You Can Dance i magia telewizji (zdjęcia)

Jerzy Doroszkiewicz
fot. Bogusław F. Skok
Są młodzi, weseli. Wszyscy doskonale znają program "You Can Dance - Po Prostu Tańcz". Wielu przyszło na casting tylko dlatego, że jest właśnie w Białymstoku. Ale najbardziej uparci jeżdżą za komisją po całej Polsce. Bo wierzą w taniec, wierzą w magię telewizji.

[galeria_glowna]

Komentarz: Nie spoczniemy…

Komentarz: Nie spoczniemy…

Tak myśli większość młodych ludzi, którzy za swoją idee fixe uznali dostanie się do telewizyjnego programu "You Can Dance". Opowiadali mi, że bezustannie ćwiczą, jeżdżą na warsztaty, podglądają najlepszych. Słuchałem ich i zastanawiałem się, czy telewizja jest tego warta? Oni nie mają wątpliwości: opuszczają lekcje, zostawiają przyjaciół, nie mają czasu na doglądanie pupili. Zatańczyć przed kamerą! Jeden cel! I wierzą, że telewizja może odmienić ich życie. Przyglądałem się im i zastanawiałem, czy iluzoryczna obietnica sławy warta jest takich poświęceń? Przecież kiedy słyszą od komisji "Dziękujemy…", zostają sami. A telewizyjna machina pracuje pełną parą. Chętnych na razie nie brakuje.

Szczuplutka dziewczyna za cztery miesiące skończy 18 lat. Do Białegostoku przyjechała z Siedlec. Agnieszka startowała w pierwszej edycji programu. Wtedy usłyszała, że nie jest wystarczająco dojrzała. Postanowiła spróbować po raz kolejny. Z dumą opowiada, że oprócz tańca ma jeszcze jedno hobby - fotomodeling. - Udały nam się dwa poważne projekty - jest przejęta. - Sesja retro z pełną charakteryzacją i sesja taneczna - wymienia. I podkreśla, że ona nie naśladuje aktorów, którzy chcąc wczuć się w rolę, wcześniej poznają epokę. Zresztą Agnieszka nie lubi czytać książek. - Oj, nie - szybko przypomina sobie, że ma taką ulubioną. To "Sekret". - Nie pamiętam autora, ale jest na liście bestsellerów i bardzo mi się podobała - mówi rozbrajająco. W czasie rozmowy cały czas siedzi na podłodze w bardzo szerokim rozkroku. Jak zawodowa tancerka.

Usprawiedliwiła mnie mama

Białostocki casting rozpoczynał się o ósmej rano. W hotelu Gołębiewski zjawiła się przeszło setka młodych ludzi. Czekają na Kingę Rusin. Nie poszli do szkoły, na uczelnię, niektórzy do pracy. Bo chcą znaleźć się w świetle jupiterów. - Kiedy byłam mała, chciałam zostać aktorką, tak jak moja mama. Bardzo chciałam, brałam z niej przykład, no i dużo czasu spędzałam w teatrze - mówi Ania Borowska, prawie szesnastolatka.

Ania nauczycielom nie powiedziała, dlaczego dziś jej nie będzie w szkole. Mama napisała usprawiedliwienie. Jak większość dziewcząt w jej wieku, przede wszystkim interesuje się muzyką i tańcem. W domu jest pies, ale Ania rzadko wychodzi z nim na spacer. Bo treningi w studiu "Szał" są tak zajmujące, że na razie nie ma nawet czasu, aby znaleźć chłopaka.

- Dlaczego chciałabyś występować na scenie? - pytam. - Teraz mi się odmieniło. Chciałabym studiować psychologię i bardziej pracować z ludźmi - odpowiada Ania.

Kandydat na prezydenta

To pierwszy casting "You Can Dance" w Białymstoku. Ale nasi młodzi zdolni próbowali już swoich sił w innych miastach. Jeździli nawet do Krakowa. Nic więc dziwnego, że na przesłuchanie do nas zjechało także wielu ludzi spoza regionu. Dlatego są ludzie z Siedlec, Olsztyna. Jest też Rafał Kabo Kabungue. Niektórzy mogą go pamiętać. Nie tylko dlatego, że w jego żyłach płynie zambijsko-polska krew i trudno go na ekranie nie zauważyć. W pierwszej edycji programu wyjechał z TVN do Paryża. Tam szybko odpadł. Ale taniec to jego pasja od dziecka. Tryska pozytywną energią, uśmiecha się. Za wielkie wyróżnienie uważa spotkanie z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Parę lat temu z rąk głowy państwa odbierał stypendium za naukę i osiągnięcia w tańcu (był wicemistrzem w tańcu towarzyskim). Na pytanie Kwaśniewskiego, kim chciałby zostać, odpowiedział, że prezydentem.

Młodzi ludzie dobrze wiedzą, że w telewizji ważniejszy od najlepszego tańca jest sposób prezentacji. Liczą się rekwizyty i oryginalność. Rafał tańczył w wielkich czarnych okularach bez szkieł.

A Justyna Szymczuk sama zaprojektowała sobie strój z dziurawymi rajstopami.
Osiemnastolatka uczy się w X LO w Białymstoku, w klasie językowej. Taka buntownica. Kiedy przyjrzeć się uważnie, można zauważyć, że jej górną wargę ozdabia malutki kolczyk, a drugi, dużo większy, znajduje się w języku. Nauczyciele już to tolerują. Na casting przyszła ze znajomymi z DanceOFFni. Który to chłopak? - Nie! Przez taniec nie mam na to czasu - śmieje się. Opowiada, że czasu brakuje jej nie tylko dla chłopaka, którego nie ma kiedy poszukać, ale także dla znajomych. Skarżą się.

Karolina Grzeszczyk przyjechała do Białegostoku z Olsztyna. Ma 18 lat, uczy się w liceum. Trzeci raz postanowiła dostać się do "You Can Dance". Nie udało się jej w Warszawie, podczas castingu do trzeciej edycji. Z kolei w Gdańsku nie dostała się nawet przed oblicze jury. Ale nie rezygnuje. - Bardzo szanuję ich uwagi - mówi. Jest już dawno po występie, a na jej twarzy nadal zdenerwowanie, może niepewność? - Lubię ludzi, ale często boję się ich oceny - opowiada.

Ale w tańcu cały czas trzeba się pokazywać. Jak daje sobie z tym radę?

- Pomagają mi występy, tak uczę się walczyć z tremą - wyjaśnia. Przyznaje się, że z hobby wiążą się wyrzeczenia. - Ja nawet nie wyjeżdżam na wycieczki klasowe, bo wolę przeznaczyć pieniądze na warsztaty taneczne.

My dla śmiechu!

Telewizja rządzi się własnymi prawami. Nie zawsze jury musi być srogie. Czasem i sędziowie, i publiczność chcą się uśmiechnąć. Na szczęście kandydatów z poczuciem humoru też nie brakuje. - To przez zakład - tłumaczą swoją obecność Michał Chyliński i Jacek Tomczonek, studenci z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania. Przed kamerami pokazują wspólny układ. I przyznają się, że przed występem trenowali pół godziny. Po co przyszli? - Żeby ludziom dać radość - deklamują, z trudem wstrzymując śmiech.

I przychodzi koniec. Na kolejny casting w Białymstoku tancerze będą musieli pewnie długo poczekać. Ze szklanego ekranu dowiemy się, ile osób dostanie bilet do Lizbony. Bo to dla wielu z nich jest przepustka do telewizji. I do sławy.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aeyuio

Z tego co czytam dostaly dwie osoby bilet, ja znam dwoch chlopakow ktorzy dostali bilety , to just jest cztery i na penwo jeszcze kilka osob dostalo bilety wiec sie pruj do neikogo ze sa niby 2 bilety .!

d
darek

co ty gadasz w białymstoku poszło 8 biletów niebyłes wiec nie wiesz!!!!!

s
szymekd

Nie ma czego ukrywać. Kompletna porażka! Białystok dostał tylko 2 bilety! Załamka i wstyd! Ale trudno

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3