Chcą pomóc Kacperkowi

Magdalena Wasiluk mwasiluk@poranny.pl tel. 085 748 95 12
Jestem taka wzruszona. Tyle ludzi chce pomóc naszemu synkowi. Dziękuję wszystkim - nie kryje łez Justyna Stankiewicz.
Jestem taka wzruszona. Tyle ludzi chce pomóc naszemu synkowi. Dziękuję wszystkim - nie kryje łez Justyna Stankiewicz. fot. Bogusław F. Skok
Dam tyle, ile mogę. Żeby tylko Kacperek wyzdrowiał - deklaruje Jerzy Kozłowski.

Jak pomóc?

Jak pomóc?

Pieniądze można wpłacać na konto: Fundacja Nasze Dzieci, Bank PKO SA Oddz. Warszawa, 76 1240 1109 1111 0010 1163 7630 koniecznie z dopiskiem: "dla Kacpra Stankiewicza"

Poruszyła go historia malutkiego, chorego chłopczyka. Tak jak i wielu innych naszych Czytelników. Pieniądze zbierać będą nawet przedszkolaki.

Przeczytaliśmy artykuł. I chcemy pomóc Kacperkowi - mówi Lucja Nimierowicz, dyrektor białostockiego przedszkola nr 14. - Wzruszyła nas jego historia - dodaje.
Już od wczoraj w przedszkolu trwają przygotowania do akcji.

- Skserowałyśmy artykuł i rozwiesimy go w całym budynku, żeby mogli go przeczytać rodzice - opowiada Lucja Nimierowicz.

Od dziś przedszkolaki i ich wychowawczynie będą projektować i robić kartki świąteczne. Potem je sprzedadzą. A pieniądze przekażą Kacperkowi.

Taki malutki, a tyle przeszedł

Nie tylko przedszkole nr 14 chce pomóc chłopczykowi. Wczoraj od rana w naszej redakcji dzwoniły telefony. Ludzie dopytywali się, gdzie można wysłać pieniądze, jak pomóc choremu dziecku i jego rodzicom.

- Taki malutki, a taki chory - mówi Katarzyna Maliszewska. - Trzeba mu pomóc.
- Naprawdę, nie spodziewałam się, że tyle osób zainteresuje się historią naszego synka. Jesteśmy bardzo wdzięczni - wzrusza się Justyna Stankiewicz, mama chorego chłopczyka.

O Kacperku pisaliśmy wczoraj. Chłopiec ma zaledwie rok, a już wiele w życiu przeszedł. Przez ostatnie kilka miesięcy był częstym gościem w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka. Miał tam osiem chemioterapii.

Kacperek bowiem jest ciężko chory. Gdy skończył dwa miesiące, lekarze zdiagnozowali u niego naczyniaka jamistego. To rodzaj niezłośliwego nowotworu. Na prawym policzku chłopczyk ma ogromną narośl. Zdeformowała ona jego buzię.

- Na początku to był szok. Te wizyty u lekarzy, szpitale. Kolejne chemioterapie... - mamie łamie się głos.

Stankiewiczowie są młodym małżeństwem. Kacper to ich pierwsze dziecko. We trójkę wynajmują jeden pokoik z kuchnią w domu w Sztabinie.

Jest ciężko. Ale postanowili walczyć. I nie poddawać się. Cała trójka.

Uratujcie naszego synka!

I walczą. Jednak na leczenie potrzeba pieniędzy. Dużo pieniędzy. Bo jedyną szansą dla Kacpra na normalne życie jest operacja za granicą. Jej koszt to około 100 tysięcy złotych. A młodzi rodzice nie mają tyle pieniędzy.

- Pomóżcie nam uratować synka! - zwrócili się z prośbą do ludzi. Sami przygotowali ulotki, które roznosili po pocztach, aptekach, bankach i szkołach. Broszury ze zdjęciem Kacperka i prośbą o wsparcie dotarły nawet do Poznania, Łodzi i Oświęcimia.

Szkoły, oddalone od Sztabina o kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów, włączyły się w zbiórkę pieniędzy na operację. - Trzeba pomagać! To mogło przytrafić się każdemu z nas - mówią ich dyrektorzy.

Parafianie z niewielkiej miejscowości, kilka kilometrów od Sztabina, zebrali ponad 11 tysięcy!

- Nie wiemy jeszcze, ile dokładnie kosztuje ta operacja. Wiadomo, że na jednej się nie skończy - martwi się Adam, tata chłopczyka.

W lutym rodzina jedzie do Gdańska. Czeka tam na nich profesor, który pomoże skontaktować się z niemieckimi specjalistami.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie