Czas na łapanie okazji

Wojciech Nowicki
Pomimo kryzysu coraz więcej osób uważa, że zawsze znajdzie sposób na kupno rzeczy, które poprawiają ich samopoczucie
Pomimo kryzysu coraz więcej osób uważa, że zawsze znajdzie sposób na kupno rzeczy, które poprawiają ich samopoczucie
Nabraliśmy rezerwy i nie przeceniamy siły naszych pieniędzy. To fakt. Ale nie brakuje entuzjastów, którzy wykorzystują to, że wiele towarów jest teraz tańszych.

Handel na wieść o spowolnieniu gospodarczym zareagował wyprzedażami. Takimi porządnymi, zniżki sięgały 70-80 proc. Zaczęły się w tym sezonie wyjątkowo wcześnie – w połowie grudnia ubiegłego roku. Ale po świąteczno-noworocznych zakupach – cisza. Mimo że przybyło przecen telewizorów, pralek czy lodówek.

– Pewne branże będą się rozwijać, inne bardziej odczują spowolnienie gospodarcze – mówi dr Anatoliusz Kopczuk, ekonomista Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku. – Piekarnia nie straci tylu klientów co, na przykład, luksusowa perfumeria.

 

Mogło być jeszcze taniej...

 

Spada cena ropy, bo zmalało na nią zapotrzebowanie. Dzięki temu tanieją zwykle paliwa, a to obniża koszty transportu i, w rezultacie, ceny w sklepach. Koncerny samochodowe mają kłopot ze sprzedażą swych aut – powinny tanieć. Po urodzajnym roku ceny żywności nie powinny szaleć. Krótko mówiąc – żyć, nie umierać.

I wszystko byłoby dla naszych portfeli jak najłaskawiej, gdyby złotówka nie dostała zadyszki, a droższy import czy to paliwa, czy samochodów, nie zrównoważył spadku ich cen na świecie. Ale przynajmniej nasi rodacy, zarabiający funty w Londynie czy euro w Hamburgu, wychodzą na swoje. Akurat siła ich pieniędzy znacząco ostatnio wzrosła.

Na szczęście krajowym nabywcom w sukurs przyszedł rząd. Dla ratowania złotówki rzucił na rynek część rezerw walutowych. Kursowe słupki złotego natychmiast skoczyły w górę. Miejmy nadzieję, że zwyżka potrwa jak najdłużej.

 

Niełatwy los spekulanta

 

Niektórzy przekonują, że w czasie giełdowego dołka, walutowych spekulacji można zarobić. W kantorach jedni zyskują dzięki inwestycjom w walutę, inni wymieniają pieniądze zarobione za granicą. Na kupionych latem ubiegłego roku dolarach mamy dziś blisko dwukrotne przebicie.

– Za wielu ryzykantów i chętnych do zrobienia fortuny nie widać – mówi Jerzy Hajduczenia, właściciel kantoru Ocean w Białymstoku. – Raczej wszyscy liczą, że ta huśtawka wreszcie się skończy. Ale niejednokrotnie wielkie pieniądze rodziły się dzięki kupowaniu upadłych przedsiębiorstw. A akurat firm w kłopotach, na które giełda natychmiast reaguje spadkiem wartości ich papierów, nie brakuje.

Czy to dobry moment na skupowanie akcji spółek poniżej ich realnej wartości? Bo jeśli rynek odbije się od dna, możemy wyjść dużo lepiej, niż tylko „na swoje”.

– Pewniaków nie ma – studzi zapał niedoszłych inwestorów Anatoliusz Kopczuk. – Obligacje, lokaty to przynajmniej pewność względna, o najmniejszym dla naszego portfela ryzyku. Każdy musi je sam ocenić. Inwestować można zaskórniaki, wolną gotówkę. Dlaczego nie? Sukcesu nikt nie zagwarantuje, ale możliwości zarobku – nieograniczone.

 

Przynajmniej zabłyszczeć

 

Złoto? To gwarantowana lokata na niepewne czasy. Tylko że wiele osób rozumuje w ten sposób, i kiedy wokół chaos i zamieszanie, ceny sztab złotego kruszcu szybują w górę... Znowu pudło. Ale może to i lepiej. Nie wypada przecież obnosić się z luksusem, rozbijać drogimi samochodami, obwieszać biżuterią, gdy wokół bezrobocie i bieda. Innego zdania są sprzedawcy luksusowych marek w Polsce. Rynek na ich wyroby rozwija się u nas w dwucyfrowym tempie. A wart jest – bagatela! – 7 miliardów złotych.

Najwięcej wydajemy na luksusową żywność, zegarki i biżuterię oraz kosmetyki. Niewykluczone więc, że Prada, Chanel, Gucci czy Louis Vuitton także zechcą zarobić na naszym zamiłowaniu do luksusu. A nam bliżej będzie do najświeższych wytworów światowych producentów towarów na potrzeby elit.

Niewielu – przynajmniej na razie – kupujących gości na składach budowlanych, tymczasem ceny materiałów budowlanych od jesieni idą w dół – uważają hurtownicy. A jeśli banki jeszcze bardziej zaostrzą politykę kredytową, to będzie mniej chętnych na kupno domu czy mieszkania. Wartość nieruchomości już spadła, zdaniem ekspertów, o ok. 10 proc. Deweloperzy oferują promocje, gratisy, pomoc w załatwianiu formalności. Kuszą nabywców na wszelkie sposoby.

Czy cena metra kwadratowego mieszkania jeszcze spadnie? – Ceny osiągnęły już najniższy możliwy pułap – mówi Lech Pilecki, właściciel firmy budowlanej Centrum Ryska. – A jeśli ktoś liczy, że jeszcze pójdą w dół, to może się nie doczekać. Bo przedsiębiorcy budowlani, przynajmniej niektórzy z nich, także mogą sobie pozwolić na przeczekanie okresu zastoju. Mieszkanie to nie kiełbasa, którą trzeba sprzedać natychmiast.

 

Dać na wstrzymanie czy nabrać rozpędu?

 

Obecnie strategią posiadaczy jakichkolwiek oszczędności jest przeczekanie całego zamieszania (tak deklarowało 82 proc. badanych w grudniu). Lokata została uznana za ulubiony produkt finansowy. Jeżeli się na nią zdecydujemy, to przynajmniej możemy być spokojni o los naszych pieniędzy.

Polskie banki należą do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który w razie bankructwa jednej czy drugiej placówki wypłaca klientom pieniądze.

– Na pewno wszyscy przetrwamy ten kryzys – uważa Pilecki. – Bo tak działa mechanizm następujących po sobie lat tłustych i lat chudych. A że nie wszyscy na nim zarobią? Nie ma takiej możliwości nawet w najlepszych latach. Poza tym, czy wszyscy muszą być rekinami biznesu...

 

Uczymy się gospodarki

 

Mimo zamieszania – według badań – nie ograniczyliśmy zakupów. Pomimo spowolnienia gospodarczego coraz więcej osób uważa, że zawsze znajdzie sposób na kupno rzeczy, które poprawiają ich samopoczucie (z 66 proc. w sierpniu do 73 proc. w grudniu). Wzrosła również liczba osób, które twierdzą, że martwi ich stan gospodarki, ale nie potrafią przestać wydawać pieniędzy (z 36 proc. w sierpniu do 42 proc. w grudniu).

Nieco mniej pieniędzy wydajemy na produkty gotowe (sosy, pulpety, gołąbki itp.), napoje oraz alkohol. Z drugiej strony ze sklepowych półek szybciej znika ryż, mąka czy makarony.

Jednocześnie dostaliśmy – niekiedy bolesną – lekcję ekonomii. Więcej uwagi przywiązujemy do spraw gospodarczych (w sierpniu 51 proc. w grudniu już 61 proc.), uważniej śledzimy notowania giełdowe (12 proc. w sierpniu i 17 proc. w grudniu).

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3