Debata o podlaskim rynku pracy. "Warunki pracy i życia w Polsce zupełnie odstają od standardów zachodnich państw"

Piotr Sawczuk
Piotr Sawczuk

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Przed pandemią, mówiło się w Polsce o rynku pracownika. Czy istnieje coś takiego jak rynek pracownika i jeśli tak, to czym się charakteryzuje? Dlaczego Podlasianie wyjeżdżają za pracą do innych miast Polski, a nawet innych państw? Na te i inne pytania odpowiedzi poszukają prelegenci naszej debaty pt. „Podlaski Rynek Pracy – blaski i cienie, rzeczywistość i perspektywy”, którą opublikujemy na łamach naszych serwisów 11 czerwca o godzinie 10.

Debatę poprowadzi redaktor naczelny Kuriera Porannego i Gazety Współczesnej Jarosław Jabłoński, a prelegentami będą Andrzej Sobolewski, prezes zarządu ChM spółka z o. o. w Białymstoku, Marek Masalski współwłaściciel spółek grupy „Łączy Nas Praca” oraz Jarosław Sadowski wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku.

JAROSŁAW SADOWSKI

Wszystko zależy od określonego czasu, miejsca i zapotrzebowania na określonych pracowników. Jeżeli jednak będziemy to rozpatrywali w ujęciu globalnym, to wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy mamy jednak do czynienia z brakiem rąk, a przede wszystkim głów do pracy. Wydaje mi się, że przyzwyczailiśmy się już do braku fachowców na naszym rynku pracy. Przypomnijmy sobie lata 90-te ubiegłego wieku, gdzie mówiło się, że naszym firmom brakuje kapitału, natomiast nie brakuje rąk do pracy. Dziś, ogromy wpływ mają na to zmiany demograficzne, bo okazuje się, że większa rzesza ludzi z rynku pracy schodzi aniżeli wchodzi.

MAREK MASALSKI

Pracownicy rdzenni, czyli obywatele polscy, nie chcą po prostu podejmować prac najniżej płatnych, prac wykonawczych. Dodatkowo jest to związane z tym, że w pewnym momencie został zduszony etos pracownika wykonawczego, który potrafi robić różne fajne rzeczy na przykład od strony rzemieślniczej. W pewnym momencie zaczęło nam też brakować szkół branżowych, które dopiero teraz powoli się odradzają. Wieli ludzi dopiero wchodzi na rynek pracy. Ale oni już wcześniej wiedzą, czy będą chcieli tu zostać, czy na przykład wyjadą za granicę.

ANDRZEJ SOBOLEWSKI

Polacy, którzy jadą za granicę, mają tam zupełnie inną wydajność pracy. U nas nie ma takiej świadomości, żeby poświęcać się dla pracy. Trzeba tu nadmienić, iż wiele firm w dobie pandemii poszło w kierunku automatyzacji. Wielu przedsiębiorców próbuje automatyzować swoje zakłady pracy, aby móc zastąpić ręce ludzkie po prostu maszynami.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie