MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dr Robert Kozłowski: Wciąż boimy się nowotworów. Na szczęście

Agata Sawczenko
Wideo
od 16 lat
Nie daj sobie strzelić gola to akcja, do której zaprosiliśmy zawodników Jagiellonii. Wystawy zdjęć, na których w humorystyczny sposób zachęcają do badań profilaktycznych, można oglądać w DH Central i CH Auchan Hetmańska. A o zdrowiu mężczyn, już w sposób poważny, opowiada nam dr Robert Kozłowski, lekarz kierujący Oddziałem Urologii Onkologicznej i Ogólnej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Białymstoku

Mężczyźni badają się coraz chętniej. Ale i tak za rzadko. Dlaczego? Wstydzą się? Nie chcą wiedzieć o ewentualnej chorobie?
Wpływa na to wiele czynników. Na pewno także wstyd, do tego brak wystarczającej wiedzy, chociaż akcji nagłaśniających profilaktykę zdrowotną mężczyzn jest coraz więcej - listopad jest miesiącem poświęconym zdrowiu mężczyzny. Ale w danych na temat zdrowia w krajach OECD Polska wypada mizernie i to nie tylko jeżeli chodzi o zdrowie mężczyzn, ale także o zdrowie kobiet. Dotykamy tutaj raka prostaty, raka piersi, gdzie również profilaktyka nie jest na poziomie takim jak w rozwiniętych krajach demokratycznych.

Czy mógłby pan przybliżyć nam te statystyki dotyczące męskich nowotworów?
Najczęstszym nowotworem złośliwym występującym u mężczyzn jest rak prostaty. Z racji swojej biologii nie jest najczęstszą przyczyną zgonów, ponieważ rozwija się dosyć wolno. Większość postaci raka prostaty ma przebieg wieloletni i – w cudzysłowie można powiedzieć - łagodny dla pacjenta. Pacjenci pytają, czy jest to choroba złośliwa. Oczywiście, że jest złośliwa, ale ma nieco odmienną biologię od agresywnych nowotworów. W związku z tym możemy powiedzieć, że rak prostaty jest nowotworem dobrze leczącym się…

… i przez to bagatelizowanym przez pacjentów?
Na szczęście nie. Tu działa strach przed chorobą nowotworową - nieważne, czy ona jest bardziej agresywna, czy mniej agresywna. To jest nowotwór, który późno rozpoznany, nieleczony - zabija, więc tak jak każda choroba nowotworowa potencjalnie może skrócić. Natomiast wcześnie rozpoznany, odpowiednio leczony nie ma prawa zaważyć na długości życia mężczyzny. Naszym, lekarzy, zadaniem jest - jeżeli nie wyleczyć - to zamienić tę chorobę w chorobę przewlekłą. I jest to możliwe, mamy narzędzia, by to zrobić. W Polsce na raka prostaty rocznie zapada około 18-20 tys. mężczyzn, z czego umiera około 6 tys.

To jedna trzecia.
Jak wspomniałem wynika to z biologii tego nowotworu,. Oczywiście, obok biologii dobrze dobrane leczenie ma olbrzymi wpływ. Ważne jest też to, że coraz więcej, mimo wszystko, jest tych wczesnych rozpoznań. A w przypadku raka gruczołu krokowego nowotwór wcześnie wykryty i prawidłowo leczony, daje 99 proc. pięcioletnich przeżyć, czyli 99 proc. pacjentów przeżywa pięć lat w przypadku wczesnego rozpoznania nowotworu.

A jakie są rokowania przy rozpoznaniu nowotworu prostaty w późniejszym stadium?
Mamy takie narzędzia, które pozwalają wydłużyć życie tych pacjentów i spowolnić przebieg choroby. Rozpoznanie nawet zaawansowane raka prostaty może dawać rokowanie około dziesięcioletniego przeżycia, więc jest to choroba dobrze lecząca się. Te dane zachęcają do wczesnej diagnostyki i ewentualnie wczesnego wykrycia.

Co to znaczy w tym przypadku: diagnostyka?
Profilaktyka kojarzy się z zapobieganiem choroby nowotworowej - jakiejkolwiek choroby. Nie mamy tak naprawdę danych, w jaki sposób możemy zapobiegać rakowi prostaty. Dlatego ta profilaktyka polega na regularnych badaniach. Są pewne dane epidemiologiczne, które mówią o prawidłowym poziomie selenu w surowicy krwi. Ci mężczyźni nieco rzadziej zapadają na nowotwór gruczołu krokowego niż mężczyźni o obniżonym poziomie selenu, bo selen wpływa na prawidłowy metabolizm tkanki gruczołu krokowego, jest mikroelementem bardzo ważnym dla tego narządu. Ale profilaktyka opiera się na regularnych badaniach tej grupy mężczyzn, która jest najbardziej narażona na wystąpienie raka prostaty. Czynnikiem ryzyka numer jeden jest wiek, czyli im starszy mężczyzna, tym większe ryzyko zachorowania na raka gruczołu krokowego. Czynnikiem numer 2 są uwarunkowania genetyczne. Jeżeli w wywiadzie rodzinnym stwierdzamy występowania raka prostaty, a także takich nowotworów jak rak piersi w linii żeńskiej czy rak trzustki - możemy spodziewać się pewnych zmian genetycznych, które usposabiają danego mężczyznę do wystąpienia raka prostaty. Ci mężczyźni powinni być badani wcześniej i częściej. Zaleca się, żeby co najmniej od 50. roku życia zacząć wykonywać badania profilaktyczne. Lekarze rodzinni w pakiecie tak zwanym 40 plus mają możliwość wykonania badania PSA, który jest najważniejszym badaniem wykonywanym z krwi, oceniającym stan gruczołu krokowego. Drugim elementem - tak samo ważnym - jest palpacyjne badanie gruczołu krokowego przez odbytnicę, czyli badanie per rectum wykonane przez urologa. Te dwa badania połączone razem dają nam możliwość oceny ryzyka występowania nowotworu gruczołu krokowego u danego mężczyzn.

Jak często je robić?
Powinny być one wykonywane co najmniej raz na dwa lata u mężczyzn z niskim ryzykiem i raz do roku u mężczyzn z podwyższonym ryzykiem występowania raka prostaty.

Czyli sam mężczyzna nie może nic sprawdzić. Pytam, bo w przypadku kobiet często zwraca się uwagę na samobadanie piersi.
Nie, samodzielne wykrycie nie jest tu możliwe. Oczywiście należy zwracać uwagę na wszelkie objawy. Na przykład zmiana sposobu oddawania moczu powinna spowodować wizytę u lekarza pierwszego kontaktu czy nawet od razu urologa. Ale trzeba pamiętać, że nie ma objawów specyficznych dla raka gruczołu krokowego. One bardzo często mogą być związane z zapaleniem gruczołu krokowego, z łagodnym rozrostem gruczołu krokowego, który zaczyna powodować utrudnienie w sposobie oddawania moczu.

A rak jąder daje jakieś specyficzne objawy?
Tutaj akurat najważniejsze jest samobadanie. I to też nagłaśniamy w akcjach profilaktycznych, że to narząd tak łatwo dostępny dla pacjenta - w odróżnieniu od prostaty, która musi być zbadana przez specjalistę. Tu – zwłaszcza u młodych mężczyzn, ważna jest samoocena, czyli dotknięcie do powierzchni obu jąder przynajmniej raz w miesiącu. To pozwoli na zauważenie jakiejkolwiek zmiany, która pojawia się nagle, która odbiega od normy, którą możemy sobie zapamiętać na podstawie poprzednich badań. Każda zmiana powinna powodować konsultację się z lekarzem.

Na co przede wszystkim zwracać uwagę?
Te zmiany mają charakter twardych guzków – na przykład wielkości ziarna pieprzu, niebolesnych, niedających się przesunąć względem powierzchni jądra. To ważne, by pamiętać, że nowotwory najczęściej nie bolą. I że trzeba badać wszelkie objawy, które nas niepokoją i nie usprawiedliwiać braku zgłoszenia się do lekarza, brakiem bólu.

Czy w przypadku raka jadra są regularne badania, na które trzeba się zgłaszać?
Tu nie ma programu, który jasno przekazuje pacjentowi, jak często powinien zgłaszać się do lekarza i jak te wizyty powinny wyglądać.

Czyli przy okazji wizyty u urologa można poprosić o sprawdzenie?
Podczas wizyty u urologa mężczyzny w jakimkolwiek wieku dobra praktyka urologiczna wymaga, żeby ocenić stan moszny, jąder, ujścia zewnętrznego cewki moczowej i zbadać gruczoł krokowy. Rak jąder dotyczy młodych mężczyzn - poniżej 40. roku życia. Ryzyko raka prostaty zaczyna rosnąć powyżej 40. roku życia. Można więc powiedzieć, że mężczyzna powinien być objęty nadzorem przez całe swoje życie z powodu chociażby tych dwóch chorób nowotworowych.

Jak często występuje rak jąder? Czy to powszechna choroba?
Raki jąder jest dosyć rzadkim nowotworem, ale jest też nowotworem bardzo dobrze leczącym się. Wcześnie rozpoznany. rak jąder jest praktycznie całkowicie wyleczalny. W tej chwili metody chemioterapii pozwalają na zniszczenie nowotworów jąder nawet w dużym zaawansowaniu.

A raka prostaty leczy się w jaki sposób?
Tu wszystko zależy od stopnia zaawansowania w momencie wykrycia. Kładziemy nacisk na badania profilaktyczne, które mają na celu wczesne wykrycie raka prostaty. Wtedy możemy zastosować całą gamę metod, poczynając od aktywnego nadzoru – czyli nie każdego mężczyznę musimy od razu leczyć agresywnie metodą chirurgiczną bądź radioterapią. Mamy bardzo dobre podstawy naukowe, żeby wyselekcjonować tę grupę pacjentów niskiego ryzyka z nowotworem o bardzo małej objętości i małym potencjale złośliwości. Ci pacjenci mogą być obserwowani w opracowanym schemacie. Ta obserwacja może trwać kilka następnych lat. Pacjenci są bezpieczni. Jest to metoda leczenia, mimo że niektórym pacjentom może się wydawać: lekarz rozpoznał u mnie raka i nie chce mnie leczyć.

To na czym polega tu leczenie? Na obserwacji?
Dokładnie. Leczymy tych pacjentów, aktywnie obserwując. Ten aktywny nadzór polega na częstszym wykonywaniu badań PSA, na okresowym wykonywaniu badań rezonansu magnetycznego gruczołu krokowego i okresowych biopsjach gruczołu krokowego. Obserwujemy, czy nowotwór nie powiększa swojej objętości, czy nie mamy progresji nowotworu, czy nie zmienia swojego charakteru co do stopnia złośliwości. Jeżeli zauważymy jakikolwiek niepokojący parametr, niepokojące cechy tego nowotworu, wówczas jest to odpowiedni moment na podjęcie decyzji o leczeniu radykalnym, czyli o zmianie sposobu leczenia. Ten czas - często kilka lat obserwacji - daje mężczyźnie możliwość utrzymania pełnej jakości życia bez ryzyka wystąpienia powikłań związanym z leczeniem radykalnym. Te powikłania to jest ryzyko nietrzymania moczu, które nie jest duże, nie należy się tego bać. Szczególnie przy nowoczesnych metodach radioterapii, czy chirurgia metodą robotową - zaburzenia nietrzymaniu moczu, które mogą istotnie zmieniać jakość życia - dotyczą poniżej 1 proc. pacjentów. A u tych pacjentów, u których to powikłanie wystąpi, też jesteśmy w stanie je leczyć, na przykład wszczepiając sztuczny zwieracz cewki moczowej, który opanowuje dany problem i zapewnia powrót do tej jakości życia, jakiej oczekujemy. Druga sprawa to są zaburzenia funkcji wzwodu, które zdarzają się znacznie częściej. Tu również nowoczesne metody leczenia - metoda operacyjna robotem chirurgicznym zmniejsza istotnie ryzyko tego powikłania. daje szansę większej grupie mężczyzn na zachowanie funkcji wzwodu. Ale tak jak powiedziałem na samym początku, metoda aktywnej obserwacji, która może być stosowana w pewnej grupie mężczyzn, daje brak tych powikłań w okresie aktywnej obserwacji. Mężczyzna w tym czasie starzeje się i być może za te kilka-kilkanaście lat ta funkcja będzie mniej istotna niż na początku rozpoznania. Następne metody to są metody radykalne, które mają na celu całkowite wyleczenie pacjenta, pozbawienie go choroby nowotworowej, usunięcie komórek nowotworowych.

Jakie to metody?
Jeżeli mamy do czynienia z chorobą ograniczoną do narządu, do gruczołu krokowego, to mamy do wyboru dwie metody: metoda chirurgiczna i radioterapia gruczołu krokowego. Te metody dają porównywalne szanse przeżycia, więc o obu tych metodach powinien być informowany pacjent.

To pacjent wybiera metodę leczenia?
Powinien wybrać pacjent. Naszym zadaniem jest poinformowanie pacjenta - zgodnie ze sztuką lekarską, zgodnie z najnowszą wiedzą - o dostępnych metodach leczenia. I sugeruje się, żeby to pacjent podjął decyzję. Tego wymaga dobra praktyka lekarska, urologiczna, onkologiczna. Pacjent polega oczywiście na opinii lekarza. Najczęściej, mimo długiej, jeżeli to możliwe, rozmowy i przedstawianiu różnych metod leczenia, ostatnie pytanie pacjenta brzmi: I co pan mi poleca albo co by pan zrobił na moim miejscu?

Co pan odpowiada?
Nie wiem, co bym zrobił na miejscu pacjenta. Perspektywa tu się zmienia. Najczęściej kończy się oczywiście sugestią lekarza. Ale ważne jest, by decyzja była świadoma, podjęta po udzieleniu pełnych informacji na temat dostępnych sposobów leczenia.

Jak jest z dostępnością wizyt u urologa? Czy ta ciągle za mała profilaktyka nie wynika z tego, że urologów po prostu jest za mało?
Jest nas rzeczywiście mało, przede wszystkim brakuje nas w szpitalach. Obsady oddziałów urologicznych są na granicy norm i pracujemy na bardzo wysokich obrotach. W mojej ocenie dostęp do poradni specjalistycznych jest dosyć dobry, ponieważ zwykle kolejki do poradni specjalistycznych do urologa nie przekraczają kilku miesięcy, sięgają maksymalnie do pół roku, ale można znaleźć poradnie, do których można się dostać nawet w ciągu miesiąca. Zwiększamy liczbę rezydentów urologii w całej Polsce. Liczba lekarzy powinna więc powoli rosnąć. Ale kadra urologiczna też ma swoje lata: starzejemy się i wielu urologów odchodzi na emeryturę. Ta zmiana pokoleniowa w tej chwili rzutuje na dostępność, ale tak jak powiedziałem, nie jest to tak trudny dostęp, jak w przypadku niektórych specjalności, gdzie czas oczekiwania wynosi kilka lat.

Dr Robert Kozłowski: Wciąż boimy się nowotworów. Na szczęście

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny