum.

Trzy lata temu okazało się, że szkoły w Nowej Woli koło Michałowa już nie będzie. Został po niej budynek. Stary co prawda i wymagający remontu, ale za to dość duży.

- Wiedziałem, że nie zostawimy go pustego. Że trzeba coś z nim zrobić - mówi prawosławny ksiądz Jarosław Szczerbacz z Nowej Woli.

Zastanawiał się nad domem opieki społecznej, spokojnej starości. Radził się biskupa, co byłoby najlepsze. Bo to przecież nie sztuka kupić budynek i potem zostawić go na zniszczenie.
Niedługo po tej rozmowie biskup pojechał na wykłady do Warszawy.

- I okazuje się, że wszystko dzieje się zgodnie z wolą Bożą. Bo w tej Warszawie czekał już na biskupa człowiek. Przedstawił się, że jest lekarzem onkologiem, chirurgiem i chce na Podlasiu otworzyć hospicjum - opowiada ksiądz Jarosław.

Tym człowiekiem był Paweł Grabowski: warszawianin od lat zafascynowany Podlasiem, jego duchowością, prawosławiem. Biskup od razu dał mu namiary na księdza Jarosława. Kilka telefonów i przygotowania ruszyły pełną parą. Do współpracy namówili jeszcze Barbarę Balcerską z Łodzi, która specjalizuje się z pozyskiwaniu funduszy unijnych i zajmuje się wolontariatem od lat.

Założyli fundację Podlaskie Hospicjum Onkologiczne, bo przecież na tym ma polegać działanie hospicjum - na pracy wolontariackiej i datkach ludzi dobrej woli.

W tamtym czasie ksiądz w urzędzie skarbowym spotkał swoją dobrą znajomą: Małgorzatę Pawluczuk, bizneswoman, prowadzącą dużą firmę transportową. Opowiedział jej o planach założenia hospicjum. A że pani Małgosi natura dała dobre serce, wysłuchała wszystkiego z uwagą i obiecała, że będzie trzymać kciuki.

- I teraz znów mogę powiedzieć, że nic się nie dzieje bez woli Bożej - śmieje się ksiądz Jarosław.
Tylko zdążył zajechać do domu, a tu już dzwoni telefon. Paweł Grabowski, który został prezesem

Fundacji, pyta: Musimy powołać radę nadzorczą, masz jakąś zaufaną osobę?

- A ja mówię: Bóg dziś mi podsunął - wspomina ksiądz Jarosław.

Oczywiście Małgorzata Pawluczuk od razu się zgodziła wejść do zarządu. - Choć jak każdy swoich obowiązków mam mnóstwo, ale praca w takiej fundacji to według mnie zaszczyt - odpowiada.
Pani Małgosia o pomoc poprosiła z kolei doktora Anatola Panasiuka. Do rady dołączyli jeszcze Monika Cydzik i Marcin Wiśniewski. I zaczęli działać.

- Chcieliśmy, by w budynku powstało hospicjum i domowe, i stacjonarne - tłumaczy ksiądz Jarosław. - Okazało się, że koszty przystosowania starego budynku do potrzeb ciężko chorych okazały się zbyt wysokie.

- Postanowiliśmy więc poczekać, aż będziemy mieli więcej pieniędzy. Wtedy dobudujemy dodatkowe skrzydło budynku - dodaje pani Małgosia.

Na razie udało się zebrać pieniądze na remont parteru. Ksiądz Jarosław planuje otworzyć tu warsztaty terapii zajęciowej dla niepełnosprawnych. Odwiedził ponad 200 domów w okolicy. Jest już 30 osób, które będą codziennie dowożone do ośrodka. Będą uczyć się gospodarstwa domowego, obsługi komputera, układania kwiatów.

- Te zajęcia mają na celu przygotowanie ich do codziennego życia, żeby umieli samodzielnie funkcjonować. Bo często jest tak, że ci ludzie są wyręczani przez rodziny. A przecież kiedyś tych rodziców czy opiekunów może zabraknąć - mówi ksiądz Jarosław.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, od nowego roku zacznie też działać domowe hospicjum. Lekarz, pielęgniarka, pomoc fachowa, w promieniu 40 km będzie w domach obsługiwać chorych, u których już nie ma szans na wyzdrowienie. To bardzo potrzebne, bo na Podlasiu brakuje takiej pomocy. Do tego właśnie potrzebna jest baza.

- Ktoś musi siedzieć, ktoś musi odebrać telefon, ktoś musi tym wszystkim koordynować. To po pierwsze. Po drugie, tam planujemy też otworzyć poradnię bólu. Żeby ludzie, którzy są chorzy, mogli uzyskać fachową opiekę i poradę - wylicza Małgorzata Pawluczuk.

Twórcy hospicjum i ośrodka chcą jak najszybciej zacząć działać. By ludzie zobaczyli, że pieniądze, o które zabiegają, naprawdę się przydają.

Bo niestety pieniędzy najbardziej brakuje. W pozyskiwaniu sponsorów przoduje Małgorzata Pawluczuk. Działa w biznesie, więc ma znajomości. A znajomemu łatwiej jest uwierzyć. Prosi więc i o materiały budowlane, i o sprzęt.

- Byliśmy już na jarmarku u braci dominikanów w Warszawie - opowiada. - Zawieźliśmy nasze podlaskie smakołyki: smalczyk, kiszkę, drobne wypieki. Ksiądz dostał z Hajnówki, z warsztatów zajęciowych, jakieś aniołeczki, drobne figurki, ikonki. Udało się je sprzedać. Przywieźliśmy około 3 tysięcy zł.

Liczy się każdy pomysł. W tworzeniu ośrodka pomagają też okoliczne szkoły. Fundacja jest uczestnikiem projektu Pola Nadziei, który ma na celu rozpropagowanie wśród młodzieży zagrożenia chorobami onkologicznymi. Symbolem tej akcji stał się żonkil. Więc jesienią uczniowie w okolicy przy swoich szkołach zasadzili żonkile.

- A my również w Nowej Woli zasadziliśmy na rabacie przy fundacji pólko z żonkilami. Na wiosnę je zbierzemy i będziemy sprzedawać za przysłowiową złotówkę. Bo każda jedna dana z serca złotówka pociąga za sobą setki innych złotówek - podkreśla pani Małgosia.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
D.G.
Damazpieskiem: skąd tyle krytyki i żalu ? Życie cię skrzywdziło ? Wyluzuj. Każdy wierzy w co chce i nic Tobie do tego. Spójrz na Siebie, trochę mi Cię żal.. Zamiast cieszyć się że są tak dobre osoby jak ks. Szczerbacz to krytykujesz jego myśli. Daj spokój twoja wypowiedź nie jest godna nawet 5latka. Podziwiam Ojca i życzę powodzenia. Osobiście znam człowieka i powiem jedno; wspaniały i z dużym sercem człowiek. Powinna w akcje zaangażować się telewizja i jakiś program dokumentalny stworzyć o hospicjum z prośbą o pomoc. Na pewno znajdzie się nie jedna dobra osoba...
d
damazpieskiem
to moze ten Bog pomoze tez i tej matce z pieciorgiem dzieciakow .podsunie jakis pomysl dla ,ktoregos z kosciolow ...a jest ich WIELE a ksiezy jeszcze wiecej Poki co to Lokal: CABARET wpadl na pomysl bez Bozej pomocy
d
damazpieskiem
Bez przesady z tym Bogiem ...moze te Jego pomysly skierowac tam gdzie tocza sie WOJNY nie obdzierajcie tej wspanialej mlodziezy z JEJ zaslug.. bo to ONI a nie WY niosa nadzieje i usmiech
Dodaj ogłoszenie