Białystok. Wojewódzki Sąd Administracyjny decyduje o wycince drzew z Lasu Solnickiego pod lotnisko na Krywlanach. Wyrok 24 czerwca

OPRAC.: wal
Białystok, 10 czerwca 2021 roku, Wojewódzki Sad Administracyjny. Pierwsza rozprawa w sprawie odwołania od postanowienia Samorządowego Kolegium Odwoławczego utrzymującego decyzję prezydenta Białegostoku o usunięciu 14,5 tys. drzew stanowiących przeszkody lotnicze. Sprzeciwiają się temu Lasy Państwowe i Stowarzyszenie Okolica
Białystok, 10 czerwca 2021 roku, Wojewódzki Sad Administracyjny. Pierwsza rozprawa w sprawie odwołania od postanowienia Samorządowego Kolegium Odwoławczego utrzymującego decyzję prezydenta Białegostoku o usunięciu 14,5 tys. drzew stanowiących przeszkody lotnicze. Sprzeciwiają się temu Lasy Państwowe i Stowarzyszenie Okolica T.Maleta
Udostępnij:
Uchylenia decyzji o usunięciu 14,5 tys. drzew z Lasu Solnickiego - stanowiących zdaniem władz miasta przeszkody lotnicze na Krywlanch - domagali się w Wojewódzkim Sądem Administracyjnym pełnomocnicy Nadleśnictwa Dojlidy i Stowarzyszenia Okolica. Podnosili, że postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławcze narusza przepisy prawa . Wyrok sąd wyda 24 czerwca.

Gdyby to był hektar czy dwa, nikt by się nie przyczepiał. Ale wiemy, że ma zostać usuniętych 78 ha lasu. Tymczasem w decyzji środowiskowej z 2016 roku mowa jest o 29,5 ha obszarze oddziaływań inwestycji - mówił w czwartek [10.6.2021 r.] przed sądem mecenas Maciej Skalski, pełnomocnik Stowarzyszenia Okolica, podczas rozprawy o uchylenie postanowienia Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Utrzymało ono w mocy decyzję prezydenta z grudnia 2020 roku o usunięciu 14457 drzew z Lasu Solnickiego (pierwszą SKO uchyliło). Według władz miasta stanowią one przeszkody lotnicze, które uniemożliwiają korzystanie z pasa startowego na pełnej jego długości 1350 metrów. Jego odblokowanie - to zdaniem urzędników- warunek konieczny, by przewoźnicy byli zainteresowani lotami rejsowymi do i z Białegostoku. To z kolei ma przyczynić się do rozwoju miasta. Z wycinką nie zgadzają się społecznicy i Nadleśnictwo Dojlidy, które w imieniu skarbu państwa zarządza Lasem Solnickim. I dlatego złożyli odwołanie do sadu od postanowienia SKO.

- Rozbieżność między wartością zawartą we wstępnej zgodzie RDOŚ a faktycznym stanem oddziaływania decyzji o wycince jest przesłanką do uchylenia zaskarżonej decyzji. To istotna wada prawna - uzasadniał mecenas Maciej Skalski.

Poinformował sąd, że stowarzyszenie wystąpiło do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska o uchylenie decyzji RDOŚ z 2016 roku oraz złożyło wniosek o uznanie "Okolicy" za stronę prawną w nowym postępowaniu o decyzję środowiskową.

Mecenas Wojciech Błaszczyk, reprezentujący Nadleśnictwo Dojlidy, podnosił, że zarówno przy postanowieniu SKO, jak i decyzji prezydenta, powinno znaleźć się odniesienie do ustawy o ochronie przyrody, a nie tylko ustawy prawo lotnicze. Jego zdaniem to drugie prawo ma charakter lex specialist, ale rodzi się pytanie w jakim zakresie?.

- Naszym zdaniem część artykułów ustawy o ochronie przyrody nie została wyłączonych przez prawo lotnicze. A skoro tak, to mają zastosowanie. Dlatego organ powinien uzyskać zgodę RDOŚ - tłumaczył mecenas.

Tym bardziej, że - jak mówił - w postanowieniu SKO jest pouczenie, że jego wykonanie uzależnione jest od decyzji RDOŚ. A okazuje się, że z 78 ha przeznaczonych do wycinki na 37 ha są obszary chronione.

- Co się stanie jeśli nie wyrazi ona na to zgody? - pytał pełnomocnik Nadleśnictwo Dojlidy.

Wskazał też, że leśnicy mają zastrzeżenie do metody statystyczno-reprezentacyjnej. W oparciu o nią wyliczono, że do usunięcia jest 14457 drzew.

- Bardziej dokładniejszy byłby skaning laserowy. Mogłoby się okazać inne wskazanie przeszkód - uzasadniał Wojciech Błaszczyk.

Wskazał też, że brak odniesień do rozporządzenia wykonawczego, które określałoby szczegółowe parametry powierzchni ograniczające. W dacie wydawania decyzji z grudnia 2020 roku już nie obowiązywało (termin upłynął 1 października 2020). W odróżnieniu od terminu wrześniowego, gdy wydana była pierwsza decyzja uchylona przez SKO.

- Gdy biegli wydawali opinię to de facto odwoływali się do pojęć z rozporządzenia, które wtedy jeszcze obowiązywało. Natomiast de iure nie przywołali go w podstawie prawnej. Natomiast powołali się na konwencję międzynarodową. Według mnie mieli oni świadomość, że prezydent nie zdąży wydać ponownej decyzji - mówił mecenas. Według niego brak rozporządzenia było przeszkodą prawną do jej wydania.

To, czy sąd uzna argumenty pełnomocników Nadleśnictwa Dojlidy i Stowarzyszenia Okolica, będzie wiadomo 24 czerwca 2021 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Szczęście, że kolej wybudowano za cara. Gdyby nie to to do dziś do Warszawy jeździlibyśmy furmankami.

Malo kto wie, że pierwsza bita droga na terenach Polski, to Trakt Brzeski, wybudowano a i owszem - za cara.

Więcej informacji na stronie głównej Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie