Wrzesień 1939 roku w Białowieży

    Wrzesień 1939 roku w Białowieży

    Piotr Bajko

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Grupa mieszkańców Białowieży i żołnierzy sowieckich w dniu wyborów do Zgromadzenia Narodowego ZSRR – 22 października 1939 r. Lokal wyborczy mieścił się

    Grupa mieszkańców Białowieży i żołnierzy sowieckich w dniu wyborów do Zgromadzenia Narodowego ZSRR – 22 października 1939 r. Lokal wyborczy mieścił się w budynku przy obecnej ul. Olgi Gabiec 21 ©Fot. ze zbiorów Wiery Gwaj

    Pierwsze oznaki zbliżającej się wojny dało się zauważyć w Białowieży już w czerwcu 1939 roku - stwierdził przed laty w rozmowie ze mną nieżyjący już Michał Szpakowicz. W środowisku endeckim zaczęto nawoływać do pogromu Żydów, na drzwiach sklepów żydowskich umieszczano napisy "Nie kupuj u Żyda". Ktoś tam mówił o Zaolziu. Niemniej życie toczyło się jeszcze normalnym torem.
    Grupa mieszkańców Białowieży i żołnierzy sowieckich w dniu wyborów do Zgromadzenia Narodowego ZSRR – 22 października 1939 r. Lokal wyborczy mieścił się

    Grupa mieszkańców Białowieży i żołnierzy sowieckich w dniu wyborów do Zgromadzenia Narodowego ZSRR – 22 października 1939 r. Lokal wyborczy mieścił się w budynku przy obecnej ul. Olgi Gabiec 21 ©Fot. ze zbiorów Wiery Gwaj

    W czerwcu Komitet Rodzicielski spłacił Dyrekcji Lasów Państwowych ostatnią ratę długu za materiał na budowę nowych szkół w Białowieży. W połowie lipca miejscowość odwiedził profesor Tadeusz Vetulani, założyciel hodowli koników polskich w Puszczy Białowieskiej. W tym samym miesiącu na targowicy przy ulicy Tropinka odbyły się występy cyrku. W sierpniu w Białowieży praktyki wakacyjne odbywało 15 studentów leśnictwa z Bułgarii, Danii, Estonii, Jugosławii, Łotwy, Rumunii, Szwajcarii i Węgier.

    Pomimo względnego spokoju myślano cały czas o zagrożeniu wojną.
    Liczne zakłady i organizacje zbierały datki na Fundusz Obrony Narodowej. Drużyny Przysposobienia Wojskowego Leśników przeprowadzały ćwiczenia obrony przeciwlotniczej. Do tzw. żywych torped (terminem tym określano ludzi, którzy zadeklarowali wolę poświęcenia życia w obronie kraju) z Białowieży zgłosił się Józef Walukiewicz, a z Hajnówki - Bartłomiej Płachotnirek.

    Dwa samoloty i pierwsze bomby

    Pod koniec sierpnia w Białowieży zorganizowano szpital wojenny Nr 502. Ulokowano go w pałacu carskim i położonym nieopodal schronisku turystycznym. 38-osobowy zespół lekarzy rekrutowanych w Poznaniu oraz kilkadziesiąt sanitariuszek z Kaliskiego i Poznańskiego przybyli do Białowieży na tydzień przed wybuchem wojny. Komendantem szpitala był major-lekarz, obywatel polski, z pochodzenia Holender. Szpital podlegał szefowi Służby Sanitarnej Okręgu Etapowego (Ok III-Grodno). W owym czasie na Białostocczyźnie szpitale wojenne znajdowały się jeszcze w Białymstoku i Grodnie.

    1 września, przed szóstą rano, nad Białowieżą pojawiły się dwa samoloty niemieckie. Mieszkańcy początkowo myśleli, że przeprowadzane są manewry wojskowe. Ale gdy z tych samolotów posypały się bomby, wiedziano już, że to początek wojny. Zrzuconych zostało 16 bomb. Dwie bomby trafiły w cerkiew - jedna zniszczyła kopułę, druga północną ścianę. Bomby spadły także na handlowe kramiki stojące na rogu obecnych ulic Waszkiewicza i Sportowej. Zginął jeden z mieszkanców (Feliks Kowalczyk), parę osób było kontuzjowanych. Roztrzaskany został 500-letni dąb w Parku Pałacowym. W niektórych oknach pałacu i muzeum powypadały szyby.

    Personel szpitala tuż po nalocie rozpoczął kopanie rowów ochronnych dla rannych, przeprowadzano przy tym szereg ćwiczeń, głównie obrony przeciwgazowej.

    Następnego dnia po nalocie mieszkańców Białowieży zelektryzowała wiadomość, że na skraju Polany Białowieskiej wylądował samolot niemiecki. Leśniczy Roman Jasiński z Parku Narodowego, uzbrojony w sztucer myśliwski, w towarzystwie grupy chłopów zaopatrzonych w widły i kosy, pobiegł ile sił w nogach we wskazanym kierunku. Pilot, na widok grupy agresywnie nastawionych ludzi, poderwał samolot z ziemi i bezpiecznie odleciał. Najpewniej przyleciał w celu sprawdzenia rezultatu bombardowania w poprzednim dniu.

    Ewakuacje władz powiatu i dyrekcji Lasów

    W te niespokojne już dni życie w Białowieży toczyło się nadal starym torem. Pracowały wszystkie instytucje, zakłady, sklepy. Personel Parku Narodowego odnotował padnięcie ze starości 4 września 26-letniej żubrzycy "Bilmy", która nie dała w Białowieży żadnego przychówku. Tymczasem z frontu nadchodziły coraz groźniejsze wiadomości. 7 września przez Białowieżę w kierunku Wilna ewakuowały się bielskie władze powiatowe, ze starostą Zelisławem Januszkiewiczem na czele, tym samym, który przed ponad pięcioma laty odsłaniał tutaj pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego.

    Cztery dni później siedzibę Dyrekcji Okręgu Białostockiego Lasów Państwowych w Białowieży opuścili ostatni jej pracownicy. Na wschód ewakuowała się razem z nimi także Dyrekcja Naczelna Lasów Państwowych, z dyrektorem Adamem Loretem. Rankiem 17 września, po opuszczeniu Pińska i dotarciu do Nadleśnictwa Naliboki, a następnie udaniu się w kierunku Wilna kolumna natknęła się na radziecki oddział pancerny, który polecił jej udać się do Nowogródka. Tam wszyscy zostali internowani przez władze radzieckie. Jeszcze we wrześniu z rąk Sowietów zginie szereg pracowników białowieskiej Dyrekcji, wśród nich łowczy Maksymilian Doubrawski, kierownik działu osobowego Bolesław Pągowski, inspektor Stefan Modzelowski, pracownik działu finansowego Karol Korybut-Daszkiewicz i inni.

    Kilkanascie dni potem

    W nocy z 11 na 12 września gen. Otton Krzisch - dowódca drugiego rzutu kwatery głównej oraz tyłów Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Narew" wycofał się wraz ze sztabem z Bielska Podlaskiego i przybył do Hajnówki. Wieczorem wycofały się tam również pozostałe oddziały tyłowe. Ocalałe tabory i urządzenia tyłowe grupy rozmieszczone zostały w Puszczy Białowieskiej, na wschód od miasta. Również gen. bryg. Zygmunt Podhorski zdecydował wieczorem 13 września zbliżyć się do Puszczy Białowieskiej. W przypadku trudności osiągnięcia wyznaczonych rejonów oddziały miały maszerować do Białowieży jako rejonu zbiórki.

    12 września, około godziny 12. nad pałacem w Białowieży przeleciały w kierunku na południe trzy bombowce niemieckie. Bomb nie zrzucono, do samolotów nie strzelano. W tym samym dniu rozpoczęto ewakuację szpitala wojennego, kierując się na wschód. 13 września, około południa, nieprzyjacielskie oddziały 3 Dywizji Pancernej zaczęły przenikać do Puszczy Białowieskiej. Zagrożony ruchem Niemców gen. O. Krzisch nakazał zgrupowaniu taborów odwrót do Białowieży, skąd w nocy wycofały się one do Prużan, a stąd do Kowla. Walki o Hajnówkę trwały kilka dni, miasto zostało zdobyte 18 września. Oddziały niemieckie zatrzymały się na rubieży Knyszyn - Białystok - Narew - Hajnówka - Brześć Litewski.

    Próba zapory przed czołgami najeźdźcy

    Na wieść o pojawieniu się w Hajnówce Niemców, z Białowieży 13 września, około godziny 17. wyruszył w kierunku na Prużany - Różanę oddział uformowany przez Romana Jasińskiego z członków miejscowego Przysposobienia Wojskowego Leśników. Dołączył do nich przyjaciel Jasińskiego, rotmistrz rezerwy Henryk Messing (właściciel majątku Bystre pod Boćkami) z synem Januszem, który do Białowieży przyjechał 5 września. Grupę wzmocnił kpt. Erazm Ostrowidzki ze zorganizowaną przez siebie kompanią chłopców, uzbrojonych w stare austriackie manlichery. Dołączyła do nich także grupa nauczycieli pod przewodnictwem kierownika szkoły Rudolfa Zdarzyla. Celem oddziału była bezpośrednia walka z wrogiem. Przebywający w Białowieży oddział kpt. Ostrowidzkiego próbował zorganizować na drodze do Kamieniuk zaporę przed nieprzyjacielskimi czołgami.

    Po agresji sowieckiej

    17 września rozpoczęła się agresja wojsk ZSRR na Polskę. Tego samego dnia do szpitala wojennego w Białowieży przywieziono na dwudziestu wozach, znaczniejszą partię rannych żołnierzy. W szpitalu nie było już personelu wojskowego. Dużą pomoc rannym okazał powstały samorzutnie komitet obywatelski, złożony głównie z kobiet - żon pracowników administracji leśnej, m.in. Jenkowej, Podgajewskiej, Pągowskiej, Moraczewskiej.

    18 września do Białowieży dotarły oddziały Suwalskiej Brygady Kawalerii, dowodzonej przez gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego. Znajdowały się tu już: niepełny 2 pułk ułanów, także 10 pułk ułanów i 3 pułk strzelców konnych Suwalskiej BK oraz część 5 pułku ułanów z Podlaskiej BK. - W Białowieży zajęte zostały wszystkie stajnie, szopy i stodoły. Konie 1 szwadronu 3 pułku szwoleżerów mazowieckich trzymane były w parku pałacowym - wspominał po latach Czesław Liszewski. - W Białowieży dokonywano zakupów. Dużo roboty mieli lekarze i sanitariusze, zadbano o lepsze wyżywienie, zmieniano konie - uzupełnił ten obraz w jednej ze swych publikacji Adam Dobroński.

    Próby oporu i początek okupacji sowieckiej

    20 września gen. Z. Podhorski zorganizował z oddziałów Suwalskiej i Podlaskiej Brygad Kawalerii zgrupowanie kawalerii "Zaza" w składzie 2 brygad - "Plis" pod dowództwem płk. Kazimierza Plisowskiego i "Edward" pod dowództwem płk. Edwarda Milewskiego. W skład pierwszej brygady weszły: 10 pułk ułanów litewskich, 2 pułk ułanów grochowskich (bez szwadronów 1 i 4), dywizjon 5 pułku ułanów zasławskich, 1 szwadron i część 11 szwadronu pionierów, natomiast w skład drugiej: 1 pułk ułanów krechowieckich (bez szwadronu), 3 pułk szwoleżerów mazowieckich, 3 pułk strzelców konnych, część 11 szwadronu pionierów. Dowódcy Zgrupowania podlegały bezpośrednio: dwudziałonowa bateria dak, 11 szwadron łączności i pododdziały piesze. Nazajutrz obie brygady wyruszyły w dwóch kolumnach z Białowieży w okolice Czeremchy. Brygada "Edward" stoczyła zwycięską walkę o przejście pod Kalenkowiczami, uległa zaskoczeniu koło Czeremchy i przeprawiła się 24 września pod Mielnikiem na południowy brzeg Bugu.

    Sytuacja rozpoczynającej się wojny otwierała niektórym osobom drogę do dokonywania osobistych porachunków. Znamiennym tego przykładem było napadnięcie 24 września przez nierozpoznaną grupę na nadleśniczego Nadleśnictwa Zwierzyniec, inżyniera Tadeusza Postolkę. 44-letni nadleśniczy został ciężko zraniony. W lutym 1940 roku NKWD deportowało go na Syberię, gdzie zmarł z głodu i wycieńczenia.

    27 września oddziały 10 Armii Czerwonej, dowodzonej przez komkora Iwana Zacharkina, opanowały w rejonie Hajnówki składnicę amunicyjną, zdobywając dwa działa, 30 tys. pocisków artyleryjskich, 10-12 mln naboi i karabiny. Do niewoli wzięto 125 polskich żołnierzy i dwóch oficerów.

    Tak więc obszar Puszczy Białowieskiej, Hajnówki i okolic na wstępie wojny znalazł się w zasięgu Armii Czerwonej.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.poranny.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Poranny.pl poleca

    Podlaskie przesądy i zabobony. W co wierzono i wierzy się w naszym regionie?

    Podlaskie przesądy i zabobony. W co wierzono i wierzy się w naszym regionie?

    Podlaskie miasta i wsie w latach 90. Poznajecie te miejsca i tych ludzi?

    Podlaskie miasta i wsie w latach 90. Poznajecie te miejsca i tych ludzi?

    Ogromny sukces szpitala! Jest w pierwszej dziesiątce najlepszych placówek w Polsce

    Ogromny sukces szpitala! Jest w pierwszej dziesiątce najlepszych placówek w Polsce

    Hotel Traugutta 3. Kolejne cztery gwiazdki rozbłysły w Białymstoku. Niezwykły design nawiązuje do historii

    Hotel Traugutta 3. Kolejne cztery gwiazdki rozbłysły w Białymstoku. Niezwykły design nawiązuje do historii

    Pierwsza pomoc w wypadkach drogowych