https://poranny.pl
reklama

BCO 2025: pacjent w centrum zmian i nowoczesnej onkologii

Agnieszka Domanowska
fot. BCO
Końcówka roku to czas podsumowań, a w Białostockim Centrum Onkologii mijające miesiące były niezwykle intensywne i pełne przełomowych zmian. Rozmowa z dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii Magdaleną Joanną Borkowską pokazuje, jak inwestycje w diagnostykę, robotykę i organizację pracy przekładają się na realną poprawę leczenia i komfort pacjentów.

W Białostockim Centrum Onkologii dużo się działo — i widać, że to był rok bardzo intensywny. Gdyby miała Pani opowiedzieć o 2025 roku tak po ludzku, nie w tabelach i wskaźnikach, to jakie to były miesiące?

To był rok bardzo pracowity i ważny dla BCO. Z każdym miesiącem obserwowaliśmy jak rośnie liczna pacjentów zgłaszających się do naszych poradni, jak wiele badań diagnostycznych było wykonywanych. Profesjonalna opieka i leczenie onkologicznego pacjenta to nie lada wyzwanie, ale staramy się temu sprostać najlepiej jak potrafimy.

quiz

Jak dobrze jesteś przygotowany/a na egzamin ósmoklasisty z matematyki? Sprawdź!

1/10

Wzór na obliczanie pola powierzchni całkowitej prostopadłościanu to:


Jeśli coś ma sens w tej pracy, to tylko realna poprawa leczenia, bezpieczeństwa i dostępności. Dlatego mimo trudności konsekwentnie robiliśmy swoje — inwestowaliśmy w diagnostykę i leczenie, wdrażaliśmy nowe procedury, poprawialiśmy organizację pracy. Z roku na rok pacjentów jest więcej, a w onkologii nie można powiedzieć: „proszę poczekać”.

To brzmi jak ogromna presja. A jednocześnie widać, że BCO w 2025 roku nie zwolniło ani na moment: modernizacje, nowe technologie, reorganizacja. Co było najważniejsze w tym roku z perspektywy pacjenta?

Najważniejsze było jedno: poprawa komfortu i bezpieczeństwa leczenia. Z roku na rok pacjentów przybywa — i to jest fakt. A onkologia to obszar, w którym pacjent nie może usłyszeć: „proszę poczekać, system nie wyrabia”.
Dlatego skupiliśmy się na inwestycjach, które skracają ścieżkę diagnostyczną, zwiększają dostępność badań i zabiegów, a jednocześnie poprawiają warunki leczenia — zarówno dla pacjentów, jak i dla zespołu.

Jednym z przykładów zmian, które pacjent naprawdę „widzi”, jest Pracownia Endoskopii. I warto to podkreślić: to nie jest temat dotyczący wyłącznie profilaktyki raka jelita grubego, tylko szerokiej diagnostyki przewodu pokarmowego, często u pacjentów już w trakcie leczenia. Co dokładnie się tam zmieniło?

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych

Zmieniło się naprawdę dużo. Pracownia Endoskopii przez lata funkcjonowała w ciasnych pomieszczeniach na terenie oddziału leczenia nowotworów przewodu pokarmowego. Dziś mamy zupełnie inną jakość: przestronne sale zabiegowe, salę wybudzeń i komfortową poczekalnię.
To oznacza bezpieczeństwo pacjenta, większą prywatność i lepszą organizację pracy. Co ważne — dzięki temu możemy wykonywać więcej badań endoskopowych i przyjmować pacjentów sprawniej.

Warto też doprecyzować: środki z KPO pozwoliły na rozbudowę i dostosowanie pomieszczeń, natomiast specjalistyczny sprzęt do endoskopii został zakupiony dzięki wsparciu programu Interreg Polska–Ukraina. I właśnie ten sprzęt dał nam możliwość wprowadzenia nowych procedur — takich jak endoskopowa ultrasonografia.

Po diagnostyce naturalnie przechodzimy do leczenia operacyjnego. W zeszłym roku w BCO bardzo mocno wybrzmiał rozwój chirurgii robotycznej — i mam wrażenie, że to już nie jest „technologiczna ciekawostka”, ale realne narzędzie leczenia w regionie. Jak wygląda to z Pani perspektywy?

Robotyka stała się jednym z filarów naszego rozwoju klinicznego. Od 2024 roku wykonaliśmy w BCO blisko 700 zabiegów z wykorzystaniem systemów robotycznych — głównie w urologii oraz chirurgii nowotworów przewodu pokarmowego.
Pod koniec roku jako pierwsi na Podlasiu wykonaliśmy zarówno robotyczne operacje ginekologiczne u pacjentek z nowotworami trzonu macicy, jak i robotyczne operacje nowotworów wątroby, także u pacjentów z zaawansowaną marskością i przerzutami.


BCO ma dziś dwa roboty. Co to zmienia w codziennej pracy i dostępności zabiegów?

Dysponowanie dwoma systemami robotycznymi diametralnie zwiększa nasze możliwości operacyjne i pozwala rozwijać kolejne obszary leczenia. Drugi system został zakupiony dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy — to dla nas strategiczne wzmocnienie.
Robotyka nie jest u nas „technologicznym gadżetem”. To narzędzie, które ma służyć pacjentowi: większa precyzja, mniejszy uraz operacyjny, szybszy powrót do sprawności. I przede wszystkim — większa dostępność nowoczesnego leczenia tutaj, w regionie.

W tej rozmowie powraca zdanie: pacjentów przybywa. I to jest punkt, w którym widać, że inwestycje nie mogą dotyczyć tylko sprzętu i sal operacyjnych, ale też organizacji. Dużo mówi się o budynku przy ul. Ogrodowej 23. Co tam powstaje i dlaczego to ma znaczenie dla pacjentów?

Dziś w naszych poradniach przyjmujemy ponad 1000 osób dziennie i pracujemy na granicy możliwości lokalowych — wprost mówiąc: robi się ciasno, a to nie służy ani pacjentom, ani personelowi. Dlatego zmiany są konieczne.

W budynku przy ul. Ogrodowej 23, gdzie wcześniej mieściło się Centrum Zawodów Medycznych i Społecznych, tworzymy nowoczesną przestrzeń ambulatoryjną. To tam przeniesiemy główną rejestrację i call center, czyli „pierwszy kontakt” pacjenta z BCO. Docelowo sukcesywnie będą tam trafiać poradnie specjalistyczne — zaczynamy od kilku, m.in. urologii, dermatologii i chirurgii onkologicznej, a także uruchamiamy poradnię kardiologiczną.

Chcemy, żeby Ogrodowa była dla pacjenta jednym, czytelnym wejściem do systemu — łatwiej umówić wizytę, szybciej uzyskać informację, mniej stresu na starcie.

Powstanie tam też nowoczesna pracownia genetyki w ramach KPO. To ważne, bo dziś coraz częściej dobór leczenia zależy od badań genetycznych i molekularnych — im szybciej wykonamy je na miejscu, tym sprawniej możemy rozpocząć terapię dopasowaną do pacjenta.

Czyli pacjent ma mieć łatwiejszy dostęp, sprawniejszą rejestrację i większą szansę, że w ramach jednej wizyty „załatwi więcej”?

Dokładnie. Chcemy, żeby pacjent był obsłużony szybciej, sprawniej i w bardziej komfortowych warunkach. To nie jest drobiazg — w onkologii stres i zmęczenie pacjenta są ogromne, więc organizacja opieki ma realne znaczenie dla procesu leczenia.

Drugim ogromnym projektem inwestycyjnym jest Fundusz Medyczny — i fakt, że projekt BCO znalazł się na pierwszym miejscu listy rankingowej Ministerstwa Zdrowia. Co dokładnie ma się wydarzyć w ramach tego przedsięwzięcia i dlaczego to tak mocno wybrzmiewa w regionie?

To projekt strategiczny dla województwa. Otwiera drogę do dofinansowania w wysokości 220 mln zł. Powstanie nowa siedziba Centrów Kompetencji Leczenia Nowotworów Piersi i Skóry, czyli długo wyczekiwany Breast Cancer Unit oraz centrum leczenia nowotworów skóry. Ten budynek powstanie przy ul. Warszawskiej — w miejscu, gdzie znajdował się dawny szpital gruźliczy.
To bardzo ważne, bo leczenie raka piersi to dziś jedna z największych potrzeb zdrowotnych kobiet, a liczba pacjentek rośnie z roku na rok. Nowa przestrzeń da nam lepsze warunki do diagnostyki i leczenia, więcej możliwości operacyjnych i większy komfort dla pacjentek.

Drugim elementem tego samego projektu jest satelitarny ośrodek radioterapii w Suwałkach, wyposażony w dwa akceleratory i tomograf komputerowy. Radioterapia wymaga częstych, czasem codziennych wizyt, więc dla pacjentów z północnej części województwa to realna poprawa dostępności i komfortu leczenia.

W 2025 roku ruszyła też Krajowa Sieć Onkologiczna. To pojęcie brzmi urzędowo, ale jej sens jest bardzo ludzki: pacjent ma mieć bardziej uporządkowaną ścieżkę leczenia i nie gubić się między ośrodkami. Jak to wygląda w Podlaskiem i jaką rolę pełni w tym BCO?

KSO ma usprawniać współpracę między szpitalami i upraszczać ścieżkę pacjenta. W województwie podlaskim w sieci działa osiem szpitali, które zajmują się kompleksową opieką nad chorymi na raka.
BCO pełni rolę Wojewódzkiego Ośrodka Monitorującego, czyli nadzorujemy jakość opieki i wspieramy współpracę między ośrodkami tak, aby pacjent nie „zgubił się” w systemie.

Jednym z filarów działania sieci są konsylia — interdyscyplinarne narady specjalistów, podczas których ustala się plan leczenia pacjenta. W regionie odbyły się już setki takich konsyliów, także w formie zdalnej. To realnie skraca czas podejmowania decyzji terapeutycznych i usprawnia cały proces.
Kolejnym krokiem będzie wdrożenie elektronicznej karty DiLO, co jeszcze bardziej usprawni przepływ informacji i pomoże pacjentowi przechodzić przez system szybciej i bezpieczniej.

Rok zakończył się też wyróżnieniem: pierwsze miejsce w Rankingu Liderów Zarządzania BFF. To twarde wskaźniki i zarządzanie dużym budżetem, ale jednocześnie wszyscy wiemy, że sytuacja finansowa szpitali w Polsce jest trudna. Co Pani czuje, kiedy z jednej strony jest nagroda, a z drugiej codzienność systemu?

To dla nas potwierdzenie, że można skutecznie zarządzać dużym publicznym szpitalem, nie tracąc z oczu pacjenta i zespołu.

Jednocześnie trzeba powiedzieć jasno: dziś większość placówek działa w trudnych realiach finansowych. Koszty leczenia rosną szybciej niż finansowanie, a system nie zawsze nadąża za rzeczywistymi wydatkami — szczególnie w onkologii.
Mimo tych wyzwań w BCO leczenie odbywa się na bieżąco. Pacjenci są przyjmowani, realizujemy hospitalizacje, chemioterapię, programy lekowe i radioterapię zgodnie ze wskazaniami medycznymi. Bezpieczeństwo pacjenta pozostaje priorytetem.

I na koniec chciałabym wrócić do trudnego momentu, kiedy to nie tylko sam szpital, ale i Pani osobiście ulegaliście presji, byliście atakowani wizerunkowo. A jednocześnie podkreśla Pani: „nie mamy czasu na destrukcję, mamy pacjentów”. Co daje Pani siłę, żeby trzymać ten kurs?

Daje mi ją świadomość, że nie jestem tu dla siebie. Jestem tu dla pacjentów i dla zespołu, który codziennie robi rzeczy naprawdę trudne — a często niewidoczne dla świata. W takich momentach nie liczy się, kto co napisze anonimowo. Liczy się, czy pacjent dostał diagnozę na czas, czy terapia jest bezpieczna, czy personel ma warunki, by pracować na najwyższym poziomie.
Wiemy, po co tu jesteśmy. Ja osobiście mam w sobie spokój, bo jako zespół idziemy konsekwentnie w jednym kierunku: poprawić dostępność i jakość leczenia. Można próbować podcinać skrzydła. Ale my mamy obowiązek latać. Dla pacjentów. I dla regionu.

Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny