Gdzie? W piernikarni w centrum, przy ulicy Białówny. Można tam wypić naprawdę pyszną kawę, zjeść kawałek ciasta, a przede wszystkim obejrzeć, zachwycić się i kupić ręcznie zdobione, unikalne, cud-urody pierniki misternie wykonywane przez Anię, czyli Annę Pietrzak-Gryc.

Zobacz galerię
Tak jest od listopada, bo wcześniej pani Ania miała swoją niewielką pracownię a to w kamienicy przy Rynku Kościuszki (gdzie ją odwiedziliśmy trzy lata temu), a to przy ul. Warszawskiej, a najłatwiej było ją znaleźć w internecie. I znajdował ją tam cały świat.

Czytaj też: Samochód z piernika? Tarta z chilli? A może torty z wizerunkiem chomika? Takie firmy znajdziesz w internecie

Niemniej po kilku latach realizowania swojej pasji pod marką AniPasje Pierniki postanowili z mężem spełnić swoje marzenie o klimatycznej kawiarence, gdzie przynajmniej mieszkańcy Białegostoku będą mogli wpaść i obejrzeć z bliska jej koronkową robotę. Dosłownie koronkową – tyle, że powstającą nie przy pomocy szydełka i włóczki a z królewskiego lukru misternie wyciskanego na piernikowe kształty.

Tak jak przed laty pasja pani Ani była unikatem na polskim rynku (pierwsze wzorce i techniki artystycznego zdobienia pierników czerpała głównie z internetu, od twórców zagranicznych, przede wszystkim rosyjskich), kreowała tu nowy dla nas trend, tak teraz pojęcie piernikarni jako lokalu jest u nas sporą nowością.

- Zdarza się niejednokrotnie, że zaglądają tu klienci mylący PIErnikarnię z PIEkarnią – śmieje się Anna Pietrzak-Gryc. – I są zaskoczeni tym, co znajdują na półkach. Mamy też klientów, którzy po prostu zgarniają z półki wszystko, co na niej jest. Na prezenty.

A na półkach (bardzo szybko ogałacanych, bo okres świąt bardzo sprzyja zainteresowaniu piernikowymi przysmakami i ozdobami) znajdziemy pierniki we wszelkich postaciach. To i koniki na biegunach, i mniejsze i większe śnieżynki, i bajkowe wręcz domki z piernika, i uśmiechnięte anioły. Wszystko, co tylko może przyjść do głowy, w przepięknych kolorach i o różnej ornamentyce. Teraz może dominuje tematyka zimowo-świąteczna, ale w ofercie firmy można znaleźć wszystkie kształty odpowiadające gustom i małych dzieci, i firm szukających efektownych gadżetów na różne okoliczności.

Są też pierniczki saute – aromatyczne „golasy” o charakterystycznym zapachu cynamonu, imbiru, goździków i kardamonu; bez żadnych sztucznych dodatków. Jest czekoladowe brownie czy bezowe lizaki-świderki (cena – kilka złotych, a przysmak ogromny i efektowny w formie).

- Ja ciast nie piekę – nie pozostawia wątpliwości pani Ania. – Przysmaki, które podajemy u nas do kawy, są dziełem moich koleżanek. Sama skupiam się na warstwie zdobniczej. Staram się ciągle pogłębiać swoje umiejętności. Konfrontować je z innymi. Wzięłam na przykład udział w konkursach Cake Festival Poland w Katowicach. To międzynarodowe imprezy branżowe dla dekoratorów ciast i tortów. Zdobyłam na nich srebrny i brązowy medal – uśmiecha się. – Branża z roku na rok robi się coraz ciekawsza i przyciąga coraz więcej osób. Konkurencja rośnie. Ciągle trzeba wymyślać coś nowego. Przykładowo, żeby klienci mieli pełną paletę produktów, zrobiłam piernikowe domki, chociaż sama nie przepadam za formami 3D. Ale przecież domek z piernika to jedno z podstawowych skojarzeń w tej dziedzinie, więc proszę… Są.

Anna Pietrzak-Gryc podkreśla, że jej ogromną podporą w rozwijaniu biznesu jest jej mąż. - Kiedy zaczyna mi brakować odwagi; gdy zastanawiam się, czy nie ruszam z motyką na słońce, zawsze dodaje mi pewności siebie; pełen wiary, że dam radę; że to, co robię, się sprawdzi. To dzięki niemu powstał ten lokal.

Piernikarnia otwarta jest od poniedziałku do piątku od godz. 9 do 17, a w soboty i niedziele od godz. 9 do 16. Adres – ulica Białówny (bliżej Sienkiewicza).