Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Dzika Polska oskarża burmistrza Brańska i konserwator zabytków o wycięcie zdrowych drzew. Urzędnicy zaprzeczają i wzywają do przeprosin

Tomasz Mikulicz
Tomasz Mikulicz
Tak wyglądają wycięte drzewa.
Tak wyglądają wycięte drzewa. Fundacja Dzika Polska
Fundacja Dzika Polska twierdzi, że wojewódzka konserwator zabytków pozwoliła na wycięcie zdrowych drzew w pobliżu rzeki Nurzec obok Brańska. Nie tylko zresztą tam - również na terenie grodziska i przy ul. Rynek w Brańsku. Konserwator wzywa do przeprosin. Ekolodzy jednak nie zamierzają się ugiąć.

Wiele wskazuje na to, że mogliśmy mieć w tym przypadku do czynienia z poważnym nagięciem prawa czy wręcz potwierdzeniem nieprawdy przez urzędników przygotowujących dokumentację - taki wpis pojawił się na stronie facebookowej fundacji Dzika Polska.

Chodzi o przeprowadzoną właśnie wycinkę 67 drzew nad rzeką Nurzec obok Brańska. Zgodziła się na to wojewódzka konserwator zabytków na wniosek burmistrza Brańska.

- Okazało się, że duża część drzew była w bardzo dobrym stanie (...). Konserwator zabytków zignorował apele mieszkańców Brańska o pozostawienie drzew. Drzewa stanowiły siedlisko przynajmniej jednego gatunku chronionego – odnożycy jesionowej (to gatunek porostu - przyp. red.) - czytamy we wpisie Dzikiej Polski.

Czytaj też: Ksiądz Tomasz Duszkiewicz napadnięty w Puszczy Białowieskiej. To duszpasterz DGLP

Na dowód społecznicy załączyli pismo jednego z mieszkańców Brańska złożone w sierpniu do konserwator zabytków. Jest w nim mowa o tym, że wycinka nie była konsultowana z mieszkańcami, a zadrzewiony teren nad rzeką cieszył się zainteresowaniem osób, które przyjeżdżały tu odpoczywać. Czytamy też o tym, że konserwator zgodziła się też na niedawną wycinkę 95 drzew na terenie grodziska nazywanego też zamczyskiem. Oraz pięciu zdrowych lip w Brańsku przy ul. Rynek.

- Ludzkie życie jest ważniejsze od drzew. Były one w bardzo złym stanie. Gałęzie ciągle się łamały i mogły spaść komuś na głowę. Dotyczy to nie tylko 67 drzew wyciętych przy rzece Nurzec, ale też 95 drzew usuniętych na terenie grodziska i pięciu przy ul. Rynek - mówi Monika Sakowicz, kierownik referatu budownictwa w urzędzie miasta w Brańsku.

Dodaje, że nie słyszała o wpisie fundacji Dzika Polska na FB. Według niej nie było też żadnych pisemnych protestów ze strony mieszkańców. - Po zapoznaniu się z wpisem, podejmiemy dalsze kroki prawne - mówi.

Czytaj też: Wizytówka Białowieży bezpowrotnie zniszczona. Wycięto dorodne drzewa

Wiceprezes fundacji Adam Bohdan twierdzi, że był na miejscu wycinki 67 drzew i stwierdził, że około połowy było w dobrym stanie.

- Część pni była faktycznie rozłożonych, ale wiele z nich było w dobrym stanie, bez lub z niewielką ilością posuszu, pozbawione jemioły - wylicza.

Z zawodu jest biologiem. Skończył też kilka szkoleń dotyczących oceny stanu drzew.

- Nasza fundacja od kilku lat prowadziła działania przeciw wycinkom w Puszczy Białowieskiej, które zostały uznane przez Trybunał za nielegalne. Zajmujemy się też sprawdzaniem takich wycinek jak w Brańsku - mówi Bohdan.

Dodaje, że - na chwilę obecną - nie zamierza usuwać wpisu ani przepraszać. A chce tego wojewódzka konserwator zabytków Małgorzata Dajnowicz.

- Jestem bardzo rozżalona wpisem fundacji na FB. Informacje, które się tam pojawiły są krzywdzące. Zarówno wobec mnie, jak i pracowników mojego urzędu. Jesteśmy w trakcie sporządzania wezwania do ich usunięcia i zamieszczenia przeprosin. Pod rygorem wejścia na drogę prawną o naruszenie dóbr osobistych i renomy urzędu - mówi wojewódzka konserwator.

Czytaj też: Tomasz Samojlik stworzył nowy komiks dla dzieci "Na ratunek Mateczce Ziemi"

Przyznaje, że wydała decyzję o wycinkach, ale w żadnym razie drzewa nie były zdrowe. - Moi pracownicy byli na miejscu, sporządzili szczegółowy protokół, zrobili zdjęcia. Drzewa - a były to topole szare i balsamiczne - miały wypróchnienia na pniach, posusz w koronach i połamane konary. Wydanie zezwolenia na ich usunięcie było więc zasadne. Dodatkowo warto dodać, że podczas oględzin nie stwierdziliśmy gatunków chronionych.

Oprócz pozwolenia na wycinkę 67 drzew nad rzeką zgodziła się też na wycinkę pięciu przy ul. Rynek oraz 95 na terenie grodziska.

- Ten ostatni teren, nazywany też zamczyskiem to zabytek archeologiczny. Drzewa były samosiejkami i również ich stan był bardzo zły. W tym przypadku nie nakazałam nasadzeń zastępczych, bo na zabytku archeologicznym nie powinno być drzew, bo mogłyby one zniszczyć grodzisko. W pozostałych przypadkach nakazałam nasadzenia zastępcze - podkreśla konserwator.

Czytaj też: Białystok kiedyś i dziś: stolica Podlasia na starych fotografiach. Jak się zmieniło miasto?

od 7 lat
Wideo

echodnia.eu W czerwcu wybory do Parlamentu Europejskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny